Jeździsz latem na zimówkach? Wyższe spalanie to nie jedyny skutek
Jeżeli w sezonie letnim jeździmy na oponach zimowych, to zazwyczaj z dwóch przyczyn: albo chcemy połączyć skuteczność zimówek na śniegu z wygodą modeli całorocznych, albo „dojechać” stary komplet zimówek z kończącym się bieżnikiem. W naszym klimacie, gdzie latem temperatury sięgają ponad 35 stopni i występują ulewne deszcze, niesie to ze sobą sporo negatywnych efektów. Jazda na oponach zimowych latem wpływa na komfort, bezpieczeństwo, ekonomię, a także przyjemność korzystania z samochodu – jakie dokładnie są tego skutki?
Mniej kilometrów na baku paliwa
Mieszanka gumowa opon zimowych jest miękka, przez co zachowuje elastyczność w niskich temperaturach. Jednak gdy temperatura wzrasta ponad 7 stopni Celsjusza, zimówki zaczynają się robić zbyt miękkie i wraz ze wzrostem temperatury otoczenia pogarszają się ich właściwości, w tym efektywność paliwowa – badania i testy wskazują, że jest to od około 5% do nawet 30% wzrost spalania w zależności od tego, jak skrajne są letnie warunki drogowe. Dodając te wszystkie nadprogramowo spalone litry, można zatem przy średnim przebiegu około 10 000 km rocznie uzyskać odczuwalną kwotę o wartości jednej lub nawet kilku opon.
Oczywiście na spalanie wpływają też inne czynniki, jak rozmiar opon – jeżeli z jakichś powodów chcielibyśmy mieć na lato większy rozmiar opon, to należałoby to uwzględnić w obliczeniach. Jednak osoby jeżdżące latem na oponach zimowych raczej nie zaprzątają sobie tym głowy. Chyba że chcą wykorzystać stare zimówki do ostatniego kilometra, a normalnie zmieniają opony na letnie. Niski stan bieżnika jest jednak dość negatywnym czynnikiem – zwłaszcza jeżeli jest to bieżnik zimowy użytkowany w sezonie letnim.
Obniżone bezpieczeństwo jazdy
Parametry jezdne opon zimowych obniżają się latem nie tylko przez zbyt miękką mieszankę – również wzór bieżnika odgrywa tu istotną rolę. Letnie bieżniki są gładkie i złożone z masywnych bloków, przez co ślizgają się na śniegu, ale zarazem mocniej chwytają się faktury nawierzchni drogi. Opony zimowe wykorzystują natomiast bieżniki gęsto pokryte nacięciami, aby wytworzyć dodatkowe krawędzie zaczepiające się o warstwę śniegu. W efekcie jednak mają nieco mniejszy rzeczywisty obszar kontaktu z nawierzchnią i łatwiej tracą przyczepność na ciepłym lub gorącym asfalcie.
Skutkiem tego dynamiczne włączanie się do ruchu pod górkę w upalny dzień może być wyzwaniem – zimowe opony będą miały wyraźną tendencję do zrywania przyczepności, a kontrola trakcji dodatkowo utrudni nam ruszanie z miejsca. Zbyt miękka guma i obniżona przyczepność opon zimowych mogą zaważyć na bezpieczeństwie szczególnie przy wyższych prędkościach.
Gwałtownie transfery masy – przechyły nadwozia podczas hamowania, przyspieszania oraz skręcania – towarzyszące manewrom awaryjnym, mogą przerosnąć możliwości opon zimowych i doprowadzić do kolizji, podczas gdy opony letnie oparłyby się im znacznie skuteczniej. Ponadto testy wskazują, że przy hamowaniu ze 100 km/h droga hamowania na oponach zimowych może się w lecie wydłużyć nawet o kilkanaście metrów.
Szybkie zużycie bieżnika
Bieżnik opon zimowych również zużywa się wyjątkowo szybko w wysokich temperaturach. Przez to, że jest kruchy i pełen małych krawędzi łatwo ściera się na chropowatym asfalcie. Skutkiem tego, w perspektywie wieloletniej jazdy samochodem i pokonaniu setek tysięcy kilometrów, siłą rzeczy zużyjemy więcej kompletów opon, niż przy korzystaniu z ogumienia dopasowanego do sezonu.
Jeżeli wykonujemy małe przebiegi, ten czynnik będzie oczywiście mało istotny – w takiej sytuacji można rozważyć opony całoroczne. Jednak kierowcy, którzy chcą mieć do dyspozycji przyczepność opon zimowych w śnieżnych warunkach, zdecydowanie powinni zmieniać je na komplet letni po zakończeniu sezonu – jazda będzie bezpieczniejsza i bardziej komfortowa, a długim rozrachunku i tak będzie to bardziej opłacalne wyjście.