Konstantynów Łódzki. Rusza śledztwo w sprawie sytuacji w poprawczaku

3 min. czytania
17.11.2022 14:10
Obserwuj nas na Google

Prokuratura Rejonowa w Pabianicach wszczęła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dyrektora Zakładu Poprawczego i Schroniska dla Nieletnich w Konstantynowie Łódzkim oraz dyrektora szkoły. Szef placówki Andrzej Juszczak nie odpowiedział na naszą prośbę o komentarz dotyczący prokuratorskiego śledztwa. O tym, co dzieje się w poprawczaku, jako pierwsi, pisaliśmy na RadioZET.pl już rok temu.

fot. KFP/REPORTER

Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Konstantynowie Łódzkim jest przeznaczony dla chłopców, którzy weszli w konflikt z prawem. W placówce znajdują się: szkoła, internat oraz hostel. Dyrektorem zakładu jest Andrzej Juszczak, a szkoły - wchodzącej w skład zakładu - Dariusz Woźniak.

Prokurator będzie badał, czy dyrektorzy przekroczyli swoje uprawnienia i nie dopełnili obowiązków w okresie od września 2018 roku poprzez ignorowanie sygnałów o obniżeniu dyscypliny wśród wychowanków i działanie w ten sposób na szkodę interesu publicznego oraz poświadczenie nieprawdy w dokumentacji placówki.

O złej sytuacji w poprawczaku pisaliśmy na RadioZET.pl już rok temu. We wrześniu 2020 roku na korytarzu doszło do pobicia 17-letniego wychowanka poprawczaka przez nauczyciela Arkadiusza W. Pedagog zgodził się podać swoje personalia do wiadomości publicznej, bo - jak twierdził - jego naganne zachowanie było sprowokowane pogłębiającą się sytuacją kryzysową w poprawczaku.

Redakcja poleca

- Coś we mnie pękło. Niewiele pamiętam z przebiegu tego zdarzenia. Tuż przed całym zajściem chłopak zbluzgał mnie, jak to było wiele razy w ciągu ostatniego roku mojej pracy. Splunął mi pod nogi. Nie powinno dojść do przemocy z mojej strony. Przeprosiłem go, jak tylko następnego dnia wszedłem do szkoły - mówił nam rok temu nauczyciel z 20-letnim doświadczeniem, Arkadiusz W.

Nauczyciele oraz pracownicy, z którymi rozmawialiśmy, byli zaskoczeni zachowaniem swojego kolegi po fachu, ale zgodnie twierdzili, że jest to efekt, tego co dzieje się w placówce od dłuższego czasu. 

- Kiedyś został wypisany wniosek o ukaranie jednego z wychowanków za obrażanie nauczyciela. Chłopak w ogóle się tym faktem nie przejął i śmiał się nam prosto w twarz. Stwierdził, że pójdzie do dyrektora i załatwi sobie anulowanie tego wniosku. Na drugi dzień nie było już sprawy. Nikt z nauczycielami nie porozmawiał o tej sytuacji - skarżył się jeden z pedagogów. 

Dyrektor Juszczak i Ministerstwo Sprawiedliwości milczą w sprawie śledztwa

Brak dyscypliny wśród wychowanków zakładu i pobłażliwy stosunek do ich wybryków miał być głównym powodem kryzysu w placówce i pobicia 17-letniego podopiecznego zakładu poprawczego przez pedagoga. - Nauczyciel, wychowawca lub strażnik mógł zostać zwymyślany lub opluty przez wychowanka bez żadnych konsekwencji - mówił W.

Winą za pogłębiający się kryzys w poprawczaku nasi rozmówcy obarczyli dyrektora zakładu Andrzeja Juszczaka, który nie reagował na ich prośby o pomoc i wsparcie w pracy z trudną młodzieżą. Pedagodzy przedstawili mu nawet gotową listę zasad. Ich wprowadzenie miało zapobiec kryzysowym sytuacjom w poprawczaku.

Redakcja poleca

- Dyrektor stwierdził, że zgadza się na wprowadzenie tych zasad, ale jak przyszedł wrzesień i zaczęła się szkoła, to nic się nie zmieniło - stwierdził jeden z naszych rozmówców. 

Poprosiliśmy o komentarz dyrektora Juszczaka dotyczący zarzutów do jego pracy kierowanych przez podwładnych. Niestety, zostaliśmy jedynie odesłani do Ministerstwa Sprawiedliwości, które nie dopatrzyło się w pracy dyrekcji zakładu żadnych nieprawidłowości.

Gdy, teraz zapytaliśmy dyrektora Juszczaka i Ministerstwo Sprawiedliwości o komentarz dotyczący śledztwa w sprawie sytuacji w poprawczaku, nie dostaliśmy już żadnej odpowiedzi.

Śledztwo przeciwko nauczycielowi umorzone

Po tym, jak pedagog Arkadiusz W. pobił 17-letniego podopiecznego prokuratura wszczęła przeciwko niemu postępowanie karne. Mężczyzna usłyszał zarzuty o naruszenie nietykalności cielesnej i nadużycie uprawnień funkcjonariusza publicznego. Ostatecznie śledztwo zostało umorzone, bo według prokuratora W. miał zniesioną zdolność zrozumienia znaczenia czynu jak i pokierowania swoim postępowaniem. Biegli orzekli, że mężczyzna leczył się z powodu zaburzeń depresyjnych oraz miewał ostre i przemijające reakcje na stres wynikające z warunków pracy w zakładzie. 

Z decyzją prokuratury nie mógł pogodzić się dyrektor poprawczaka Andrzej Juszczak, który ją zaskarżył. Bezskutecznie, bo sąd przychylił się do postanowienia prokuratora o umorzeniu śledztwa. 

Arkadiusz W. mimo oczyszczenia z prokuratorskich zarzutów cały czas nie może wrócić do pracy. Toczy się bowiem przeciwko niemu jeszcze postępowanie dyscyplinarne w Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Łódzkim. 17-letni wychowanek poprawczaka, który padł jego ofiarą został przeniesiony do placówki o zaostrzonym rygorze.

- To jest bardzo smutna historia. Wychowanek trafił do jednego z najcięższych zakładów poprawczych w Polsce. Jest również postępowanie dyscyplinarne wobec nauczyciela, który go pobił. Same porażki. Ewidentnie w tym zakładzie coś przestało funkcjonować i warto pomóc kadrze w usprawnieniu systemu oddziaływań resocjalizacyjnych - komentował wówczas dr hab. Krzysztof Sawicki z Wydziału Nauk o Edukacji Uniwersytetu w Białymstoku, który od lat zajmuje się tematyką resocjalizacji młodzieży w zakładach poprawczych.

Kontakt z autorem: mateusz.kapera@radiozet.pl

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET