`

"To było straszne", "przyjął cały impet". Szok po śmierci 11-latka

2 min. czytania
13.10.2023 09:25
Obserwuj nas na Google

11-letni chłopiec z Humnisk (woj. podkarpackie) zginął potrącony przez samochód w trakcie powrotu ze szkoły. Jego kolega trafił do szpitala. Dziadek drugiego z nastolatków w rozmowie z Polsat News pokazywał miejsce tragedii, przyznając, że 11-latek mógłby przeżyć, gdyby skręcił z drogi w innym miejscu.

Humniska
fot. Damian Klamka/East News (zdjęcie poglądowe)

11-latek zginął w wypadku w Humniskach w powiecie brzozowskim (woj. podkarpackie). Do tragedii doszło w środę. Chłopiec szedł lewą stroną drogi wraz z - także 11-letnim - kolegą, który trafił do szpitala. Obaj zostali potrąceni przez samochód, którym kierowała 78-letnia kobieta.

Humniska. Nie żyje 11-latek. "20 metrów i by przeżył"

Polsat News rozmawiał z dziadkiem chłopca, któremu udało się przeżyć wypadek. - Myśmy czekali z obiadem i zaglądałem, czy wnuka nie ma, a tu telefon, że samochód go potrącił. 150 metrów od domu - opowiadał pan Jan. Dodał, że łącznie w tamtym momencie czworo dzieci wracało ze szkoły, ale "ten, który nie żyje, przyjął chyba cały impet".

Redakcja poleca

Mężczyzna wskazał też dziennikarzom miejsce, gdzie kolega jego wnuka powinien był skręcić, aby uniknąć tragedii. - To tutaj 20 metrów w tę uliczkę i by przeżył - wyjaśnił. Pozostali mieszkańcy miejscowości również są w szoku.

"Mój wnuczek chodzi tędy", "przyszła mama, przyszła babcia tego, który niestety nie żyje. To było straszne", "szkoda po prostu - tak dziecko wychować i potem, żeby zginęło taką śmiercią tragiczną" - mówili w rozmowie z Polsat News. Przyznawali też, że do wypadku mogłoby nie dojść, gdyby wzdłuż nowo wyremontowanej drogi postawiono chodnik.

Nie ma chodnika, progów zwalniających, jest wąska droga. [...] Małe dziecko zginęło przez nieudolność ludzi, którzy nie zabezpieczyli odpowiednio tej drogi - mieszkańcy Humnisk w rozmowie z Polsat News

Pan Jan także nie ukrywa swojego rozżalenia. Zapowiada, że napisze do Ministerstwa Sprawiedliwości. - Nie wiem, gdzie. Muszę coś zrobić, ja nie wytrzymam - powiedział.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET