27-latek zmarł po interwencji policji. "Ciało leżało twarzą w głębokiej kałuży"

3 min. czytania
27.12.2022 15:54
Obserwuj nas na Google

Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 27-latka, który zmarł po interwencji policji na jednej z ulic w Gdyni. Mundurowi twierdzą, że mężczyzna był agresywny i zostali zmuszeni do użycia siły i kajdanek. - Byłem na miejscu, […] zza parawanu widziałem, że ciało brata leżało twarzą w głębokiej kałuży – powiedział portalowi Trojmiasto.pl brat 27-latka, przekonany o tym, że mundurowi nadużyli swoich uprawnień.

Gdynia. Śmierć 27-latka, interwencja policji
fot. Damian Klamka/East News, zdj. ilustracyjne

Do tragicznej w skutkach interwencji policji doszło w poniedziałek 26 grudnia we wczesnych godzinach porannych przy ulicy Puckiej w Gdyni. Jak poinformował Tvn24.pl, powołując się na komunikat podkomisarz Jolanty Grunert z policji w tym mieście, "mężczyzna był agresywny, a funkcjonariusze zmuszeni byli użyć wobec niego siły fizycznej oraz założyć mu kajdanki".

"W trakcie interwencji mężczyzna stracił przytomność. Policjanci natychmiast wezwali karetkę i rozpoczęli reanimację mężczyzny, którą prowadzili do czasu przyjazdu ratowników medycznych. Mimo akcji ratowniczej mężczyzna zmarł. Wszystkie okoliczności śmierci mężczyzny są wyjaśniane przez prokuraturę, która od razu została poinformowana o zdarzeniu" – przekazała policjantka.

Gdynia. Śmierć 27-latka podczas interwencji policji

Prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku stwierdził w rozmowie z tvn24.pl, że z ustalenia wskazują, iż 27-letni mężczyzna jechał samochodem, a gdy zaparkował i wysiadł, na widok radiowozu zaczął uciekać.

Redakcja poleca

- Policjanci pojechali za nim i go zatrzymali. Na początku interwencja przebiegała spokojnie. Z relacji funkcjonariuszy wynika, że po chwili 27-latek zaczął być wobec nich coraz bardziej wulgarny i agresywny. Mundurowi pouczyli go, że jeśli się nie uspokoi, mogą być wobec niego zastosowane środki przymusu – opowiadał prokurator.

Nagle doszło do szarpaniny 27-latka z policjantami. – Mężczyzna zaczął atakować policjanta. Ten próbował zastosować chwyty obronne, jednak 27-latek mu się wyrwał. Ostatecznie policjantom udało się go unieruchomić. W pewnym momencie zauważyli, że mężczyzna ma spłycony oddech i mniej wyczuwalny puls. Wezwali więc pogotowie, a gdy mężczyzna stracił przytomność, rozpoczęli reanimację. Działania te przejęli ratownicy. Reanimacja trwała około 45 minut. Mężczyzny nie udało się uratować – relacjonował prok. Duszyński. W sprawie zlecono sekcję zwłok, która ma wykazać, czy 27-latek był pod wpływem środków psychoaktywnych, a jeśli tak, to jakich. 

Brat ofiary: "Ciało leżało twarzą w głębokiej kałuży"

O innej wersji wydarzeń przekonany jest brat tragicznie zmarłego mężczyzny. W rozmowie z portalem Trojmiasto.pl wyjawił, że był świadkiem dramatycznej interwencji. Jego zdaniem policjanci przekroczyli swoje uprawnienia.

Redakcja poleca

- Byłem na miejscu około godziny 6.30. Zza parawanu widziałem, że ciało brata leżało twarzą w głębokiej kałuży. Mówili mi, że niby się czymś zadławił. Było duże zamieszanie, najpierw usłyszałem, że zatrzymali go kryminalni, potem, że policjanci z prewencji. W ogóle przyjechało chyba sześć radiowozów i ci, którzy go zatrzymali, odjechali, a na miejscu zostali inni - powiedział lokalnemu portalowi brat ofiary.

Brat zmarłego zapowiedział, że będzie chciał na własną rękę wyjaśnić, co tak naprawdę się stało. - Obok jest warsztat wulkanizacyjny i widziałem, że mają nowe kamery, więc pewnie wszystko się nagrało. Postaram się zdobyć to nagranie i wtedy wszystko będzie wiadomo - powiedział mężczyzna.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Tvn24.pl/Trojmiasto.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET