`

Dawid F. zatłukł 17-letniego przyjaciela na śmierć. "Sprawiedliwości nie ma"

6 min. czytania
09.04.2024 11:09
Obserwuj nas na Google

Sąd apelacyjny w Poznaniu skazał 22-letniego Dawida F. na 15 lat pozbawienia wolności za zabicie 17-letniego Mateusza w Gnieźnie. Wcześniej sąd I instancji ogłosił wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Rodzina zabitego Mateusza nie wyklucza, że skieruje sprawę do sądu najwyższego.

fot. Lukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 11 na 12 listopada 2021 roku. Mieszkający w Gnieźnie Dawid F. i Mateusz byli przyjaciółmi. Według ustaleń śledczych Dawid F. zadał koledze wiele ciosów. Mateusz został zabrany do szpitala, gdzie zmarł. Matka pokrzywdzonego, jak sama powiedziała, była w stanie rozpoznać syna w szpitalu jedynie po tatuażu. Prokuratura oskarżyła Dawida F. o dokonanie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem oraz o posiadanie narkotyków.

Proces mężczyzny przed sądem okręgowym w Poznaniu ruszył we wrześniu 2022 roku. Oskarżony przyznał się w sądzie jedynie do pobicia Mateusza, a nie przyznał się do tego, że chciał go zabić. W połowie września 2023 roku poznański sąd okręgowy uznał 22-latka za winnego i wymierzył mu karę 25 lat pozbawienia wolności. Wyrok nie był prawomocny i sprawa ponownie trafiła na wokandę, ale tym razem w sądzie apelacyjnym.

Redakcja poleca

Dawid F. skatował swojego kolegę. Sąd apelacyjny w Poznaniu załagodził wyrok

Sąd apelacyjny w Poznaniu wydał w poniedziałek 8 kwietnia prawomocny wyrok i uznał Dawida F. za winnego tego, że "działając w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia małoletniego Mateusza, wielokrotnie kopał i uderzał pokrzywdzonego po całym ciele, w tym ze znaczną siłą uderzał rękoma po głowie i twarzy, czym spowodował u niego obrażenia czaszkowo-mózgowe, w następstwie których pokrzywdzony zmarł, pomimo udzielenia mu pomocy medycznej […] przy czym możliwość śmierci pokrzywdzonego przewidywał i godził się na to, tj. za winnego przestępstwa z art. 148 par. 1 kk".

Za ten czyn sąd wymierzył Dawidowi F. karę 15 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna został też oskarżony o posiadanie narkotyków. Kara łączna, na którą skazano Dawida F. - to 15 lat więzienia. W pozostałym zakresie sąd utrzymał w mocy wyrok sądu I instancji. Sędzia Agata Adamczewska podkreśliła w uzasadnieniu wyroku, że w sprawie nie było m.in. jednoznacznych dowodów na to, że Dawid F. zadawał pokrzywdzonemu kopnięcia w głowę. Przypomniała, że "wszelkie pojawiające się w sprawie wątpliwości, które nie zostaną wyjaśnione zebranymi dowodami, interpretować należy na korzyść oskarżonego".

- Wbrew twierdzeniom sądu okręgowego i zgodnie z twierdzeniami apelacji obrońców oskarżonego na dowodowych nagraniach nie widać faktu zadawania pokrzywdzonemu kopnięć w głowę przez oskarżonego. Obrażenia ciała pokrzywdzonego powstały - zgodnie z opinią biegłych - na skutek uderzeń ręką lub nogą. Tak wskazali biegli w swoich opiniach. Nie byli w stanie jednoznacznie podać, czy obrażenia stwierdzone u pokrzywdzonego zostały zadane na skutek kopnięć […], nie można wykluczyć sytuacji, by śmiertelne ostatecznie ciosy zostały zadane wyłącznie ręką - podkreśliła sędzia.

Kontakt z 22-latkiem był bardzo ograniczony

Dodała, że takich ustaleń nie są w stanie potwierdzić m.in. zeznania policjantów, którzy po przybyciu na miejsce zdarzenia zaznaczyli, że Dawid F. powiedział im, że zadawał ciosy także kopnięciami.

- Wszyscy, którzy znaleźli się na miejscu zdarzenia, a więc zarówno dziadek oskarżonego, jak i policjanci, wskazują całkowicie jednoznacznie, kategorycznie i konsekwentnie, że z oskarżonym nie było kontaktu logicznego. Podsypiał, sprawiał wrażenie osoby, która nie zdaje sobie sprawy z tego, co się przed chwilą wydarzyło. Odzywał się wyłącznie na zadawane pytania, momentami był nielogiczny - zaznaczyła sędzia

Policjanci podkreślali, że kontakt z 22-latkiem był bardzo utrudniony. - Tym samym nie można przyjąć, że dowodem na zadawanie pokrzywdzonemu kopnięć przez oskarżonego miałyby być tylko te twierdzenia, które oskarżony miał złożyć w obecności policjantów tuż po czy w czasie zatrzymania. Wszystkie te okoliczności wskazują, że nie można wykluczyć wersji forsowanej przez oskarżonego i jego obrońców, że nie zadawał on ciosów nogą w głowę i twarz pokrzywdzonego, a tym samym ustalenia faktyczne należy w tym zakresie zmienić. W konsekwencji przekłada to się na opis czynu przypisanego oskarżonemu - zaznaczyła sędzia.

Dawid F. dobrowolnie zażył narkotyki i alkohol

Sędzia dodała, że oskarżony dobrowolnie zażył środek narkotyczny, był pod wpływem alkoholu i "wszystko to miało miejsce w sytuacji, kiedy znał swój organizm, niejednokrotnie już te środki zażywał". - Wiedział, że zdarza się, że zachowuje się po nich nielogicznie, niezbornie - wszystko to nakazuje przyjąć w niniejszej sprawie konstrukcję tzw. fikcji poczytalności określonej w art. 31 par. 3 kk - zaznaczyła.

Sędzia Agata Adamczewska tłumaczyła, że art. 31 kk co do zasady reguluje sytuacje, gdy sprawca popełnia czyn zabroniony w stanie niepoczytalności. - Wówczas z uwagi na to, że nie można mu przypisać winy - nie można mu też wymierzyć kary, jak i sytuacji, gdy poczytalność sprawcy w czasie czynu jest w znacznym stopniu ograniczona - wówczas jego stan psychiczny w czasie popełnienia czynu jest podstawą do nadzwyczajnego złagodzenia kary. Te regulacje są wyłączone, jeżeli sprawca wprawił się w stan odurzenia lub nietrzeźwości, powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał lub mógł przewidzieć - i z taką sytuacją mamy do czynienia - dodała.

Podkreśliła, że mimo iż w opinii biegłych "oskarżony nie miał świadomości swoich poczynań w czasie popełniania czynu", to opisali oni stan biologiczny oskarżonego, nie zaś określali go w kategoriach prawnych. - Czym innym jest biologiczna nieświadomość swoich poczynań, a czym innym poczytalność jako termin prawniczy. Zamiar oceniany być musi zatem w tej sytuacji przy przyjęciu art. 31 par. 3 kk - z perspektywy osoby w pełni poczytanej. Odpowiedzialność sprawcy odurzonego ma zatem tutaj charakter obiektywny. Sprawca taki odpowiada jak w pełni poczytalny, ponosi pełną odpowiedzialność karną i to w zakresie wszystkich znamion czynu zabronionego - tłumaczyła sędzia.

Fikcja poczytalności u Dawida F.

Dodała, że "Dawid F. jako osoba w pełni sprawna intelektualnie, co do której przyjmujemy ową »fikcję poczytalności«, przewidywał możliwość spowodowania śmierci Mateusza, a kontynuując swoje działanie na to się godził - wypełnił tym samym znamiona zbrodni zabójstwa w zamiarze ewentualnym". Sędzia zaznaczyła także, że sąd apelacyjny nie podzielił też zdania sądu okręgowego w zakresie przyjęcia typu kwalifikowanego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

- W potocznym rozumieniu każde siłowe pozbawienie życia innej osoby jest czynem niewątpliwie okrutnym. Znamię szczególnego okrucieństwa użyte w kodeksie karnym jest jednak terminem prawnym. Jest to niewątpliwie znamię ocenne, a zwrócić należy tu uwagę na zwrot "szczególne", jakiemu musi odpowiadać owo okrucieństwo - zaznaczyła.

- W ocenie sądu apelacyjnego zachowanie oskarżonego nie wyszło poza ramy naganności, brutalności i drastyczności typu podstawowego zbrodni zabójstwa. Jednocześnie z pełnym szacunkiem i zrozumieniem odnieść się należy do rozpaczy, przeżywanych emocji i tragedii, jaka spotkała członków rodziny pokrzywdzonego, a w konsekwencji do dokonywanych przez nich ocen zachowania sprawcy - dodała.

Sędzia zaznaczyła, że przyjęcie przez sąd apelacyjny innej kwalifikacji prawnej czynu oskarżonego skutkowało modyfikacją wymierzonej oskarżonemu kary. - Takie okoliczności jak przyjęcie zamiaru ewentualnego, dokonanie zmiany w ustaleniach faktycznych w zakresie sposobu zadawania ciosów pokrzywdzonemu, odejście od koncepcji zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem - legło u podstaw złagodzenia wymiaru kary i uczyniło bezpodstawnymi wszelkie dywagacje na temat zaostrzenia tej kary do dożywotniego pozbawienia wolności - podkreśliła sędzia.

Zabójstwo 17-letniego Mateusza w Gnieźnie. "Sprawiedliwości u nas w Polsce nie ma"

- Żadna kara, żaden środek karny nie zwróci życia Mateuszowi i nie ukoi rozpaczy jego najbliższych. Jednym z elementów wymiaru sprawiedliwości jest właśnie karanie na kary takie, które spełniają jednak dyrektywy wypracowane w cywilizowanych społeczeństwach. W ocenie sądu apelacyjnego orzeczona dzisiaj kara spełnia wszelkie te dyrektywy, w tym tę, która odnosi się do sprawcy młodocianego, którego osobowość nie została jeszcze ostatecznie uformowana, a którą to dyrektywę pominął, wyrokując, sąd I instancji - podkreśliła sędzia.

Matka zabitego 17-letniego Mateusza cytowana przez Radio Poznań powiedziała po ogłoszeniu wyroku, że "sprawiedliwości u nas w Polsce to nie ma". - Zabić człowieka i po 15 latach wyjść sobie na wolność, a mój Mateusz w piachu leży - zaznaczyła. - My nie zgadzamy się z tym, że nie ma szczególnego okrucieństwa. Sposób zadawania ciosów świadczy o tym, że według nas, można przypisać to szczególne okrucieństwo i rozważamy możliwość złożenia kasacji - powiedział adwokat Radosław Szczepaniak.

Źródło: Radio ZET/PAP/Radio Poznań

Zobacz także

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET