Janusz nie był żołnierzem, ale bardzo chciał walczyć w Ukrainie. "Mówiłam: »nie jedź«"
Nie wiadomo dokładnie, ilu Polaków walczy z rosyjskimi najeźdźcami w Ukrainie. Janusz Szeremeta i Krzysztof Tyfel zginęli 4 grudnia. Teraz zostali odznaczeni orderami "Za odwagę" przez najwyższe władze Ukrainy. Pani Maria, mama Janusza, rozmawiała z Radiem ZET w rocznicę wybuchu wojny.
"Dwóch Polaków, Janusz Szeremeta, ps. „Kozak” i jego kolega Krzysztof z Legionu Międzynarodowego, poległo wczoraj na froncie. Cześć ich pamięci!". Tragiczną informację przekazał dziennikarz Mateusz Lachowski. Za pomoc Ukrainie Polacy zapłacili najwyższą cenę - cenę życia.
Polacy zginęli 4 grudnia 2022 roku. Janusz Szeremeta był dowódcą plutonu w Legionie Międzynarodowym. U jego boku walczył drugi Polak, Krzysztof, ale też m.in. Francuz, Japończyk i Kolumbijczyk.
Janusz Szeremeta i Krzysztof Tyfel odznaczeni. "To pokrzepienie, że ktoś pamięta"
21 lutego na oficjalnej stronie prezydenta Ukrainy pojawiła się informacja ważna dla rodzin żołnierzy poległych w wojnie w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski wydał dekret, na mocy którego walczący jako ochotnicy w Legionie Międzynarodowym Polacy zostali pośmiertnie uhonorowani orderami "za odwagę".
- Prezydent Zełenski odznaczył pośmiertnie naszego syna. To dla nas pokrzepienie, że ktoś pamięta - mówiła matka Szeremety w rozmowie z Radiem ZET.
Przypomniała, że Janusz nie pojechał na wojnę jako żołnierz. Nie był też nigdy wcześniej na wojnie ani w wojsku. Miał jednak swoje powody, żeby pomóc Ukrainie. Tłumaczył, że lubi ten kraj. Tam mieszkał, i tam ma również córkę. - Powiedział, że nie będzie patrzył, jak ludzie cierpią, że po prostu jedzie pomagać - wspominała pani Maria.
Matka Polaka nie ukrywa, że próbowała odwieść syna od wyjazdu. - Mówiłam: "Janusz, nie jedź, masz trzech synów, przecież cię potrzebują" - podsumowała matka zmarłego Polaka.
Janusz Szeremeta miał 41 lat i pochodził z Dynowa. Jest pochowany w rodzinnych Szklarach.
RadioZET.pl/Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET