Już nie Arabowie. Zakopane przyciąga turystów z tego kraju. To dla nich "oaza luksusu"
Zakopane jest niekwestionowanym liderem wśród zimowych kurortów w polskich górach. Miejscowość położona w otoczeniu Tatr coraz częściej jest odwiedzana również przez zagranicznych turystów. W tym roku zakopiańscy przedsiębiorcy zwracają uwagę na liczną obecność Węgrów.
- Już nie Arabowie. Coraz więcej Węgrów zaczyna odwiedzać Zakopane i polskie góry
- Szacuje się, że tylko w okresie od 25 grudnia 2024 do 2 stycznia 2025 r., Podhale odwiedziło ponad 30 tysięcy gości z Węgier
- Czynnikami, które decydują o przyjeździe Węgrów do Polski, są niskie ceny i krótka podróż
Szturm Węgrów na Zakopane
Jeszcze w zeszłym roku polskie media pisały o prawdziwym szturmie Arabów na Zakopane. Niektórzy żartobliwie zaczęli nawet nazywać miejscowość "małym Dubajem nad Giewontem". Tegorocznej zimy eksperci z branży turystycznej zauważają jednak inny trend. Do Zakopanego przyjeżdża coraz więcej Węgrów, którzy są przyciągani niskimi cenami i krótką podróżą.
- Polska i Zakopane dla Węgrów to oaza luksusu za złotówki, a nie za euro i to jest istotą rzeczy. Nie ma możliwości, żeby Węgier kupił pokój w 4-5 gwiazdkowym hotelu, wybudowanym w ostatnich latach, z przepięknym spa i w jakości luksusowej, za te same pieniądze w Europie Zachodniej. Tam podobny obiekt byłby co najmniej trzy razy droższy. A poza tym dojazd, różne inne wymogi logistyczne i koszty okołonoclegowe byłyby także radykalnie wyższe. Jakość, dojazd i śnieg - to są trzy rzeczy, które są absolutnie dominujące w czasie podejmowania decyzji turystycznej, dotyczącej Zakopanego - mówi "Gazecie Wyborczej" Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. Szacuje się, że tylko w okresie od 25 grudnia 2024 do 2 stycznia 2025 r., Podhale odwiedziło ponad 30 tysięcy gości z Węgier.
Czym polskie góry urzekają Węgrów?
Fenomen Węgrów w Polsce może zaskakiwać rodzimych turystów. Onet porozmawiał z Horváth Szabolcsné, Polką, która od kilkunastu lat mieszka na Węgrzech. Kobieta tłumaczy, dlaczego Polska jest tak atrakcyjna dla Węgrów. - Węgrzy do Zakopanego mają 300-400 km. Austria jest droższa, a Słowacja zdecydowanie nie dysponuje takim poziomem usług jak Zakopane i okolice (i też nie jest tania ze względu na euro). Chcę powiedzieć, że ta wymiana działa w dwie strony. Polacy chętnie spędzają lato nad słonecznym Balatonem, a Węgrzy chętnie jadą zobaczyć śnieg w polskie Tatry - tłumaczy Polka.
Węgierska turystka, z którą porozmawiał Onet, potwierdza zdanie Polki i nie ukrywa, że to właśnie ceny były decydującym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o wczasach w polskich górach. - Do Zakopanego mamy blisko i nie jest dla nas drogo. Porządny obiad w restauracji dla dwóch osób kosztuje ok. 20 tys. forintów (ok. 200 zł). Atrakcje, takie jak wjazd kolejką na Gubałówkę czy wizyta w parku świetlnym nie należą do najdroższych, a gwarantują niesamowite widoki i wrażenia - mówi Węgierka. "Gazeta Wyborcza" potwierdza, że Tatrzańska Izba Gospodarcza ma podpisane kontrakty z pośrednikami oraz węgierskimi biurami podróży. Oznacza to, że w kolejnych latach możemy spodziewać się jeszcze większej liczby turystów znad Balatonu w Zakopanem.
Źródło: Radio ZET/ Gazeta Wyborcza/ Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET