`

Jacek K. z zarzutami. W tle bójka aktora z "M jak miłość" z posłami PiS

2 min. czytania
21.05.2025 21:01
Obserwuj nas na Google

Mężczyzna, który zaatakował posłów PiS Dariusza Mateckiego i Krzysztofa Cieciurę w restauracji sejmowej, usłyszał dwa zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Podejrzanemu grozi do trzech lat więzienia. Zatrzymany to Jacek K. - aktor znany m.in. z serialu "M jak Miłość".

Aktor
fot. Pawel Wodzynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak incydent w hotelu poselskim zrelacjonował poseł PiS Dariusz Matecki.
  • O czym poinformowała policja.
  • Kim jest Jacek K. i jak znalazł się na terenie Sejmu.

Jacek K. zatrzymany. Aktor z "M jak Miłość" usłyszał zarzuty

Rzecznik śródmiejskiej komendy mł. asp. Jakub Pacyniak poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że 54-letni mężczyzna, który zaatakował we wtorek posłów PiS, usłyszał dwa zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, po czym został zwolniony do domu.

Pacyniak przekazał wcześniej, że badanie alkomatem wykazało, iż podejrzany miał 1 promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Policjant zaznaczył, że wpłynęło do komendy zawiadomienie od posłów Dariusza Mateckiego i Kzysztofa Cieciury. - Mężczyźni zostali też przesłuchani - dodał. Zatrzymany i podejrzany to Jacek K. - aktor znany m.in. z serialu "M jak Miłość". Wiadomo, że nie przyznał się do winy. Teraz grozi mu nawet do trzech lat pozbawienia wolności.

Awantura w Sejmie. Matecki: Jacek K. mnie uderzył

Według relacji Mateckiego we wtorek ok. godz. 22 aktor podszedł do posłów, kiedy jedli kolację w restauracji sejmowej. "Zaczął przeklinać, po czym uderzył mnie i jeszcze jednego posła PiS Krzysztofa Cieciurę, po czym został zatrzymany przez Straż Marszałkowską, a następnie wezwaliśmy policję" - relacjonował Matecki w mediach społecznościowych.

Redakcja poleca

Jak ustaliła "Gazeta Wyborcza", Jacek K. znalazł się na terenie Sejmu na zaproszenie byłego posła PiS Zbigniewa Girzyńskiego. Przepustki miał pomóc załatwić obecny poseł tej samej partii Daniel Milewski. - Jest to dla mnie ogromna niezręczność, zaufałem koledze, byłemu posłowi, który poprosił o możliwość odwiedzenia Sejmu przez swojego przyjaciela i jego partnerkę.  Kiedy to wszystko się działo, ja byłem w domu i usypiałem dziecko - tłumaczył "Wyborczej" Milewski.

Źródło: Radio ZET/PAP/"Gazeta Wyborcza"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET