Fotopułapka uchwyciła wielkiego kota. Możliwa obecność pumy na Dolnym Śląsku
Zdjęcie wykonane przez fotopułapkę oraz zgłoszenia mieszkańców postawiły służby w stan gotowości. W okolicach Wałbrzycha może przebywać duży kotowaty, niewykluczone, że jest to puma. Trwają działania mające na celu potwierdzenie obecności zwierzęcia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania podejmują służby w związku z domniemaną pumą.
- Dlaczego trudno potwierdzić obecność pumy w rejonie Wałbrzycha.
- Co zrobić w przypadku napotkania pumy w przestrzeni otwartej.
- Dlaczego pumy mogą stanowić zagrożenie dla ludzi.
Puma w okolicach Wałbrzycha?
Władze powiatu wałbrzyskiego (woj. dolnośląskie) ostrzegają po tym, jak jedna z fotopułapek wykonała zdjęcia dużego kotowatego zwierzęcia. Niewykluczone, że może to być dzika puma, czyli zwierzę mogące stanowić zagrożenie dla człowieka.
Szef Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Wałbrzychu Marcin Szewczak potwierdził, że do służb dotarły również sygnały, że zwierzę było widziane w samym Wałbrzychu. - Wszystkie sygnały traktujemy poważnie, tym razem człowiek widział to w rejonie Podgórza. Przepraszam, że mówię to, ale nie mamy potwierdzenia, o jakiego kotowatego chodzi - wyjaśnił.
Służby opracowują plan
Teraz służby opracowują plan wytropienia i odłowienia zwierzęcia. Organizacje pozarządowe weryfikują, czy dziki kot zostawił jakieś ślady. - Bardzo ważnym elementem są też patrole policji, które działają w rejonie, w którym teoretycznie to zwierzę może się znajdować - powiedział Marcin Szewczak.
Dodał, że jeśli potwierdzi się, że faktycznie chodzi o dziką pumę, to zwierzę będzie musiało zostać namierzone i w sposób humanitarny odłowione. - Będziemy robić wszystko, żeby tego kota uratować, ale trzeba mieć świadomość, że to jest dzikie zwierzę, które jest niebezpieczne i w ostateczności może dojść do różnych rozwiązań - stwierdził.
Specjaliści nie potwierdzają, hipotezy nie można jednak wykluczyć
Lokalne media informują, że na miejscu, w którym widziano rzekomą pumę, pojawili się specjaliści i przyrodnicy oraz przedstawiciele Ośrodka Rehabilitacji dla Dzikich Zwierząt. Nie udało im się jednak znaleźć żadnych śladów, potwierdzających pojawienie się pumy w tym rejonie.
Mimo to służby nie tracą czujności. Podkreślają, że mimo braku jednoznacznych dowodów mówimy w tym przypadku o gęsto zalesionym terenie, co utrudnia całkowite wykluczenie hipotezy dotyczącej pojawienia się pumy.
Nadleśnictwo ostrzega i tłumaczy, jak zareagować
Nadleśniczy Nadleśnictwa Świdnica Jerzy Zemlik powiedział wprost: - Dmuchamy na zimne. Dodał, że na ten moment służby nie planują zamykania lasu i ograniczają się do informacji o tym, że takie zagrożenie może występować.
- Przypominam, że w przypadku napotkania takiego zwierzęcia w przestrzeni otwartej powinno się zachować ciszę, oddalić się z tego miejsca, a następnie zadzwonić pod numer alarmowy 112 i przekazać informacje. Odpowiednie służby na pewno zajmą się tą sprawą dalej - powiedział.
Pumy mogą być groźne dla człowieka
Należy pamiętać, że pumy to duże i silne drapieżniki o ogromnej sile fizycznej, stanowiące potencjalne zagrożenie. Dzikie kotowate mogą ważyć do 100 kg i osiągać długość ciała do nawet 150 cm.
Pumy są z natury zwierzętami płochliwymi, prowadzą skryty tryb życia i z reguły unikają wszelkiego kontaktu z człowiekiem. Do ewentualnego ataku może dojść, gdy drapieżnik jest bardzo głodny lub broni swoich młodych.
Źródło: Radio ZET/walbrzych24.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET