„Kaczyński proponuje randkę z wampirem demokracji”. Kwiatkowski gorzko o pomyśle prezesa PiS

5 min. czytania
10.10.2024 16:24
Obserwuj nas na Google

Prezes proponuje nam randkę z wampirem demokracji. Ten wampir będzie wypijał krew z tej demokracji, wprowadzał jakieś instytucje, których nie ma, zabierał kompetencje tym istniejącym i jeszcze mówił, że on ratuje demokrację. Jak najdalej od takich pomysłów! - powiedział senator KO Krzysztof Kwiatkowski w podcaście Radia ZET „Machina Władzy”.

Krzysztof Kwiatkowski
fot. Radio ZET

Kaczyński chce wprowadzenia „Rady Stanu”? Kwiatkowski: randka z wampirem demokracji

Jarosław Kaczyński przyznał w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”, że polska konstytucja się nie sprawdziła i „zniszczyli ją ci, którzy ją opiewali, czyli Tusk, Bodnar, Sienkiewicz”. Zdaniem prezesa PiS „nie ma już III Rzeczypospolitej”, a jest „anarchia prawna na wielką skalę”. Zapowiedział też, że jeśli jego partia wróci do władzy, to stworzy system, który „nie będzie tak łatwy do podważenia”. - Instytucje, także te dziś atakowane, muszą mieć ochronę podporządkowaną tym, którzy dają pełną gwarancję, że będą bronili praworządności - powiedział. Postulował więc powstanie nowego organu, „Rady Stanu dysponującej własną siłą”. Z opisu wynika, że byłby to organ o kompetencjach wykonawczo-sądowniczych.

Słowa te skomentował w podcaście „Machina Władzy” w Radiu ZET senator KO – a w przeszłości m.in. minister sprawiedliwości i prezes NIK – Krzysztof Kwiatkowski. - Prezes przyznaje w tym wywiadzie, że PiS nie ma większości do zmiany konstytucji. A skoro tej większości nie mają, to gdyby rządzili, wprowadziliby ciało, którego nie ma w konstytucji, a które nagle zyskałoby ogromne kompetencje. Bo przecież po co ustanawiać coś, co nie miałoby żadnych narzędzi? - pytał.

Oglądaj

- Prezes proponuje nam randkę z wampirem demokracji. Ten wampir będzie wypijał krew z tej demokracji, wprowadzał jakieś instytucje, których nie ma, zabierał kompetencje tym istniejącym i jeszcze mówił, że on ratuje demokrację. Jak najdalej od takich pomysłów! - powiedział, dodając, że „z drugiej strony niech pada więcej takich słów ze strony prezesa, bo one obnażają jego rzeczywiste intencje”. Kwiatkowski zwrócił przy tym uwagę na jeszcze jeden fragment wywiadu z Kaczyńskim, w którym mówi on, że wobec tych „prześladowanych, którzy usłyszą wyroki od obecnej władzy, należy te wyroki uznać za niebyłe, a tych, którzy brali w tym udział, postawić przed sądem, bo wiedzieli, w czym uczestniczyli”.

Korneluk czy Barski? Senator KO nie ma wątpliwości

Gość podcastu skomentował również chaos związany z prokuraturą. Mimo iż Prokuratorem Krajowym od kilku miesięcy jest Dariusz Korneluk, to politycy PiS oraz sympatyzujące z nimi media wciąż tytułują tak jego poprzednika Dariusza Barskiego. O Korneluku np. prezydent Andrzej Duda mówił jako o „pseudoprokuratorze”, a Barskiego z honorami przyjął w Pałacu Prezydenckim.

Redakcja poleca

- Jedną z osób, w której opinie zawsze z uwagą się wsłuchuję, jest prof. Marek Safjan, były sędzia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. I on mówi wprost: „Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Korneluk, a każde twierdzenie przeciwne nie znajduje uzasadnienia” – cytował Kwiatkowski.

- Zbigniew Ziobro próbował przywrócić Barskiego ze stanu spoczynku do czynnej służby prokuratorskiej w oparciu o przepis, który już od kilku lat nie obowiązywał. Chociaż był inny przepis, na podstawie którego mógł to zrobić. A dlaczego tego nie zrobił? Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze: po prostu Barski chciał być przywrócony w oparciu o przepis, który gwarantował mu 100 proc. wynagrodzenia na prokuratorskiej emeryturze - tłumaczył senator KO.

Nawiązując do spotkania Barskiego z Dudą, Kwiatkowski ironizował, że „każdy na emeryturze ma ochotę ciekawie spędzać czas, spotykać się z ludźmi”. - Pan Barski miał taką możliwość, zobaczył sobie pałac. Ale szkoda, że w takiej szopce uczestniczy prezydent. Nie ma prawników, którzy by mu powiedzieli, że Barski został przywrócony ma na podstawie nieobowiązującego przepisu? Oczywiście, że są, tylko Andrzej Duda jest przewrażliwiony. W każdym swoim wystąpieniu i geście podkreśla: „ja jestem prezydentem, ja mam kompetencje prezydenckie”. A PiS zmienił tak ustawę, że gdyby Barski był Prokuratorem Krajowym, to do jego odwołania potrzeba byłaby zgoda głowy państwa. Tu jednak jej nie potrzeba, bo nie było takiego powołania – stwierdził. Podkreślił raz jeszcze, że „w prokuraturze nie ma pata ani dwóch porządków prawnych, bo Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Korneluk”.

Duda kieruje do TK ustawy ws. Trybunału. „Mamy prezydenta-sabotażystę”

Kwiatkowski odniósł się również do sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Przypomnijmy, że Andrzej Duda skierował do TK dwie ustawy, które miały zreformować tę instytucję. Jedna z nich to ustawa pomocnicza, druga – ta właściwa – zakładałaby zmianę wybory sędziów TK, m.in. poprzez osiągnięcie w Sejmie potrzebnej do tego większości 3/5 oraz wprowadzenie 4-letniej karencji, by przez ten okres kandydat do Trybunału nie mógł pełnić funkcji posła, senatora czy członka rządu. W dokumencie znalazł się również zapis o obowiązkowych oświadczeniach majątkowych sędziów, którzy zasiadaliby w tym organie.

- Czy propozycja większości 3/5 oznacza, że koalicja rządząca chciała przeprowadzić zamach na Trybunał? Nie, to by oznaczało, że wszystkie siły polityczne w parlamencie, musiałyby się jakoś dogadać ws. kandydatów – wyjaśniał były szef MS. - W praktyce zmuszałoby to polityków, by nie wrzucali do TK partyjnych nominatów, jak np. prokurator stanu wojennego Stanisław Piotrowicz czy Bogdan Święczkowski, kiedyś prawa ręka Ziobry. W Trybunale mogłyby zasiadać jedynie osoby, które cieszą się ogromną wiedzą, autorytetem i znajdują się poza bieżącym sporem politycznym. Zasada 4 lat bez stanowisk politycznych została wpisana do projektu ustawy właśnie po to, by już więcej nie było tam takich Piotrowiczów czy Święczkowskich – precyzował.

- Mam jedną złą i jedną dobrą wiadomość. Zła: tak, mamy świadomość, że przez niecałe 300 dni, do kiedy trwa kadencja Andrzeja Dudy, żadne zmiany ustawowe, które mają naprawić wymiar sprawiedliwości, nie są możliwe. Prezydent albo będzie je wetował, albo kierował do Trybunału Julii Przyłębskiej. To działanie nie w interesie Polek i Polków, tylko PiS i swoim. Dobra wiadomość: Andrzej Duda trzeci raz nie może już kandydować, a jestem przekonany, że nowy prezydent będzie wywodził się z koalicji rządzącej. Obywatele widzą, że tu nie może być mowy o klasycznym balansie władzy między rządem a głową państwa, że „czasem lepiej, jak prezydent jest z innej partii niż np. premier”. Nie, tu mamy prezydenta-sabotażystę. I jestem pewien, że gdyby nowy prezydent także wywodził się z PiS, to również sabotowałby wszystkie działania uzdrawiające i usprawniające działania wymiaru systemu prawnego w Polsce – przekonywał Kwiatkowski.

Janusz Palikot zatrzymany. „Dla mnie to piramida finansowa”

Na koniec rozmówca podcastu został zapytany o sprawę Janusza Palikota – przedsiębiorcy oraz byłego posła, zatrzymanego w zeszłym tygodniu. Palikot usłyszał zarzuty oszustwa oraz przywłaszczenia mienia. Sprawa dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilku tysięcy osób na kwotę blisko 70 mln zł w związku z działalnością spółek należących do podejrzanych. Został warunkowo aresztowany na dwa miesiące, a wyjść na wolność mógłby po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 1 mln złotych.

- Oczywiście, że go znam, trudno go było nie kojarzyć, choć akurat kiedy on był posłem PO, to ja byłem senatorem, a kiedy ja zasiadałem w Sejmie – zanim zrzekłem się mandatu, by zostać prezesem NIK – to on już był w innej partii. Co do tej sprawy: z komunikatu prokuratury dowiadujemy się, że Palikot podpisywał umowy pożyczek i zbierał pieniądze na „rozwój przedsiębiorstwa produkującego alkohole”, a w rzeczywistości spłacał swoje zobowiązania finansowe swoich spółek w grupie kapitałowej. Przy takim opisie – piramida finansowa – stwierdził senator. W rozmowie pojawiły się analogie do afer Amber Gold i GetBack. - Działania prokuratury w kontekście samego zatrzymania Palikota są uzasadnione, chodzi o to, by poszkodowanych nie było więcej. A mówi się, że takich osób jest od 5 do 10 tysięcy, więc trzeba to było przerwać – ocenił, zaznaczając, że „oczywiście należy też sprawdzić i wyjaśnić, czy w ramach tego postępowania prokuratura nie posłużyła się materiałami, które objęte byłyby tajemnicą adwokacką”.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET