Łukasz Ż. przeniesiony w inne miejsce. Nowe informacje ws. sprawcy wypadku w Warszawie
Łukasz Ż., podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, przebywa już w innym zakładzie karnym. Jak dowiedział się "Super Express", 26-latek został przeniesiony z aresztu na warszawskiej Białołęce do zakładu w Siedlcach. Ponadto, prokuratura wystąpiła do sądu o przedłużenie tymczasowego aresztowania czterem innym podejrzanym w tej sprawie.
- Łukasz Ż. jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. 26-latek, jadąc z prędkością 226 km/h, uderzył w tył jadącego przed nim forda
- W zdarzeniu zginął pasażer forda, a jego partnerka i dwójka dzieci trafili do szpitala. Łukasz Ż. uciekł z miejsca wypadku i ukrywał się przez tydzień
- Mężczyzna został zatrzymany w Lubece w Niemczech i przewieziony do Polski, gdzie usłyszał zarzut. Grozi mu do 12 lat pozbawienia wolności
Łukasz Ż. przeniesiony do innego zakładu karnego
Wraca sprawa Łukasza Ż., podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Po tym, jak Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście postawiła mu zarzut, mężczyzna przebywał w areszcie na stołecznej Białołęce.
Okazało się jednak, że teraz znajduje się już w innym miejscu. Jak bowiem dowiedział się "Super Express", 26-latek został przeniesiony do zakładu karnego w Siedlcach (woj. mazowieckie). Siedlecki zakład penitencjarny to ośrodek typu zamkniętego, przeznaczony dla - jak pisze "SE" - "skazanych mężczyzn, recydywistów penitencjarnych". - Nie trafił tam w nagrodę - dodaje informator gazety.
W artykule pojawiła się jeszcze jedna informacja. "Stołeczna prokuratura w ubiegłym tygodniu wystąpiła do sądu o przedłużenie tymczasowego aresztowania czterem innym podejrzanym w tej sprawie" - podaje "Super Express".
Wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Nie żyje ojciec dwójki dzieci
Łukasz Ż. jest podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w nocy z 14 na 15 września na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Jadący z prędkością między 205 a 226 km/h volkswagen, za którego kierownicą siedział najprawdopodobniej 26-latek, najechał na tył forda, który następnie uderzył w barierki energochłonne. Fordem podróżowała 4-osobowa rodzina. W zderzeniu zginął 37-letni pasażer tego auta. Do szpitala trafiła zaś kierująca 37-letnia kobieta i ich dzieci w wieku 4 i 8 lat. Do szpitala przewieziono także kobietę z volkswagena - partnerkę Ź, którą on oraz jego znajomi zostawili na miejsce zdarzenia.
Jadący VW trzej mężczyźni byli pijani. 22-latek miał we krwi ponad 2 promile alkoholu, 27-latek i 28-latek po ponad promil. Czwarty mężczyzna, który miał kierować samochodem, uciekł z miejsca zdarzenia - to właśnie Łukasz Ż., którego zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Źródło: Radio ZET/PAP/"Super Express"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET