Morderstwo, o którym nikt nie się nie dowiedział. Czy istnieje zbrodnia doskonała?
- Gdybyśmy mówili, że zbrodnia doskonała to taka, za którą sprawca nie został ukarany, albo nie został ustalony, to mamy takich zbrodni doskonałych kilkadziesiąt, jeżeli nie kilkaset tysięcy każdego roku – mówi w rozmowie z RadioZET.pl prof. Ewa Gruza z Uniwersytetu Warszawskiego. Z kryminalistykiem rozmawiamy o tym, czy istnieje zbrodnia doskonała i czy ostatnie medialne sprawy do takich należą.
Mateusz Kapera: W październiku zeszłego roku uniewinniony w sprawie zabójstwa i oskórowania krakowskiej studentki został Robert J. Wciąż nie wiadomo, kto stoi za tym okrutnym morderstwem z 1998 roku. W grudniu 2024 roku prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zabójstwa nauczycielki w łódzkim parku z powodu niewykrycia sprawcy. Czy te sprawy są dowodem na to, że istnieje zbrodnia doskonała?
Prof. dr hab. Ewa Gruza, Katedra Kryminalistyki, Instytut Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego: - Jeżeli przyjmujemy takie potoczne rozumienie, że ze zbrodnią doskonałą mamy do czynienia, gdy sprawca jest niewykryty, albo - jak w przypadku sprawy krakowskiej - uniewinniony, to nie mówimy o zbrodni doskonałej. Mówimy tylko o tym, że coś się wydarzyło na etapie postępowania przygotowawczego, co spowodowało, że nawet pomimo tropów, wersji śledczych, zabezpieczonych śladów, nie udało się ustalić sprawcy, albo został ustalony w toku postępowania, ale finalnie w sądzie został uniewinniony.
Nie jest to zbrodnia doskonała, a raczej niedoskonałe działania służb odpowiedzialnych za sprawne prowadzenie postępowania przygotowawczego. Musiał być jakiś błąd, coś się musiało zadziać na tym etapie, kiedy zbiera się dowody, w wyniku czego, niestety, nie dochodzi do ujawnienia sprawcy, albo oskarżana osoba jest później uniewinniana.
Natomiast jeżeli powiemy, że zbrodnia doskonała jest wtedy, gdy o niej się nawet nie dowiadujemy, to owszem, istnieje. Czyli ktoś dokonuje zabójstwa, a my nie odnajdujemy ciała, w ogóle nie wiemy o tym, że tego typu czyn został popełniony. To jest zbrodnia doskonała. Z punktu widzenia sprawcy dokonał on czynu doskonałego, ponieważ nikt tak naprawdę o tym nie wie, ale osiągnął efekt, którego chciał.
Doskonałość tej zbrodni jest czasowa? To znaczy, przez pierwsze kilka lat po jej dokonaniu możemy o niej nie wiedzieć, ale za X lat policja może ujawnić ciało ofiary i złapać sprawcę zabójstwa.
- Niekoniecznie. Może być to bardzo dobrze przygotowane zabójstwo, gdzie ofiarą jest osoba samotna. Nikt nie zgłasza jej zaginięcia, a ona któregoś dnia po prostu znika z przestrzeni. Nikt się tym nie interesuje, a z jakichś powodów istotne było pozbawienie jej życia przez określoną osobę i możemy się tak naprawdę nigdy o tym nie dowiedzieć. Mamy sporo takich przypadków, w których osoba jest zgłaszana jako zaginiona i nikt nie przypuszcza, że jest ofiarą przestępstwa. Nigdy się nie odnajduje. I też powiemy, że z punktu widzenia prawnego i osoby, która taki czyn popełnia, jest to zbrodnia doskonała. Nigdy nie zostaje wyjaśniony nawet sam fakt zaginięcia, czy zgonu takiej osoby.
Jeżeli pozorujemy zabójstwo i organy ścigania przyjmują, że absolutnie było to samobójstwo, bo spełnia wszystkie kryteria, żeby uznać, że jest to zamach na własne życie, to też powiemy, że jest to zbrodnia doskonała. Nie jesteśmy w stanie wykazać czegoś innego i przyjmujemy określoną wersję, która w jakiś sposób jest narzucona przez sprawcę. Natomiast sprawa łódzka czy krakowska to absolutnie nie są zbrodnie doskonałe. To są po prostu przestępstwa, w których sprawcy nie zostali skutecznie wykryci i nie udowodniono im popełnienia tych zbrodni.
Gdybyśmy mówili, że zbrodnia doskonała to taka, za którą sprawca nie został ukarany, albo nie został ustalony, to mamy takich zbrodni doskonałych kilkadziesiąt, jeżeli nie kilkaset tysięcy każdego roku. Dlatego, że każda sprawa, która jest niewyjaśniona, musiałaby zostać uznana za przestępstwo doskonałe, a przecież tak nie jest.
Jeżeli przyjmiemy, na przykładzie krakowskiej "Skóry", że prawdziwy sprawca nie żyje i przez te wszystkie lata skutecznie unikał organów ścigania, to czy to nie jest zbrodnia doskonała? Nigdy nie odpowie za zbrodnię, bo już nie żyje.
- Po pierwsze, nie zakładajmy, że sprawca nie żyje, bo nie wiemy, kim jest. Bardzo możliwe, że jest to osoba, która została uniewinniona. Po drugie, to nie sprawca kieruje tropy w inną stronę, tylko jest to kwestia tego, w jaki sposób sprawa prowadzona jest od pierwszej minuty, kiedy policja dowiaduje się, że człowiek nie żyje, albo od ujawnienia zwłok. Tylko w kiepskich filmach kryminalnych sprawca tak manipuluje policją, że wychodzi w efekcie coś innego, niż wszyscy oczekujemy. Nie. To są zawsze elementy związane - może nie z błędami - ale ze sposobem prowadzenia postępowania przygotowawczego, który na przykład od początku ukierunkowuje śledczych w danej sprawie. Absolutnie nie musi być to manipulacja sprawcy.
Co może wpływać na błędne decyzje śledczych?
- Rzeczy często prozaiczne, jak: rutyna, przyzwyczajenie, doświadczenie, wiedza, która latami nawarstwia się daje ogromny przegląd tego, jak sprawcy działają w poszczególnych kategoriach. Z drugiej strony limituje ich kreatywność, pomysłowość odnośnie do tego, jak w danym przypadku sprawca mógł zadziałać. Często prowadzący postępowanie wchodzą w pewne szablony. Dotyczy to zwłaszcza zbrodni popełnionej w kręgu towarzysko-rodzinnym. Zawsze pierwszy i charakterystyczny motyw jest taki, że sprawcą jest ktoś z rodziny, ewentualnie ktoś z bliskich znajomych, bo taki mamy szablon. Najczęściej zbrodnie zabójstwa w Polsce popełniane są w takiej konfiguracji.
Wejście w taki schemat myślenia, że i tym razem jest tak jak te kilkadziesiąt czy kilkaset razy wcześniej, powoduje, że przestaje się dostrzegać drobne elementy, które mogą być istotne. Takie informacje, ślady trochę się ignoruje, dlatego że one nie pasują do nałożonej wersji. Jak nie pasują, to wydaje się, że są nieistotne. A w nich czasami tkwi klucz do odpowiedzi na pytanie, kim jest sprawca. Lubimy wchodzić w określone schematy. Policjanci mówią czasami, że to jest intuicja, ale ona nie ma tu nic do rzeczy.
Krakowska "Skóra" to sprawa absolutnie bez precedensu. To, że była to zbrodnia okrutna, w jakiś sposób limituje działania. Z jednej strony jest chęć za wszelką cenę znalezienia sprawcy, a z drugiej strony – paraliż związany z okolicznościami tej zbrodni. Wtedy ramy prowadzenia postępowań zamykają się w schematach.
W łódzkiej sprawie zapewne wiele wykonano, ale - nie mając wglądu do akt - można zadać pytanie, czy na przykład przeanalizowano wszystkie logowania telefonu w tamtej okolicy, czy przypadkiem sprawca nie był osobą, która dawno wyjechała z kraju i była tylko przejazdem, czy może w ogóle mieszka na drugim końcu Polski, a w związku z tym, czy ten portret, odtworzenie wyglądu na podstawie genomu tam dotarł? Trzeba byłoby się zastanowić, co nie zagrało w poszukiwaniu tego sprawcy, co mogło przeszkodzić w dotarciu do niego, niż uznawać, że jest to zbrodnia doskonała. Jeżeli są pozostawione ślady, jeżeli wiemy, jaki jest motyw, to nie jest to zbrodnia doskonała. Jest to po prostu zbrodnia, w której, w pewnym sensie, porażką jest to, że nie udało się jej udowodnić, albo nie udało się ustalić, kto takie przestępstwo popełnił.
Dlaczego działania sprawcy nie mogą być nigdy doskonałe?
- Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeżeli idealny zabójca byłby człowiekiem, który miałby ogromną wiedzę z zakresu kryminalistyki i psychologii, to oczywiście ma otwarte pole do tego, żeby próbować popełnić przestępstwo, w którym nie pozostawi śladów. Jeżeli jednak popatrzymy na to zdroworozsądkowo, z punktu widzenia nauki i tego, w jaki sposób prowadzi się postępowania, to można popełnić przestępstwo bez motywu, bo najczęściej jest on pierwszą wskazówką, po której szukamy sprawcy.
Mieliśmy kiedyś w Polsce sytuację, gdzie zabito młodego człowieka przechodzącego spokojnie ulicą, nikogo nie zaczepiającego. Po prostu sprawca wpadł na pomysł, żeby zobaczyć, jak to jest, jak się zabija człowieka. Bez powodu, bez przygotowania, bez żadnej motywacji.
I nie został wykryty?
- Został. Nawet jeżeli ten motyw jest nieoczywisty, to nie znaczy, że sprawca na miejscu zdarzenia będzie się zachowywał w taki sposób, żeby nie zostawić śladów. Po pierwsze, musi jakoś przyjść albo przyjechać, zostawić ślady traseologiczne butów, swój ślad zapachowy. Będzie też dotykał różnych przedmiotów. Jeżeli będzie miał na rękach rękawiczki, to je też można zidentyfikować. Możemy zidentyfikować ślady linii papilarnych, jeżeli sprawca ma rękawiczki cienkie, gumowe, lateksowe, bo one po pewnym czasie wklejają się tak mocno w dłoń, która się poci, że i tak te ślady zostają. Dobry ekspert powie: ślady linii papilarnych, ale nie bezpośrednio zostawione, tylko zostawione właśnie przez te rękawiczki.
Jeżeli porusza się na miejscu zdarzenia, to coś zostawi z siebie. Spadający włos, strzępek skóry, upadające krople potu, czyli ślady biologiczne, które jesteśmy w stanie wykorzystać. Jeżeli kichnie, zostanie z tego materiał biologiczny. Jeżeli będzie miał jakieś narzędzie i je zostawi, to możemy szukać, skąd ono pochodzi, kto je kupił. Arsenał możliwości badawczych, jakie daje dzisiejsza kryminalistyka, jest przeogromny. Nie zawsze sprawcy mają świadomość tego, co tak naprawdę potrafimy zrobić, co daje przewagę. Dzisiaj w laboratoriach kryminalistycznych coś, co było jeszcze niedawno niewyobrażalne, jest już rzeczywistością.
Dlaczego przy tak ogromnych możliwościach nie udaje się ustalić sprawców?
- Pytanie, czy ten cały potencjał potrafimy tak naprawdę dobrze wykorzystać.
Patrząc na to, że są sprawy nierozwiązane, to chyba nie do końca. Zatem rodzi się kolejne pytanie: co powoduje, że śledczy nie wykorzystują tego potencjału? Przeszkadza w tym parcie na wyniki? Brak ludzi?
- Zawsze było parcie na wyniki, zawsze liczyła się statystyka, sukces w postaci wykrycia sprawcy. Nawet jeżeli później ten sprawca zostaje uniewinniony, albo trafia w szeroką kategorię niesłusznie skazanych.
Podzieliłabym to raczej na pewne elementy. Pierwszym, i to powtarzam od wielu lat, jest kwestia szkolenia i uzupełniania wiedzy. U nas, niestety, bardzo to kuleje. Dopiero od pewnego momentu próbuje się wdrażać szkolenia doskonalące czy kierujące w dość wąskie dziedziny wiedzy potrzebnej policjantom.
Błędy są już od momentu zabezpieczenia miejsca zdarzenia, które robi policjant z patrolu. Nie robi tego dobrze, bo został źle wyszkolony, albo nie ma uzupełnianej wiedzy lub ją po prostu zapomniał po kursie podstawowym.
Drugą rzeczą jest strach tego policjanta, że jeżeli nie wpuści komendanta, czy kogoś innego z przełożonych na miejsce zdarzenia - a ono musi pozostać takie, w jakim je zostawił sprawca - to poniesie jakieś konsekwencje, niekoniecznie formalne.
Później jest to schematyczne myślenie i też chyba brak wiary w sukces, że ktoś to doceni. Idzie się rutynowymi ścieżkami, chyba że sprawa jest medialna. Tutaj jest rola dziennikarzy. Gdy zaczynają wyciągać takie sprawy i one zaczynają żyć w obszarze medialnym, to presja, aby wyjaśnić tę sprawę, jest większa. Tylko teraz pytanie, na ile presja pomaga w rzetelnym wyjaśnieniu sprawy, a na ile prowadzi do tego, że kogoś skazujemy na pożarcie na zasadzie: proszę to jest sprawca, a potem w sądzie zobaczymy, co się dalej wydarzy. Chociaż absolutnie większość spraw, szczególnie zbrodni, jest wyjaśniana, więc policja najgorzej nie działa.
Jakie błędy najczęściej są powodem nieujawnienia sprawcy przestępstwa?
- Błędy w trakcie wykonywania oględzin miejsca zdarzenia. Niestety, mimo że od dziesięcioleci piszemy na ten temat i właściwie wszystkie wskazówki, jak należy wykonywać oględziny, są na wyciągnięcie ręki, to nadal są one wykonywane źle, niechlujnie, niestarannie. Pierwszym błędem najczęściej jest to, że na miejsce zdarzenia wpuszcza się osoby postronne, np. przełożonego policjanta, a pierwszą osobą, która powinna wejść, po dobrym zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, powinien być technik kryminalistyczny i prowadzący oględziny. Wtedy mają czyste zastane miejsce zdarzenia, bez ingerencji innych osób niż ta, która popełniła zbrodnię. Tabuny ludzi, które przed ekipą kryminalistyczną potrafią się przewinąć przez miejsce zdarzenia, zostawiają swoje ślady. Mówimy wtedy o kontaminacji śladów sprawcy ze śladami naniesionymi przez osoby postronne.
Inne błędy to brak fotografii, szkiców, protokołów, czy ich złe opisy, a to jest materiał źródłowy. Na podstawie oględzin powinno się później myśleć o tym, jakie są wersje, gdzie szukać sprawcy, którędy wszedł, wychodził, jak się zachowywał na miejscu zdarzenia i jakie w związku z tym mógł pozostawić ślady. To jest trochę takie wczucie się w rolę osoby, która popełnia przestępstwo i na podstawie tego, co się zastaje na miejscu zdarzenia, próba odzwierciedlenia w swojej psychice, jak ten sprawca się zachowywał, gdzie podchodził, co zostawił czego mógł dotknąć.
Po tej projekcji szuka się śladów. Wszystkie niepowodzenia postępowań najczęściej wynikają właśnie z tego, że nawet jeżeli mamy typowanie sprawcy, to nie jesteśmy w stanie powiązać go z miejscem zdarzenia, bo po prostu źle wykonano na nim pierwsze czynności.
Domyślam się, że nie jest to tajemna wiedza. Nie wystarczy wyszkolić dobrze policjantów?
- Nie jesteśmy się w stanie przebić z tym, że pierwszą i podstawową rzeczą jest bardzo dobre wyszkolenie śledczych, którzy są odpowiedzialni za pierwsze czynności na miejscu zdarzenia. Dodatkowo wiedza techników kryminalistycznych powinna być uzupełniona, a oni sami powinni mieć przede wszystkim bardzo dobre narzędzia do zabezpieczania oględzin. Na to zawsze brakuje pieniędzy. Kryminalistyka jest jednym z najdroższych obszarów, jeżeli chodzi o działania, bo wszystko kosztuje, ma charakter jednorazowy, szybko się zużywa.
Sprzęt jest coraz droższy. Trzeba mieć świadomość, że przykładowo słynne kamery 3D, które dają fantastyczne wymiarowanie i przepiękny obraz, do którego można byłoby wracać i sprawdzać pewne rzeczy, to jest koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych i więcej. Dlatego nie wyposaża się techników. W konsekwencji pracują tym, co mają. Czasami padają też sugestie, by nie zabezpieczać za dużo śladów, bo potem trzeba je kierować do laboratoriów, a one są przeciążone. Każda taka ekspertyza kosztuje.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET