`

Dramat hotelarzy podczas ferii zimowych. Mierzą się z "paradoksem frekwencyjnym"

3 min. czytania
10.02.2026 15:35
Obserwuj nas na Google

Nie tak wyobrażali sobie początek ferii zimowych polscy hotelarze. Niemal połowa wszystkich ośrodków wypoczynkowych w kraju zanotowała niższe obłożenie niż rok temu. Turyści robią się coraz bardziej selektywni i wybredni, a eksperci donoszą o "paradoksie frekwencji" w górskich kurortach. 

Krynica Zdrój
fot. Albin Marciniak/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zmiana organizacji ferii wpłynęła na ruch turystyczny w Polsce.
  • Które regiony Polski odnotowały największe spadki obłożenia turystycznego.
  • Czym jest "paradoks frekwencyjny" i jak wpływa na turystykę.

Słaby ruch turystów na południu Polski w ferie zimowe

Polacy w ubiegłych latach przyzwyczaili się do tego, że ferie zimowe były rozłożone na cztery tury dla poszczególnych województw. W tegorocznym sezonie doszło jednak do znaczącej zmiany i zastąpienia dotychczasowego układu trzema turami. To, co w teorii miało napędzić ruch turystyczny w polskich kurortach, okazało się przynieść zgoła odwrotne rezultaty. 

Fot. otoNoclegi.pl

Jak wynika z danych portalu rezerwacyjnego otoNoclegi.pl rynek turystyczny negatywnie zareagował na nowe zasady ferii zimowych. Aż 44 proc. gospodarzy z południowych regionów kraju zanotowało w tym roku niższe obłożenie niż w poprzednim sezonie. Z kolei wzrost deklaruje jedynie 26 proc. badanych hoteli. "W większości regionów ponad 60 proc. obiektów nie przekroczyło poziomu 40 proc. obłożenia. Podczas tegorocznych ferii niskie zainteresowanie ofertami noclegowymi było zjawiskiem powszechnym w skali całego rynku" - informuje o niepokojącym zjawisku portal otoNoclegi.pl.

Redakcja poleca

Te regiony notują najniższe obłożenie

Mimo że kurorty nad Bałtykiem zdają się nie mieć problemów z obłożeniem, to sytuacja na południu kraju staje się coraz bardziej ponura. Nawet najpopularniejsze regiony, takie jak Bieszczady czy Beskidy, notują wyraźne spadki w ruchu. "Najtrudniejsza sytuacja dotyczyła Bieszczad, gdzie niemal cały rynek funkcjonował przy obłożeniu poniżej 20 proc. W regionie nie odnotowano obiektów w pełni zapełnionych" - tłumaczy portal rezerwacyjny.

Wiadomo już, że próba nagromadzenia większej liczby turystów podczas pojedynczych tur nie powiodła się. Polacy stają się coraz bardziej świadomi swoich wyborów, a same ferie nie są już dla nich jedyną opcją zimowego wyjazdu. - Turyści nie szukają już po prostu noclegu w górach, lecz dokonują bardzo selektywnego wyboru, kierując się albo najniższą ceną, albo konkretną, unikalną cechą danej oferty - zauważa Anna Kryjer, Dyrektor Zarządzająca w otoNoclegi.pl. 

Czym jest "paradoks frekwencyjny"?

Eksperci zwracają uwagę na zjawisko "paradoksu frekwencyjnego". Okazuje się, że w jednej miejscowości mogą znajdować się obiekty zarówno o stuprocentowym, jak i minimalnym obłożeniu. - Lokalizacja przestała być gwarantem sukcesu, a wysoka rozpoznawalność regionu nie przekłada się już automatycznie na wypełnienie kwater znajdujących się na jego terenie. W tym sezonie obserwujemy swoisty paradoks: w tej samej miejscowości jeden obiekt może odnotować pełne obłożenie, podczas gdy sąsiadujące z nim ośrodki generują minimalne zainteresowanie - dodaje ekspertka.

Coraz więcej turystów podejmuje również decyzję o wyjeździe na ostatnią chwilę. Oznacza to, że hotelarze nie są w stanie kalkulować przychodów z wyprzedzeniem i muszą mierzyć się z dużą niepewnością. "Sezon zimowy 2026 rzucił branży noclegowej poważne wyzwanie. Modyfikacja kalendarza ferii nie stała się impulsem, który mógłby uratować wyniki większości gospodarzy. Fakt, że niemal co drugi właściciel obiektu odnotował gorsze wyniki niż przed rokiem, pokazuje, że branża znalazła się w punkcie zwrotnym" - czytamy w raporcie otoNoclegi.pl

Źródło: Radio ZET/ otoNoclegi.pl 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET