13 stycznia około godziny 22 mężczyzna - zameldowany w Łodzi - przywiózł do schroniska w Kaliszu około dwumiesięczne szczeniaki z informacją, że porzucone czworonogi znalazł na ulicy Pokrzywnickiej.
– W niedzielę wieczorem zadzwoniła do schroniska jakaś pani z pretensjami, że ktoś zabrał jej psy. Chciała je natychmiast odzyskać. Z uwagi na bardzo zły stan psiaków została poinformowana, że ma się w tej sprawie skontaktować z kierownictwem w poniedziałek - czego nie uczyniła. Dysponujemy danymi osobowymi pana, który przywiózł pieski oraz numerem telefonu pani, która w ich sprawie się z nami kontaktowała. Całość historii życia tych szczeniaków jest tak dziwna, że tym razem zdecydowaliśmy się poinformować opinię publiczną – powiedział kierownik kaliskiego schroniska Jacek Kołata.
Kalisz. Ktoś pobił cztery szczeniaki. Dwa zmarły
Lekarz weterynarii po zbadaniu piesków stwierdził, że mają widoczne ślady przemocy. – Mają przetrącone łapy, krwiaki, guzy, są potłuczone i obolałe – przekazał Kołata. W trakcie badania okazało się też, że jakiś inny lekarz musiał się nimi wcześniej zajmować, ponieważ niektóre miały założone wenflony. Pomimo udzielonej pomocy dwa zwierzęta zmarły.
"Chcemy, żeby ktoś, kto bił te pieski i kto jest odpowiedzialny za śmierć dwóch z nich został ukarany. Prosimy osoby, które widziały zwierzęta wcześniej lub wiedzą skąd pochodzą i do kogo należały o pilny kontakt z naszym biurem" – brzmi treść apelu.
– Niektóre historie wydają się być zbyt tragiczne i emocjonalnie ciężkie. Tak jest tym razem. Chcemy zebrać jak najwięcej informacji, żeby pomóc policji w ustaleniu sprawcy – mówił Kołata. Dodał, że kobieta, która chciała odebrać zwierzęta nie odbiera telefonu.
Źródło: Radio ZET/PAP
- Luksusowe warunki Wąsika w celi? Mamy stanowisko Służby Więziennej
- 18-latek stracił obie nogi. Nagle wciągnęła go maszyna
- "Był już siny". Mężczyzna przez 2 godziny wzywał pomocy, uratował go 13-latek