Kaczyński na miesięcznicy smoleńskiej. Nagle zwrócił się do policji. "Ten reżim nie potrwa długo"
Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej, że osoby, które zginęły w katastrofie sprzed 15 lat, padły ofiarą "odrażającej, ludobójczej zbrodni, za którą odpowiada Putin oraz ci, którzy rozdzielili wizyty" w Katyniu. - Przyjdzie czas, że zostaną ukarani zgodnie z naszym prawem albo zasadą norymberską - dodał. Zwrócił się także z komunikatem do policjantów, którzy - w jego opinii - "nie wykonują obowiązków, ale łamią prawo".
- Jarosław Kaczyński zabrał głos podczas kolejnych obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie
- Prezes PiS stwierdził, że "wielcy zbrodniarze zostaną ukarani zgodnie z naszym prawem" albo "być może będzie zastosowana jeszcze ostrzejsza zasada, zasada norymberska"
- Zwrócił się także do policjantów.- Pamiętajcie, ten reżim długo nie potrwa, a wy w tej chwili nie wykonujecie swoich obowiązków, łamiecie prawo - oznajmił
Kaczyński przemówił w trakcie kolejnej miesięcznicy smoleńskiego
Jarosław Kaczyński zabrał głos podczas kolejnych obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie. Jego wystąpienie było zagłuszane przez grupę osób sprzeciwiających się obchodom. - Jak zwykle [...] z jednej strony nasza spokojna uroczystość, a z drugiej te obrzydliwe ataki, oszczerstwa, odrażające powtarzanie tez putinowskich, tego wszystkiego, co wrogowie polskiej niepodległości, ludzie którzy Polskę okradali, ludzie którzy w Polsce szkodzili i szkodzą w dalszym ciągu z pełną determinacją i z pełną świadomości tego co robią, działają bez żadnej reakcji ze strony Policji, wbrew prawu - powiedział szef PiS.
Ocenił, że policja nie wykonuje swoich obowiązków, "bo takie ma polecenia". - Bo jest w istocie dzisiaj - mówię o tym z bólem - w sojuszu z wrogami Polski, w sojuszu z Putinem, w sojuszu z tymi wszystkimi, którzy dzisiaj niszczą współczesny świat, zagrażają wielką wojną. Taka jest prawda o naszej rzeczywistości" - mówił. Prezes PiS dodał, że tej rzeczywistości przeciwstawiał się jego brat Lech Kaczyński.
- Ale przeciw temu lecieli także do Smoleńska ci wszyscy, którzy padli ofiarą odrażającej, ludobójczej zbrodni, za którą odpowiada Putin, ale także ci, którzy rozdzielili wizyty. Ci, którzy tu w Polsce przygotowywali tę zbrodnię - mówił Kaczyński. Dodał, że "ta prawda się pewnego dnia okaże prawdą nie tylko dostępną dla świadomości wszystkich Polaków, ona się także okaże prawdą procesową".
- Przyjdzie taki czas i może jest już niedługi - wierzymy w to głęboko - i będziemy dlatego w dalszym ciągu kontynuowali to, co robimy, będziemy kontynuowali aż do tego dnia, kiedy ci, którzy tutaj się awanturują, obrażają poniosą tego konsekwencje, a wielcy zbrodniarze poniosą konsekwencje jeszcze nieporównanie cięższe. Zostaną ukarani zgodnie z naszym prawem albo być może będzie zastosowana jeszcze ostrzejsza zasada, zasada norymberska - powiedział Kaczyński.
Kaczyński zwrócił się do policjantów: ten reżim nie potrwa długo
Zwrócił się również do funkcjonariuszy policji na placu. - Pamiętajcie, ten reżim długo nie potrwa, a wy w tej chwili nie wykonujecie swoich obowiązków, łamiecie prawo - oznajmił. Wystąpienie Kaczyńskiego próbował zagłuszać jeden z protestujących, który miał ze sobą mikrofon z głośnikiem i krzyczał naprzemiennie, "złodziej" i "kłamca". Mężczyznę próbował bezskutecznie uciszyć m.in. poseł PiS Marek Suski. Po zakończeniu wystąpienia do lidera PiS udającego się do samochodu protestujący krzyczeli: "Jarek zabierz te schody", "Dość tych kłamstw, dość tych smoleńskich bredni i błagaj o wybaczenie".
Na czas składania kwiatów, tereny bezpośrednio przy pomniku L. Kaczyńskiego i przy Pomniku Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 roku były wygrodzone barierkami z biało-czerwoną flagą. Przed pomniki wchodzili tylko uczestnicy miesięcznicy na czele z politykami PiS oraz służba porządkowa. Były także osoby z dużymi transparentami i napisami: "Za kłamstwo smoleńskie przyjdzie kara dla ludzi Tuska! Nie pozwolimy zapomnieć!" oraz "Jak co miesiąc wyznawcy Tuska propagują narrację Putina". Przed barierkami stali policjanci oraz protestujący przeciwko obchodom trzymający m.in. transparent z napisem "Kłamstwo smoleńskie". Jeden z protestujących miał ze sobą tablicę z napisem: "Dla Kaczyńskiego, Macierewicza, Suska, Błaszczaka -
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET