Kilkanaście minut w lodowatej wodzie. Dwulatek przeżył śmierć kliniczną
Cudownie uratowany dwulatek z Jastrzębia-Zdroju opuścił już szpital i święta spędzi już w domu. - Momentem przełomowym było obudzenie chłopca. To było dla nas bardzo radosne - mówi Radiu ZET dr Paweł Wieczorek.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do wypadku z udziałem 2-latka w Jastrzębiu-Zdroju.
- Co działo się podczas akcji ratunkowej w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka.
- Dlaczego moment wybudzenia chłopca był przełomowy dla lekarzy.
- Które aspekty sprawy bada obecnie policja.
Cudownie uratowany dwulatek wrócił do domu
Przypomnijmy: na początku listopada chłopiec wpadł do przydomowego basenu w Jastrzębiu-Zdroju i przez kilkanaście minut przebywał w lodowatej wodzie. Jego temperatura ciała spadła do zaledwie 25 stopni Celsjusza, a lekarze stwierdzili śmierć kliniczną.
Po długiej reanimacji trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie.
Był w lodowatej wodzie przez kilkanaście minut
O jej przebiegu i dalszym leczeniu dziecka informuje śląski reporter Radia ZET, Szymon Kastelik. - Ratowanie chłopca było ogromnym wysiłkiem całego zespołu - kardiologów, anestezjologów, chirurgów oraz pielęgniarek. Początkowo dziecko przebywało w śpiączce farmakologicznej, podczas której stopniowo je ogrzewano i podtrzymywano funkcje życiowe.
- Momentem przełomowym było obudzenie chłopca. To było dla nas bardzo radosne - mówi Radiu ZET dr Paweł Wieczorek. Jak dodaje, po wybudzeniu chłopiec od razu rozpoznał rodziców, uśmiechał się i oglądał bajki. Choć wciąż nie wiadomo, czy wypadek nie wpłynie na jego dalszy rozwój, wszyscy mają nadzieję, że przed nim szczęśliwe dzieciństwo.
Sprawę bada policja, ustalając, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy też zaniedbania ze strony rodziców.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET