Dorian S. brutalnie pozbawił życia Lizę. Dlaczego zaostrzone kary nie odstraszają?
Dorian S. usłyszał najwyższy wymiar kary za zabójstwo i gwałt na Lizie. Przed zbrodnią nie powstrzymały go nawet zaostrzone przez polityków przepisy dotyczące najcięższych przestępstw. - To żadne rozwiązanie, bo tacy przestępcy byli, są i będą. Oni nie kalkulują - mówi w rozmowie z RadioZET.pl psychiatra sądowy Jerzy Pobocha.
W październiku 2023 roku zostały zaostrzone przepisy kodeksu karnego. Podwyższono górną granicę kary więzienia z 15 do 30 lat. Z kodeksu wykreślono natomiast karę 25 lat pozbawienia wolności. Sędziowie mogą orzekać również karę dożywocia i to bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze warunkowe zwolnienie.
Nowe prawo, które część ekspertów porównywało do przepisów obowiązujących w państwach totalitarnych, nie przestraszyło jednak Doriana S. Pod koniec lutego 2024 roku, kilka miesięcy po zaostrzeniu kodeksu karnego, w centrum Warszawy mężczyzna napadł 25-letnią Białorusinkę Lizę. Zgwałcił ją, okradł, a następni dusił, co przyczyniło się do jej śmierci.
- Nawet gdy obowiązywała kara śmierci, dochodziło do takich przestępstw. Co więcej, wówczas przestępczość była znaczenie większa niż teraz. Surowe przepisy nie powstrzymają przestępców seksualnych - wyjaśnia ekspert.
Sędzia o Dorianie S.: “Należy o nim zapomnieć”
Nagą i nieprzytomną kobietę znalazł dozorca w bramie posesji przy ul. Żurawiej w Warszawie. Liza w stanie krytycznym została przewieziona do szpitala. Nie odzyskała przytomności. Zmarła kilka dni później.
Policja jeszcze tego samego dnia zatrzymała Doriana S. Podczas przeszukania mieszkania policjanci znaleźli m.in. użyty do przestępstwa duży nóż kuchenny i kominiarkę. Ponadto rzeczy należące do Lizy: dwa telefony komórkowe, kilka kart płatniczych i portfel.
Dorian S. został oskarżony o zabójstwo Lizy na tle seksualnym i rabunkowym. Niespełna rok czekał na wyrok sądu. W piątek, 17 stycznia, sędzia Paweł Dobosz z Sądu Okręgowego w Warszawie uznał go za winnego zabójstwa Lizy i skazał na dożywocie. Zdaniem sądu kara odpowiada społecznej szkodliwości czynu i jest wyrazem potępienia dla sprawcy.
- O oskarżonym należy jak najszybciej zapomnieć - mówił sędzia, uzasadniając wyrok.
“Tacy ludzie mają potrzebę dominacji nad kobietą”
Wymiar sprawiedliwości liczy jednak, że Dorian S. może stać się innym człowiekiem. Karę będzie odbywał w zakładzie karnym, ale na oddziale terapeutycznym. Sędzia wskazywał, że Dorian S. potraktował Lizę jak “rzecz”. - Oskarżony zgwałcił nieprzytomną kobietę - tłumaczył sędzia Dobosz.
- Często tacy ludzie mają potrzebę dominacji nad kobietą. Poprzez przemoc pokazują swoją siłę, skuteczność i wartość. Nic ich nie powstrzyma - wyjaśnia psychiatra sądowy Jerzy Pobocha.
W procesie brały udział również organizacje społeczne, które domagały się szacunku dla ofiary Doriana S. Podkreślały, że istnieją uwarunkowania społeczne, które mogły sprzyjać popełnieniu tej zbrodni. Według pełnomocniczki Fundacji “Martynka” Żanety Oczkowskiej często zdarza się, że głównymi bohaterami procesów stają się sprawcy a nie ofiary.
- Tragiczne jest to, że zginęła młoda dziewczyna, która miała marzenia i dążyła do bezpiecznego życia. Media koncentrują się jednak na oskarżonym. Analizują jego dzieciństwo, przeszłość. Potem powstają książki i filmy o zbrodniarzach. Dlatego chcieliśmy odwrócić te proporcje - wyjaśniała radczyni prawna.
Sędzia Paweł Dobosz docenił obecność organizacji społecznych podczas procesu. Uzasadniając wyrok, odniósł się do kwestii społecznego przyzwolenia na wykorzystywanie seksualne kobiet.
- Obraz kobiety często sprowadzany jest do pewnych stereotypów. Kobieta traktowana jest jako rzecz, przedmiot, który można wykorzystać. Kultura konsumpcyjna jest nasycana obrazami seksualnego wykorzystania kobiet, które sprzedawane są jako atrakcyjny produkt. Obrazy te odzierają kobietę z uczuć, wolnej woli. Oskarżony nasiąknięty takimi obrazami łatwiej mógł przekroczyć tę granicę wolności - tłumaczył.
Żaneta Oczkowska liczy, że piątkowy wyrok jest pewnym krokiem do zmian w świadomości ludzi. Nawiązała również do zachowania świadków zdarzenia, którzy nie podjęli żadnej reakcji.
- Jeżeli leży naga kobieta na ulicy, to nie jest sytuacja konsensualna, za zgodą. Tu powinna być reakcja. Musimy próbować docierać do szerszego grona ludzi i służb z przekazem, że to nie jest normalne - mówiła Oczkowska.
Sędzia: “Dorian S. był poczytalny”. Obrona podważa ustalenia sądu
Z wyrokiem dożywocia dla Doriana S. zgodziła się prokurator Hanna Stachowicz z Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Według oskarżyciela publicznego, jaki i sądu, nie ma wątpliwości, że Dorian S. był poczytany w chwili zdarzenia.
- Wymierzona kara jest dowodem na to, że wymiar sprawiedliwości surowo traktuje przestępców, którzy popełniają najbardziej poważne przestępstwa - powiedziała prokurator.
Obrona zamierza złożyć apelację. Jej zdaniem proces został przeprowadzony ekspresowo, co uniemożliwiło zbadanie, czy Dorian S. w chwili popełniania przestępstwa wiedział, co robi.
- Niestety, ze szkodą dla tego procesu nie została zweryfikowana w sposób wymagający pod względem wagi tej sprawy negatywna przesłanka procesowa w postaci stanu poczytalności oskarżonego - argumentował adwokat Patryk Wrycza.
Według psychiatry sądowego trudno w tym wypadku mówić o niepoczytalności oskarżonego. Na jego niekorzyść przemawia fakt, że zrabował ofierze przedmioty i to, że przygotował się wcześniej do napadu.
- Nie zachowywał się jak szaleniec. Miał plan, bo zabrał ze sobą nóż i kominiarkę. Gdy nadarzyła się okazja, zaatakował - analizuje Pobocha.
Dorian S. oprócz odbycia kary dożywotniego pozbawienia wolności jest zobligowany do wypłacenia 200 tys. zł zadośćuczynienia dla chłopaka Lizy. Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET