Łzy i rozpacz w Sejmie. "Rząd nie zainteresował się losem ewakuowanych z Gazy"
O koszmarze wojny i ewakuacji Polaków ze Strefy Gazy mówiły w środę w Sejmie kobiety, których bliscy wciąż pozostają w obszarze ogarniętym konfliktem lub zostały już ewakuowane. - Dlaczego MSZ nie ma żadnego planu wsparcia dla tych osób. One ocalały z ludobójstwa - mówiła. Domagał się też wsparcia psychologicznego dla dzieci, które dotarły do Polski z Gazy.
W środę na sejmowym korytarzu zorganizowano konferencję prasową - w jej trakcie głos zabrały Polki, których bliscy uciekli, bądź wciąż przebywają w Strefie Gazy. Jako pierwsza wypowiadała się Samira Ramadan, jak wyjaśniła, jej siostra Kamila była w pierwszej grupie osób ewakuowanych przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Ewakuacja z Gazy. Ich rodziny wciąż są na obszarze wojny
- Wojna odebrała rodzinie mojej siostry wszystko, stracili cały dobytek, zdrowie i spokój - mówiła. Samira wyraziła wdzięczność wobec MSZ za sprawną ewakuację. Wysnuła jednak także zarzuty - największym był ten, że "rząd nie zainteresował się tym, co się stanie z ewakuowanymi ze Strefy Gazy".
- Większości z nich udało się uciec jedynie z telefonem, paszportem w ręku i tyle. Dlaczego MSZ nie ma żadnego planu wsparcia dla tych osób. Dlaczego nie zostały uruchomione zasiłki celowe dla ofiar konfliktów zbrojnych. Te osoby ocalały z ludobójstwa - powiedziała.
Rząd nie zainteresował się losem ewakuowanych
To nie był jednak koniec zarzutów w stronę państwa. - Rząd nie zapytał się, czy trójka dzieci, która widziała i doświadczyła w ciągu miesiąca więcej niż wszyscy ministrowie razem wzięci, potrzebują wsparcia psychologicznego. Domagamy się wsparcia medycznego i psychologicznego dla wszystkich potrzebujących - mówiła.
Podczas konferencji głos zabrała też Alicja Taha. Wyjaśniła, że jej córka wraz z rodziną - mężem Palestyńczykiem i 3-letnią córką - wciąż przebywają na obszarze ogarniętym wojną. Kobieta przeczytała szokujący list od córki. - Ja i mąż przez 24 lata mieszkaliśmy w Gazie razem z dziećmi. Wyjechaliśmy i obecnie mieszkamy w Polsce, ale nasza córka Iman Taha, wciąż tam pozostaje - mówiła.
Z listu od córki Alicji dowiedzieliśmy się, że ta jest na liście do ewakuacji. Zabrakło na niej jednak jej męża. - Izraelska administracja wytypowała pięć osób z listy Polaków do ewakuacji, które przetrzymuje w okupowanej enklawie. Domagam się informacji, na jakiej podstawie MSZ zgodziło się na wstrzymanie ewakuacji tych pięciu osób - napisano w liście.
Źródło: RAdio ZET
- Wyciekł chlorek metylenu na uniwersytecie. Są poszkodowani, na miejscu służby
- Szczere słowa Glińskiego o TVP: "nasze media". Ogórek: jeżeli będziemy
- Wiemy, co Kaczyński powiedział do Hołowni. Chwilę później musiał wrócić na miejsce
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET