Dolnośląska wieś zniknie z mapy Polski? "Nie wyrażamy na to zgody"
Stójków może zniknąć z mapy Polski. Mieszkańcy niewielkiej dolnośląskiej wsi mają zostać przesiedleni. Wszystko przez planowaną budowę zbiornika retencyjnego, który miałby zapobiec ewentualnemu zalaniu Lądka-Zdroju, tak, jak stało się to podczas ubiegłorocznej powodzi. Nie wszyscy jednak są chętni, by opuścić swoje domy.
- W Stójkowie planowana jest budowa zbiornika retencyjnego, który miałby chronić Lądek-Zdrój przed powodzią
- Budowa obiektu miałaby ruszyć już w 2027 roku. Wiązałoby się to z koniecznością wysiedleń
- Część mieszkańców nie chce słyszeć o wyprowadzce. - Nie wyrażamy na to zgody - powiedział "Faktowi" 75-letni Tadeusz
Wody Polskie planują zbiornik retencyjny w Stójkowie
Wody Polskie planują budowę zbiornika retencyjnego w Stójkowie na Dolnym Śląsku. W zamyśle miałby on uchronić przed zalaniem pobliski Lądek-Zdrój oraz okoliczne tereny, które znacznie ucierpiały w wyniku ubiegłorocznej powodzi. Dotknęła ona wtedy także sam Stójków. Woda spowodowała duże zniszczenia, na co wpływ miało pęknięcie zapory w Stroniu Śląskim. Zbiornik miałby być receptą na podobne zdarzenia w przyszłości, jednak wielu mieszkańców jest sceptycznych - nie chcą nawet słyszeć o wysiedleniach.
- Ostatnia powódź dała nam się we znaki, woda weszła do domu na wysokość 1,8 metra. We wcześniejszych latach podciekało nam tylko na podłogę i wystarczyło użyć miotły, żeby posprzątać. Mam 75 lat i będę się wysiedlał? Nie wyrażamy na to zgody. Moja córka też walczy o to, żebyśmy tu mogli dalej mieszkać - powiedział w rozmowie z "Faktem" Tadeusz, jeden z mieszkańców Stójkowa.
Wysiedlenia w Stójkowie
Również młodsi mieszkańcy mają opory przed planami budowy zbiornika. - Wybudowałem się tutaj i mieszkam od czterech lat. Mój dom jest daleko od rzeki i woda tu nie dotarła. Nie chciałbym, żeby doszło do wysiedlenia. Pierwsze projekty pokazywały, że ja i sąsiedzi z tej części miejscowości będziemy wysiedleni. Nawet jeżeli nie zostaniemy wysiedleni, to jaka jest perspektywa mieszkania pomiędzy zbiornikiem a torami kolejowymi, za którymi ma też iść planowana droga? Parę ładnych lat szukaliśmy swojego miejsca na ziemi i nie chcemy się stąd wyprowadzać. Jestem przeciwny temu projektowi - powiedział "Faktowi" 42-letni Łukasz.
Część mieszkańców byłaby gotowa do przeprowadzki, jednak chcieliby zostać potraktowani uczciwie. - Mam dom do remontu, bardzo dużo pieniędzy trzeba tu włożyć. Nie mam żony, dzieci, więc przeprowadzka nie jest dla mnie problemem. Wielu sąsiadów, którzy mieszkają w domach przy rzece, chętnie się stąd wyprowadzi. Wiele budynków ucierpiało, są uszkodzone. Ludzie wiedzą, że woda tu jeszcze przyjdzie. Chętnie się wyprowadzimy, tylko chcemy, żeby nas dobrze potraktowano. Na spotkaniach nie dowiedzieliśmy się niczego konkretnego. Na razie jesteśmy w zawieszeniu. Nie wiemy, co mamy robić - mówił z kolei 46-letni Daniel.
Na razie nie wiadomo jeszcze, czy zbiornik w tym miejscu na pewno powstanie. Decyzja w tej sprawie ma zapaść po zakończeniu konsultacji społecznych. Planowany zbiornik miałby zajmować powierzchnię 40 ha, co w praktyce oznaczałoby wymazanie Stójkowa z mapy. Budowa miałaby ruszyć w 2027 roku i potrwać do 2034 roku.
Źródło: Radio ZET / "Fakt"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET