`

Donald Tusk zeznaje przed sądem. Premier zażądał 100 tysięcy złotych

2 min. czytania
29.11.2024 14:51
Obserwuj nas na Google

Premier Donald Tusk stawił się w sądzie, by złożyć zeznania w sprawie okładki "Gazety Polskiej”, przedstawiającej go, jako kogoś związanego z III Rzeszą i reżimem totalitarnym. - W mojej ocenie tu mieliśmy do czynienia z bardzo brutalnym przekroczeniem granic – powiedział Tusk.

Donald Tusk kontra "Gazeta Polska”. Premier zeznawał w sądzie
fot. Anita Walczewska/East News

Donald Tusk kontra "Gazeta Polska”. Premier zeznawał w sądzie

Sprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie toczy się z powództwa Donalda Tuska przeciwko "Gazecie Polskiej" i Tomaszowi Sakiewiczowi. Poszło o słynną okładkę tej gazety, przedstawiającej obecnego premiera, który wznosi pięść, w dodatku okraszoną hasłem używanym do 1945 r. w armii niemieckiej, w tym na pasach żołnierzy Wehrmachtu - "Gott mit uns".

- Płacę wysoką cenę osobiście i moja rodzina, ale też życie publiczne w Polsce jest narażone na bardzo poważne straty poprzez używanie takich niezgodnych z prawdą insynuacji. W mojej ocenie tu mieliśmy do czynienia z bardzo brutalnym przekroczeniem granic — powiedział premier Tusk. Dodał również, że on i jego rodzina otrzymują wiele gróźb karalnych, motywowanych publikacjami takimi jak ta.

Redakcja poleca

- Bardzo wiele z tych gróźb jest motywowanych przekonaniem, że jestem sługą Niemiec, nazistą, hitlerowcem, etc. - mówił Tusk. Jak stwierdził, okładka „Gazety Polskiej” to było przekroczenie granic akceptowalnej krytyki w debacie publicznej. - Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem tę okładkę. Trudno mi nawet dobrać odpowiednie słowa, co przychodzi mi na myśl, kiedy widzę tego typu działania – powiedział premier.

Tusk zażądał 100 tysięcy złotych na rzecz PAH

Tusk stawił się w sądzie wraz ze swoim przedstawicielem, podobnie jest w przypadku Sakiewicza. Obie strony na początku sprawy zadeklarowały chęć zawarcia ugody. Tusk zażądał od pozwanej strony wpłaty 100 tysięcy złotych na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej. - Nie jestem prawnikiem, nie znam praktyki, nie chcę oceniać, czy 100 tys. zł to za dużo, czy za mało. Nie ukrywam, że wolałbym mieć wewnętrzne przekonanie, że ten pozew będzie miał jakiś skutek, przynajmniej pobudzenia do refleksji — mówił premier.

Obrońcy Sakiewicza pytali Tuska, czy czytał cały artykuł. Szef rządu odparł, że nie, ale przedmiotem sprawy jest, mająca charakter plakatu okładka, która jego zdaniem wywołuje jednoznaczne skojarzenia z Adolfem Hitlerem. Nie zgodził się również z argumentacją, że owa okładka miała charakter satyryczny. - Nie podzielam poczucia humoru pana redaktora, nie widzę niczego satyrycznego w tej okładce — powiedział Tusk.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET