`

Dramat w Ciechocinku. Kobiety straciły tysiące złotych. "Moje życie się załamało"

4 min. czytania
25.07.2025 10:51
Obserwuj nas na Google

Setki tysięcy złotych straciły kobiety, które Marek F. namówił na inwestycje. 54-latek wykorzystywał ich zaufanie i przejmował ich pieniądze. Mimo toczących się kilkudziesięciu postępowań mężczyzna pozostaje bezkarny. Nie stawia się na przesłuchaniach, zasłaniając się stanem zdrowia. Jednocześnie prowadzi życie towarzyskie. Sprawie przyjrzeli się dziennikarze "Uwagi!" TVN.

Ciechocinek
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER / facebook.com/UWAGATVN
  • Marek F. regularnie zwodzi samotne kobiety, obiecując zarobek na inwestycjach
  • Poszkodowane straciły setki tysięcy złotych. W prokuraturze toczy się kilkadziesiąt postępowań
  • Marek F. unika stawiania się na przesłuchaniach, zasłaniając się złym stanem zdrowia

Oszust z Ciechocinka

Marek F. regularnie gości w Ciechocinku. Tam nawiązuje znajomości z samotnymi kobietami, które namawia do rzekomych inwestycji. 54-latek twierdzi, że jest biznesmenem, byłym żołnierzem, a nawet oficerem ABW. Kuracjuszki na znajomości z Markiem F. tracą nawet setki tysięcy złotych. O sprawie opowiedzieli dziennikarze programu "Uwaga!" TVN.

- Spacerowałam po parku w Ciechocinku. Jechał samochód, skórzane, białe siedzenia, elegancki pan. Zatrzymał się i mówi: "Dzień dobry, chciałbym z panią porozmawiać, jestem tutaj sam, a pani mi się podoba. Czy mógłbym zaprosić panią na kawę?" - opowiedziała jedna z kobiet występujących w reportażu. Spotkała się z 54-latkiem. Ten zamówił po lampce wina, powiedział że jest udziałowcem w kilku spółkach, które zajmują się budową apartamentów. On sam miał również handlować złotem.

- Kelnerzy kłaniali mu się w pas, zostawiał hojne napiwki - mówiła kobieta dziennikarzom "Uwagi!" TVN. Marek F. potrafił manipulować kobietami. Na początku starał się rozpoznać ich potrzeby i możliwości finansowe. Rozmówczyni opowiedziała, że później zadzwonił do niej z propozycją "wspaniałego interesu w złocie". - Powiedział, że potrzebuje 150 tys. zł i jak pożyczę, to zarobię bardzo dużo pieniędzy. Pieniądze wypłaciłam, włożyłam do siatki i odjechał z nimi. A następnego dnia znowu do mnie dzwoni i mówi: "To jest za mało, potrzebuje więcej. Daj tyle pieniędzy, ile masz, bo muszę zapłacić za złoto". Wysyłał mi zdjęcia tego złota i zapewniał, że je kupuje - wyjaśniła. Dopiero po tygodniu zaczęła myśleć, że coś jest nie tak i sprawę zgłosiła na policję.

Kobiety traciły setki tysięcy złotych

Inna z kobiet poznała Marka F. w SPA w jednym z hoteli w Sopocie, gdzie była masażystką. Ten namówił ją na inwestycję, obiecując zyski z handlu sprzętem elektronicznym. - Poznałam Marka 8 lat temu, twierdził, że był w Afganistanie. Jako były żołnierz wzbudzał duże zaufanie. Mówił, że jest wziętym biznesmenem. Przyjeżdżał albo dzwonił i mówił: "Słuchaj, jest napięta sytuacja, potrzebuję, żebyś wzięła kredyt, bo jeśli teraz nie damy tamtym ludziom pieniędzy, to wszystko przepadnie" - powiedziała pani Anna dziennikarzom "Uwagi!".

Redakcja poleca

- Jak poprosiłam go, że chce z tego wyjść, to zaczęły się kłótnie. Wyzwiska i nocne telefony. Mówił, że jestem skończona, że moja rodzina jest skończona. I potem po prostu zniknął. Straciłam blisko 200 tys. zł - dodała kobieta. Kolejna kobieta straciła 300 tys. zł. 54-latka poznała, gdy ten zamówił sprzątanie swojego mieszkania. Pani Małgorzata prowadziła firmę sprzątającą. Marek F. powiedział jej, że jest deweloperem, ma hotele i zajmuje się sprzedażą złota.

- Pytał, czy mam większą gotówkę. Miałam pieniądze, bo sprzedałam swoje mieszkanie. Powiedziałam o sprawie mężowi, ale on nie był przekonany. Udało mi się go jednak namówić i zainwestowaliśmy 150 tys. zł. O drugich 150 tys. zł mój mąż już nie wiedział - opowiedziała pani Małgorzata.

Marek F. przejmował pieniądze. "Byłam spłukana do zera"

Wszystkie z kobiet, które zaufały Markowi F., straciły. - W zasadzie byłam spłukana do zera. Moje życie się załamało. To był najtrudniejszy czas w moim życiu, ale mogłam liczyć na przyjaciół i rodzinę - tłumaczyła pani Anna w reportażu "Uwagi!". Pani Małgorzata odzyskała jedynie część pieniędzy. - Jak zapytałam o moje pieniądze, to powiedział, że go pomawiam. Był agresywny. Zaczęłam mu pisać, że oddam sprawę na policję i do prokuratury, że nie odpuszczę mu tych pieniędzy. Ale on nic sobie z tego nie robił. Udało mi się odzyskać 105 tys. - wyjaśniała.

- Złożyłam zeznania na policji, później prokuratura zawiesiła postępowanie, ponieważ biegły sądowy na podstawie dokumentów, które pan przedstawił stwierdził, że on jest tak chory, że nie jest w stanie uczestniczyć w postępowaniu sądowym. Nawet nie wiadomo, kiedy wyzdrowieje - relacjonowała kolejna z kobiet.

Marek F. zasłania się złym stanem zdrowia

Dziennikarze "Uwagi!" TVN ustalili, że Marek F. mieszka w bloku na jednym z osiedli w Łodzi, jednak go tam nie zastali. Jego nazwisko pojawia się w kilkudziesięciu postępowaniach w kilkunastu prokuraturach w całym kraju. Ten jednak od 8 lat zasłania się swoim złym stanem zdrowia. Jego obrońcy przedstawiają dokumenty medyczne, które to potwierdzają. Poszkodowane kobiety wynajęły detektywów, którzy mają nagrania Marka F. w restauracjach. Mężczyzna, mimo że nie może stawić się na przesłuchaniach, prowadzi życie towarzyskie.

- Jak to się może dziać, że pan, który ma papiery, że nie jest w stanie stanąć przed sądem, ani uczestniczyć w żadnym postępowaniu, jednocześnie dalej wyłudza pieniądze, swobodnie porusza się po Ciechocinku i ma się doskonale? - zastanawiały się poszkodowane kobiety w reportażu.

Kilkadziesiąt spraw w prokuraturze

Prokuratura Okręgowa w Łodzi prowadzi jedną ze spraw. - Dotyczy ona oszustwa na kwotę nie mniejszą niż 100 tys. zł. Chodzi o rzekomą inwestycję nabycia bursztynów tzn. pobrania od pokrzywdzonej środków celem zakupu bursztynów i później odsprzedaży z zyskiem, do czego nie doszło - powiedział dziennikarzom "Uwagi!" prok. Paweł Jasiak z łódzkiej prokuratury.

Również Prokuratura Rejonowa w Aleksandrowie Kujawskim zajmuje się sprawą Marka F. - Wobec tego pana prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Dotyczą one popełnienia przestępstwa oszustwa na szkodę trzech różnych pokrzywdzonych. Natomiast jeden z zarzutów dotyczy posługiwania się urządzeniami podsłuchowymi - wyjaśnił prok. Adam Blecharczyk z aleksandrowskiej prokuratury.

Marek F. nie chciał rozmawiać z dziennikarzami

Dziennikarze "Uwagi!" namierzyli Marka F. w jednej z siłowni w Toruniu. Miał on zaparkować swój samochód na miejscu dla osób z niepełnosprawnościami. Na siłowni ćwiczył i "nie wyglądał na schorowanego". Nie chciał jednak rozmawiać z dziennikarzami. Później odmawiał także rozmowy w jednym z hoteli w Ciechocinku.

Dziennikarze "Uwagi!" podzielili się swoimi ustaleniami z prokuraturą. - Jeżeli faktycznie tak wygląda stan podejrzanego, a wykfalifikowany medyk wskazuje na niemożność uczestnictwa w procesie, to jest to klasycznie poświadczenie nieprawdy - przyznał prok. Jasiak.

Źródło: Radio ZET / "Uwaga!" TVN

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET