`

Rodziny z Ukrainy wyrzucone na bruk. “W panice ruszyły w stronę granicy”

3 min. czytania
21.03.2024 13:23
Obserwuj nas na Google

Z dnia na dzień, 19 marca, zamknięto ośrodek w Kidałowicach, w którym mieszkały głównie rodziny z dziećmi z Ukrainy, wszystkie pochodzenia romskiego. Nagle kilkaset osób wylądowało na bruku - podała w czwartek Fundacja w Stronę Dialogu. Wojewoda podkarpacka poinformowała w mediach społecznościowych, że wszczęła postępowanie w tej sprawie. 

Uchodźcy
fot. Jakub Kaminski/East News/Zdj. ilustracyjne

O złej sytuacji w ośrodku w Kidałowicach na Podkarpaciu aktywiści z Fundacji w Stronę Dialogu informowali od miesięcy. “Ignorowano fakt, że ukryty w lesie ośrodek był: przeludniony, segregowany, nie spełniał warunków sanitarnych, był nieogrzewany nawet przy największych mrozach, a dzieci w nim mieszkające nie chodziły do szkoły. Mimo wielu prób prowadzący ośrodek odmawiali fundacji wejścia do środka” - czytamy. 

Prezeska fundacji dr Joanna Talewicz powiedziała, że “to miejsce już dawno powinno zostać zamknięte”. - A w zasadzie nigdy nie powinno powstać, bo nikt nie zasługuje na to, aby żyć w tak nieludzkich warunkach – zaznaczyła.

Redakcja poleca

Zamknięto ośrodek w Kidałowicach dla uchodźców z Ukrainy

Fundacja podała, że ośrodek zamknięto bez przygotowania, jego mieszkańcy nie zostali o tym uprzedzeni. “Przebywające w nim rodziny z dziećmi wpadły w panikę. Zrozpaczone i zdezorientowane zdecydowały się wracać do Ukrainy. 300 osób ruszyło w stronę granicy i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. 77 osób trafiło na dworzec w Przemyślu, gdzie spędziły noc” - relacjonuje Fundacja w Stronę Dialogu. 

Zapytaliśmy Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie, czy w związku z doniesieniami o złych warunkach panujących w tej placówce, o czym aktywiści informowali co najmniej od kilku miesięcy, zostanie wszczęta kontrola oraz kiedy będziemy mogli poznać jej wyniki. Rzecznik Bartosz Gubernat przekazał nam, że w tej sprawie jest prowadzone postępowanie wyjaśniające wojewody, a na ustalenia będziemy musieli jeszcze poczekać.

Natomiast MSWiA w odpowiedzi przesłanej portalowi RadioZET.pl przypomniało, że ośrodek nie był państwowy, a prowadziła go fundacja UNITATEM, która na podstawie ustawy o pomocy uchodźcom z Ukrainy otrzymywała dofinansowanie - 40 zł za dzień na osobę. Podano również, że to gmina, a więc samorząd, kontroluje warunki, w jakich przebywają uchodźcy oraz sprawdza, czy fundacja wywiązuje się właściwie ze swoich obowiązków. Nie otrzymaliśmy natomiast odpowiedzi na pytanie, jak sytuacja wygląda w innych ośrodkach oraz czy sytuacja z Kidałowic może się powtórzyć.

Jak podaje Fundacja w Stronę Dialogu na swojej stronie, jedna z działających lokalnie aktywistek zaopiekowała się poszukującymi pomocy rodzinami i przy wsparciu Domu Ukraińskiego zorganizowała im dach nad głową. “Przygotowała też raport i dokumentację fotograficzną, żeby nikt nie mógł zamieść tej sprawy pod dywan” - czytamy.

“O sprawie wie wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul. Nie działa nikt, a cała odpowiedzialność dotycząca zabezpieczenia schronienia dla tych ludzi spadła na nas. Zaraz zamyka się kolejny ośrodek w podkarpackim, nie wiem co mamy zrobić z ludźmi. Jesteśmy bezradni. Na dworcu w Przemyślu nasza Fundacja w Stronę Dialogu ma jedną pracowniczkę, która jest już tym wszystkim wykończona. Jesteśmy z tym sami. Rząd rozmawia, ale rozwiązań dalej brak” - podała na Facebooku szefowa fundacji Joanna Talewicz.

Wojewoda podkarpacka odpowiedziała fundacji odpowiedziała w komentarzu na Facebooku. Teresa Kubas-Hul przekazała, że do jej urzędu nie wpłynął żaden oficjalny dokument w tej sprawie, a jej urząd nie pełni nadzoru nad ośrodkiem. “Niezależnie od tego faktu, wojewoda podkarpacka wszczęła postępowanie wyjaśniające w tej sprawie” - zapewniła Kubas-Hul. 

Fundacja interweniuje ws. osób, które musiały opuścić ośrodek u Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka, a także premiera Donalda Tuska, marszałka Sejmu Szymona Hołowni i szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. 

Źródło: Radio ZET/Fundacja w Stronę Dialogu

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET