`

Macierewicz nie daje za wygraną. "Mieliśmy do czynienia z wybuchem"

2 min. czytania
08.11.2024 22:47
Obserwuj nas na Google

Podkomisja smoleńska udowodniła, że mieliśmy do czynienia z wybuchem, który spowodował katastrofę Tu-154 - powiedział w Sejmie Antoni Macierewicz (PiS). Zarzucił kierownictwu MON kłamstwo ws. raportu o działalności podkomisji. Po jego wystąpieniu prawie wszyscy posłowie PiS opuścili salę obrad.

Antoni Macierewicz
fot. PAP/Leszek Szymański

Podkomisja smoleńska w Sejmie. Macierewicz się nie poddaje

W piątek wieczorem w Sejmie trwa przedstawianie informacji ministra obrony narodowej nt. raportu opublikowanego przez powołany w MON ekspercki zespół badający działalność tzw. podkomisji smoleńskiej kierowanej przez polityka PiS Antoniego Macierewicza. Działająca przy resorcie obrony podkomisja została rozwiązana w zeszłym roku, a kontrolą jej działalności zajął się zespół, który pod koniec października przedstawił raport wskazujący na nieprawidłowości w jej działaniu; złożono także 41 zawiadomień do prokuratury.

Po wystąpieniu kierownictwa MON oraz Prokuratora Generalnego Adama Bodnara głos w imieniu klubu PiS zabrał Macierewicz. - Istotą działania MON i obecnych władz jest sformułowanie, że badając zbrodnie rosyjskie, popełniam nienawiść, że badanie zbrodni rosyjskiej jest podziałem narodu polskiego - ocenił polityk PiS.

"Podkomisja stwierdziła, że mieliśmy do czynienia z wybuchem"

Macierewicz zarzucił też ministrowi obrony Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi "nieprawdopodobne kłamstwo". - Nieprawdopodobne. Pan Kosiniak-Kamysz mówi, że podkomisja nie doszła do żadnego wniosku. Że podkomisja nie sformułowała żadnego jednoznacznego stanowiska. Że podkomisja nic nie udowodniła. Podkomisja udowodniła i jednoznacznie stwierdziła, że mieliśmy do czynienia z wysadzeniem tego samolotu - oświadczył Macierewicz.

Redakcja poleca

Macierewicz zaprezentował też posłom tablicę ze zdjęciami przedstawiającymi charakterystycznie pogięte i skręcone metalowe elementy; na drugiej tablicy pokazał ilustrację pokazującą samolot Tu-154 z zaznaczonymi miejscami, gdzie miało - według niego - dojść do wybuchów. Po upływie czasu wystąpienia Macierewicz przez chwilę wciąż pozostawał na mównicy, prezentował tablice i mówił, pomimo wyłączonego mikrofonu. Został za to upomniany przez prowadzącą obrady wicemarszałek Sejmu Dorotę Niedzielę. Po zakończonym wystąpieniu Macierewicza on sam - a razem z nim niemal wszyscy obecni posłowie PiS - opuścili salę sejmową.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET