`

Dwie osoby zginęły w pożarze, dramatyczne relacje świadków. "Krew była dosłownie wszędzie"

2 min. czytania
14.05.2024 10:05
Obserwuj nas na Google

Dwie osoby zginęły w pożarze w wieżowcu przy ul. Grzybowskiej w Warszawie. Jak podaje "Fakt", jedna, uciekając przed ogniem, wyskoczyła przez okno z 15. piętra. Druga spłonęła żywcem. Tabloid dotarł do świadków tragedii. - Nie mogę tego zapomnieć. Dotąd mam to wszystko przed oczami - wspomina jeden z mieszkańców.

pożar na Woli
fot. NewsLubuski /East News (zdjęcie ilustracyjne)

Pożar w wieżowcu na warszawskiej Woli. Dwie osoby nie żyją. Nowe fakty

Dwie osoby zginęły w tragicznym pożarze mieszkania w wieżowcu na warszawskiej Woli. Jedna z nich wyskoczyła z okna na 15. piętrze. "Fakt" dotarł do naocznych świadków, którzy opowiedzieli, co działo się przy ul. Grzybowskiej.

Strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze w wieżowcu przy ulicy Grzybowskiej 61 na warszawskiej Woli w niedzielę o godz. 5:20. Na 15. piętrze paliło się jedno z mieszkań. Straż Pożarna poinformowała później o dwóch ofiarach śmiertelnych.

- Nie wiadomo, co się stało w tym mieszkaniu, że wybuchł pożar? Wiemy, że mieszali w nim dwaj mężczyźni. Zawsze był jednak spokój - powiedzieli "Faktowi" sąsiedzi. - Byliśmy wraz z kolegą na obchodzie. Zobaczyliśmy, że na 15. piętrze pali się lokal. W oknie stał człowiek. Chwilę później pojawiła się policja. Razem z kolegą i policjantem krzyczeliśmy do tego człowieka, że idziemy do niego, żeby mu pomóc. Kiedy wyjechaliśmy na 15. piętro, wszędzie było pełno dymu. Próbowaliśmy dostać się do tego mieszkania. Gdy w końcu się udało, okazało się, że jest za późno. Mężczyzna wyskoczył z okna. Mieszkanie całe stało w ogniu. Płomienie buchnęły w naszą stronę. Zaczęliśmy chodzić po piętrach i budzić mieszkańców, żeby się ewakuowali - relacjonował jeden z pracowników.

Redakcja poleca

"Krew była dosłownie wszędzie. Ręce miał poparzone"

Tabloid podaje, że w jednym z pomieszczeń strażacy odkryli zwęglone ciało mężczyzny. Sprawą zajęła się prokuratura. Śledczy cały czas badają okoliczności tego zdarzenia.

- Stałem i paliłem papierosa. W pewnym momencie spojrzałem w górę i zobaczyłem, że leci facet. Trwało to dosłownie kilka sekund. Uderzył z impetem o betonowy zjazd do podziemnego garażu. Krew była dosłownie wszędzie. Ręce miał poparzone. Widok był makabryczny. Nie mogę tego zapomnieć. Dotąd mam to wszystko przed oczami - powiedział świadek tragedii.

"Fakt" ustalił nieoficjalnie, że w lokalu, gdzie doszło do pożaru, przebywał ojciec wraz z synem. Wynajmowali go w tym budynku od ponad roku. 71-letni ojciec był obywatelem Wielkiej Brytanii, a jego 52-letni syn miał polskie obywatelstwo.

Źródło: Radio ZET/ "Fakt"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET