Krajobraz jak po wojnie, mieszkańcy zdruzgotani. "Uciekli w samych klapkach"
Głuchołazy na Opolszczyźnie walczą ze skutkami powodzi. - Nikt nie wie, kiedy wróci tu normalność - mówi PAP mieszkanka zrujnowanego przez wielką wodę miasta. Trwa sprzątanie, w którym pomagają setki strażaków, żołnierzy WOT i mieszkańców. Na ulicach leżą sterty zniszczonych mebli, dokumentów i książek.
- 10 zdjęć Zobacz galerię
Powódź 2024. Głuchołazy ucierpiały najbardziej
Liczące ok. 13 tysięcy mieszkańców Głuchołazy w Opolskiem to jedna z miejscowości, które podczas powodzi ucierpiały najbardziej. W piątek do województwa opolskiego na zalane tereny przyjechał Andrzej Duda. Na konferencji potwierdził, że podpisze dokumenty pod nominacją premiera na nowego rządowego pełnomocnika ds. odbudowy po powodzi.
Ulica Sikorskiego w Głuchołazach jest całkowicie zniszczona. Na drodze prowadzącej do zerwanego mostu nad Białą Głuchołaską stoi ciężki sprzęt – ciężarówki, spychacze, wozy strażackie. Wzdłuż ulicy leżą foliowe worki z dobytkiem mieszkańców, którym powódź wdarła się do mieszkań. W powietrzu unosi się zapach stęchlizny. Grupy strażaków i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej pomagają sprzątać mieszkania.
Mieszkańcy sprzątają po powodzi. "Wszystko jest do wyrzucenia"
- Wróciłem do siebie w czwartek. To, co zastałem, przeszło moje najgorsze koszmary – relacjonuje mieszkający na parterze starszy mężczyzna. - Nie wiem, jak długo będziemy doprowadzać to mieszkanie do porządku – dodaje. W mieszkaniu leżą worki wypełnione wszystkim, co nie nadaje się do użytku. Na ścianach widać, dokąd sięgała woda. To ponad metr od podłogi. - Tu wszystko jest do wyrzucenia – mówi córka seniora, która z kuzynkami przyjechała pomagać robić porządek.
Na głuchołaskim rynku stoją wolontariusze rozdający potrzebującym ciepłe posiłki. Właściciele okolicznych sklepów wybierają resztki szlamu. - Najgorsze sprzątanie już za nami. Teraz będzie tylko lepiej – mówi pani Halina, właścicielka butiku. Mieszkańcy miasta nie wiedzą, kiedy w ich domach będzie bieżąca woda. Prąd i gaz jest tylko w tych domach, które są bezpieczne. W ośrodku sportu wolontariusze dwoją się i troją, wydając potrzebne produkty. Można tu dostać jedzenie, ale przede wszystkim środki czystości, wiadra, szczotki. Wszystko to, dzięki czemu można sprzątać swoje mieszkania.
Na ulicach miasta dziesiątki, setki mniejszych i większych aut, busów z kartkami – "Pomoc dla powodzian". Do miasta przywożone jest wszystko, co najpotrzebniejsze. Ale nie zawsze. - Mam u siebie rodzinę z Bodzanowa. Nie mają nic. Uciekli w samych klapkach. Potrzebuję dla nich gumiaków, ale nie mam ich skąd wziąć – mówi młoda kobieta. - Pomoc będzie potrzebna jeszcze długo. Myślę, że nawet kilka miesięcy. Nikt nie wie, kiedy wróci tu normalność – dodaje mieszkanka Głuchołaz.
Do powodzi w Głuchołazach doszło w niedzielę. Miasto zalała woda z Białej Głuchołaskiej. Niestety, woda zerwała także konstrukcję mostu w ciągu drogi krajowej nr 40. Jak dowiedziało się Radio ZET, budowa nowej konstrukcji, która połączy dwie części miasta, potrwa co najmniej 2-3 tygodnie. Na razie mieszkańcy mają do dyspozycji jedynie pieszą kładkę.
Źródło. Radio ZET/PAP