Gruba warstwa lodu, będzie stan alarmowy? "To newralgiczny fragment Wisły"
W rejonie tamy we Włocławku pokrywa lodowa na Wiśle ma już 30 cm i jeszcze tej zimy może pojawić się także w Toruniu. Wykorzystaniu lodołamaczy musiałyby towarzyszyć odpowiednie warunki. Zdaniem eksperta napływający lód może tworzyć zatory szczególnie w okolicach Płocka. - Na pewno do pierwszej dekady lutego nie będzie takiej sytuacji, że woda na Wiśle będzie gwałtownie wzrastać - ocenił w rozmowie z PAP kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- W jakich warunkach mogłyby wypłynąć lodołamacze.
- Która część Wisły byłaby szczególnie trudna do lodołamania i dlaczego.
- Czy istnieje ryzyko powodziowe na Wiśle.
Lód na Wiśle dotrze do Torunia?
Wisła zamarza. Na zbiorniku włocławskim pokrywa lodowa ma już 30 cm. Nie można tam jednak skorzystać z lodołamaczy, dopóki lód nie zostanie rozbity także poniżej zapory we Włocławku - tak, by kra mogła spłynąć dalej w dół rzeki. Kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski w rozmowie z PAP przekazał, że w najbliższych dniach będzie wiadomo, czy pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle dotrze do Torunia.
- Pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle przekroczyła już bydgoski Fordon i tworzy się na odcinku Bydgoszcz-Solec Kujawski. Przyrasta do około 10 kilometrów na dobę, gdy w woj. kujawsko-pomorskim temperatura spada prawie do -20 stopni Celsjusza w nocy. Rok temu, w jednym z czasopism naukowych napisałem, że w związku ze zmianami klimatu, najprawdopodobniej ostatni raz obserwowaliśmy pokrywę lodową w Toruniu w roku 2012. W tym roku pogoda postanowiła mnie ukarać i nauczyć pokory, bo bardzo prawdopodobne jest, że również tej zimy lód może dotrzeć do Torunia - powiedział badacz.
"Lód ma ponad 30 cm". Trudna sytuacja na zbiorniku włocławskim
Zdaniem dr hab. Bogusława Pawłowskiego jednym z podstawowych problemów tej zimy są długie odcinki pokrywy lodowej po obu stronach tamy we Włocławku. - Na zbiorniku włocławskim lód ma ponad 30 cm, przeprowadzono tam już kilka pomiarów. Pokrywa lodowa sięga aż za Modlin, więc ma ponad 120 kilometrów. Obecnie obserwowana sytuacja na zbiorniku nie powoduje zagrożenia powodziowego, ale głównym problemem będzie zaplanowanie i wykonanie akcji lodołamania na tym akwenie - wyjaśnił naukowiec.
W pierwszej kolejności trzeba złamać lód poniżej tamy, ale nie jest to jedyny warunek. Ważne jest też, by nie było silnego zachodniego wiatru. - Powinna być temperatura powyżej 0 stopni, także w nocy oraz przepływ powyżej 1200 metrów sześciennych na sekundę, czyli ponad dwa razy większy niż obecnie. Chodzi o to, aby lód wraz z wodą napływał i pokonywał jazy. Gdy lód nie odpływa i kra zmarznie po lodołamaniu w rynnie, jest gorzej, niż jakby się pokrywy lodowej w ogóle nie ruszało - dodał dr hab. Pawłowski.
Ekspert: pogoda będzie kluczowa
Akcja lodołamania może zająć nawet 2-3 tygodnie. Dodatkowym problemem może okazać się niski poziom wód poniżej zapory. - Pogoda będzie kluczowa w zakresie ewentualnego rozwoju zagrożenia powodziowego. Szczególnie w okolicach Płocka - podkreślił kriolog. Największym wyzwaniem będzie lodołamanie na odcinku powyżej Grudziądza przez Fordon do Solca Kujawskiego. Koryto rzeki jest przy obecnym przepływie płytkie, występują też liczne piaszczyste łachy. Tymczasem najsilniejsze lodołamacze mają zanurzenie na poziomie 180 cm.
- Wszyscy się zastanawiają, jak duże będzie wezbranie wiosenne Wisły. Wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby to było wezbranie powolne, a woda z dorzeczy dopływów Wisły spływała sukcesywnie. Nie można jednak obecnie oszacować - z dużą dokładnością - jak szybko pokrywa śnieżna się stopi i jak szybko woda spłynie do Wisły. Nie ma takich prognoz. Na pewno do pierwszej dekady lutego nie będzie takiej sytuacji, że woda na Wiśle będzie gwałtownie wzrastać - twierdzi ekspert.
Wisła w rejonie Płocka
Jego zdaniem zatory najprawdopodobniej wystąpią, zwłaszcza na nieuregulowanym odcinku powyżej Płocka. Nurt jest tam kręty i występuje dużo wysp oraz piaszczystych łach. Nie oznacza to jednak, że poziom wód wzrośnie do stanu alarmowego. - Póki co, nic na to nie wskazuje, że sytuacja miałaby być tragiczna, ale zwracałem też uwagę na spotkaniu w piątek w Płocku, że zbiornik w okolicach tego miasta jest płytki. Dzieje się tak ze względu na brak w ostatnich latach prac bagrowniczych, pogłębiarskich - przekonuje dr hab. Pawłowski.
- Pozostaje pytanie, czy napływający lód będzie w stanie przejść w sprawnie przez ten odcinek dalej, gdzie jest już szerzej i głębiej. W rejonie Płocka przejściu wezbrania roztopowego, być może za około dwa tygodnie lub później, towarzyszyć powinna jednak bardzo wzmożona czujność. To newralgiczny fragment Wisły i różne rzeczy się tam działy w czasie ubiegłych lat - dodał ekspert.
Źródło: Radio ZET / PAP/Tomasz Więcławski
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET