"Kto wiedział i nie reagował?" Skandal w szkole w Lublinie, jest decyzja ws. nauczyciela
Komisja dyscyplinarna podjęła decyzję w sprawie byłego nauczyciela z Lublina, Mariana M., który stracił prawo do wykonywania zawodu w związku z podejrzeniem molestowania uczennic. To najwyższa kara dyscyplinarna, sprawą zajmuje się również prokuratura. Jednocześnie toczy się drugie postępowanie wobec dyrektorki placówki oraz pedagoga i nauczyciela informatyki, którzy mogli latami ukrywać nieprzyzwoity proceder. Wiceprezydent Lublina Mariusz Banach nazwał sytuację "przerażającą".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie decyzje podjęła komisja dyscyplinarna w sprawie nauczyciela z Lublina.
- Co zawierały wiadomości SMS wysyłane przez nauczyciela do uczennic.
- Dlaczego dyrektorka szkoły jest objęta postępowaniem dyscyplinarnym.
- Które osoby zostały wskazane do postępowania za brak należytej opieki nad uczennicami.
Lublin. Nauczyciel miał molestować uczennice. Komisja zdecydowała
Komisja dyscyplinarna podjęła decyzję w sprawie - byłego już - nauczyciela z Zespołu Szkół Odzieżowo-Włokienniczych w Lublinie. Marian M. stracił prawo do wykonywania zawodu, po tym, jak wyszło na jaw, że mężczyzna miał molestować swoje uczennice.
Przypomnijmy, że nastoletnie uczennice placówki miały otrzymywać od nauczyciela wiadomości SMS z propozycjami seksu. Marian M. rzekomo zapraszał uczennice do swojego domu, gdzie częstował je alkoholem. Jedna z nich miała z nim nawet zamieszkać.
Zakaz wykonywania zawodu to najwyższa kara, jaką może wymierzyć komisja dyscyplinarna dla nauczycieli. Marian M. - jeśli doniesienia się potwierdzą - musi liczyć się ze znacznie poważniejszymi konsekwencjami. Sprawę bada bowiem również prokuratura, która na ten moment nie postawiła nikomu zarzutów.
Postępowania wobec dyrektorki szkoły i nauczycieli
Cały czas toczy się też drugie postępowanie - wobec dyrektorki szkoły. Kobieta miała latami ukrywać nieprzyzwoity proceder jednego ze swoich pracowników. Kobieta nie pracuje już w szkole. Komisja zajmuje się też sprawą nauczyciela informatyki i szkolnego pedagoga, którzy mogli nie otoczyć uczennic wystarczającą opieką.
- Wydaje mi się, że jednym z ważniejszych pytań o to, co się działo w tej szkole, to jest pytanie o to, kto o tych nieprawidłowościach wiedział. Wydaje mi się też, że jest to jakiś przyczynek do odpowiedzialności dla ludzi, którzy wiedzieli, ale nic z tym nie zrobili. Jeśli te wszystkie zarzuty by się potwierdziły, to rzeczywiście byłoby to przerażające - powiedział Radiu ZET wiceprezydent Lublina Mariusz Banach.
Źródło: Radio ZET
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET