Kulisy afery węglowej za rządów Morawieckiego. Straty państwa mogą sięgać miliarda złotych
Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z Newsweeka ujawniają kulisy afery węglowej z czasów rządu Mateusza Morawieckiego. Straty państwa mogą sięgać miliarda złotych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie były zarzuty w aferze węglowej związanej z RARS.
- Dlaczego węgiel nie spełniał parametrów jakościowych.
- Co powodowało chaos decyzyjny w rządzie Morawieckiego.
Kulisy afery węglowej z czasów rządu Morawieckiego
Pod koniec kwietnia pierwsze trzy osoby usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej za dostawy węgla, który nie spełniał parametrów jakościowych. W połowie lutego Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zawiadomiła prokuraturę w sprawie nieprawidłowości przy zakupach węgla przez RARS w latach 2022-2023. Straty państwa mogą sięgać miliarda złotych.
Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” Mariusz Gierszewski z Radia ZET i Dominika Długosz z Newsweeka ujawniają kulisy zakupów węgla, który do dziś zalega na składowiskach. Według dziennikarzy ścigany listem gończym były prezes RARS Michał Kuczmierowski nie podpisywał żadnych dokumentów. Robili to za niego dyrektorzy agencji.
Informatorzy, do których dotarli Gierszewski i Długosz opisują, że jedna z dyrektorek podpisywała odbiór tysięcy ton węgla, nie ruszając się zza biurka w Warszawie. Robiła to pomimo faktu, że w dokumentach znajdowały się raporty z kontroli próbek. Wskazywały one jasno, że w dużej części sprowadzony towar nie odpowiadał normom i był węglowym miałem. Jedna z próbek, pobranych z zakupionych partii węgla z Australii wykazała 48 proc. zawartość miału. Dodajmy, że sprowadzany węgiel miał być przeznaczony do użytku dla gospodarstw domowych. Miał węglowy nadaje się tylko do palenia w elektrociepłowniach.
Wszystkie zamówienia składano na telefon. Jedna z czterech firm, które łącznie sprowadziły do Polski 750 tysięcy ton węgla, została zarejestrowana dwa tygodnie po decyzji premiera Mateusza Morawieckiego o uruchomieniu importu. Do zastanawiającej sytuacji doszło przy sprowadzaniu węgla z Kolumbii. Statek z węglem z tego kraju wpłynął do polskiego portu trzy dni po podpisaniu umowy między RARS a firmą importującą węgiel.
Państwo traci miliony co miesiąc
Do dziś 750 tysięcy ton węgla zalega na składach. Co miesiąc kosztuje to państwo ponad 5 milionów złotych. Zarabiają na tym dwie państwowe i trzy prywatne firmy.
Akcja sprowadzania węgla do Polski prowadzona była przy dużym chaosie decyzyjnym na najwyższych szczeblach władzy rządu Morawieckiego. Zamiast skoordynowanych działań przedstawiciele rządu toczyli wewnętrzną wojnę, przerzucając się odpowiedzialnością za brak dostaw i blokowanie portów.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET