Kościół chce wysiedlić mieszkańców w Poznaniu. "Wartość ziemi jest bardzo duża", "idealny kąsek"
Trudna sytuacja mieszkańców osiedla Maltańskiego w Poznaniu. Działki, na których mieszkają, mają zostać zamknięte - ustalił "Głos Wielkopolski". Jedna z mieszkanek otrzymała już pismo o eksmisji, a kolejne osoby dostają do podpisania umowy o dzierżawę. - Chodzi nam o to, żeby działkowców było jak najmniej, by tych osób było niewiele, jak działki będziemy zamykać - powiedział w rozmowie z portalem proboszcz Paweł Deskur z Parafii pw. Św. Jana Jerozolimskiego za Murami w Poznaniu.
Mieszkańcy działek przy ulicy Krańcowej w Poznaniu mogą wkrótce stracić dach nad głową. Archidiecezja wysłała do 67-letniej kobiety pismo o eksmisji, a kolejne osoby otrzymują terminowe umowy dzierżawcze do podpisu. Dokumenty, które mają podpisać mieszkańcy, są datowane do 31 grudnia 2024 roku. - Mają prawo wypowiedzieć umowę z zachowanie trzymiesięcznego okresu. Dostanie pani pismo i do widzenia. Nic ich nie obchodzi - powiedziała w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" pani Bronisława.
Spór z Kościołem trwa od wielu lat. Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy parafia odzyskała prawo do gruntów, na których mieszkają ludzie. "Głos Wielkopolski" podaje, że działki od wieków stanowiły własność Zakonu Kawalerów Maltańskich. Od lat 30. ubiegłego wieku parafianie mogli korzystać z tych terenów, ale zgoda na budowę altanek i domków została wystawiona dopiero po II wojnie światowej przez władze komunistyczne, które ustanowiły w tym miejscu państwowe ogródki działkowe.
Mieszkańcy os. Maltańskiego w Poznaniu mogą stracić dach nad głową
W latach 90. sąd na wniosek księdza prałata Kazimierza Królaka potwierdził, że około 260 z 300 działek należy do parafii. Kościół wysłał wtedy mieszkańcom umowy o dzierżawę, która miała kosztować 50 złotych netto miesięcznie. Osoby, które użytkowały działki, nie wiedziały, że należały one do Kościoła. - Kupiłam za duże pieniądze działkę, myśląc, że jestem bezpieczna. Po paru latach się okazało, że to nagle należy do księdza - powiedziała pani Iwona.
Proboszcz Deskur zaczął porządkować sytuację prawną na działkach przy ulicy Krańcowej pod koniec ubiegłego roku. Według księdza 22 działki z 260 są zajmowane bez umowy, a 2 lub 3 są faktycznie zamieszkiwane przez ludzi. - Nie możemy dopuścić do tego, żeby ktoś nowy się tam budował. Nie podpisujemy żadnych nowych umów. Chodzi nam o to, żeby działkowców było jak najmniej, by tych osób było niewiele, jak działki będziemy zamykać - powiedział w rozmowie z "Głosem Wielkopolskim" ks. Deskur.
Mieszkańcy chcą kupić ziemię od Kościoła. "Nie są w stanie"
Mieszkańcy wielokrotnie zwracali się do Kościoła z prośbą o możliwość zakupu ziemi przy ulicy Krańcowej. Niektórzy pytali nawet podczas kolędy. - Z tysiąc razy już o to pytaliśmy. Odpowiedział, że nie może nam tego odsprzedać. Powiedział, że nie może, bo to są inne przepisy - zaznaczyła pani Katarzyna. Ksiądz Paweł Deskur powiedział, że "mieszkańcy nie są w stanie kupić tej ziemi".
Wartość ziemi nad Wartą w tym miejscu, które jest idealnym kąskiem, jest bardzo duża. Nie byliby w stanie zapłacić ceny, która jest należna
Osoby, które mieszkają na działkach, załamują ręce i podkreślają, że w przypadku eksmisji, nie mają gdzie pójść. Ksiądz tłumaczy, że umowy z inwestorami toczą się od lat, a w proces negocjacji, aby "rozwiązać ten problem", zaangażowane jest również miasto.
Źródło: Radio ZET/"Głos Wielkopolski"
- Ten protest rolników pod Poznaniem ma być gigantyczny. "Forma będzie hybrydowa"
- Wyborca "podpisał" listę poparcia Konfederacji. Nie żyje od 2023 roku
- Zbysław C. zabił 5-letniego Maurycego w Poznaniu. Uniknie kary?
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET