`

Macierewicz odniósł się do swojego "rajdu" po Warszawie. Nagle uderzył w Tuska

2 min. czytania
03.11.2024 16:12
Obserwuj nas na Google

Antoni Macierewicz stwierdził na antenie Telewizji Republika, że zarzucane mu czyny "nie były zagrożeniem" i zapewnił, iż "jest do dyspozycji, gdyby to była prawda". W sprawie jednego z łączonych z nim wykroczeń były szef MON stwierdził, że "samochód wtedy stał". Polityk nawiązał nagle do... Donalda Tuska.

Antoni Macierewicz
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Antoni Macierewicz przyłapany na "rajdzie" w Warszawie

Według doniesień "Faktu" Antoni Macierewicz miał podczas prowadzenia samochodu w Warszawie rozmawiać przez telefon, wyprzedzać taksówkę na przejściu dla pieszych, najechać na podwójną linię ciągłą i wjechać na pas ruchu dla rowerów. Po zsumowaniu wszystkich wykroczeń politykowi PiS może grozić nawet 27 punktów karnych. Przypominamy, że kierowcy posiadający uprawnienia dłużej niż rok mogą mieć maksymalnie 24 punkty karne.

Macierewicz w niedzielę wypowiedział się na temat zrzucanych mu czynów. Jednakże polityk został zapytany na antenie Telewizji Republika tylko o rozmowę przez telefon. - Moim zdaniem samochód wtedy stał - stwierdził były szef MON i ocenił, że sprawę "trzeba będzie sprawdzić". - Ta sprawa jest niedopuszczalna, nie można łamać prawa w tej kwestii - powiedział.

Redakcja poleca

Polityk PiS się tłumaczy. Uderzył w Donalda Tuska

Następnie Antoni Macierewicz odniósł się do sprawy premiera Donalda Tuska. - Z pewnością pamiętają państwo, że pan Donald Tusk zrobił to i w 2021, 2022 i 2023 roku. W tej sprawie pan Siemoniak milczał. Jeżeli on jechał z prędkością 107 km/h przez wieś i to dwukrotnie to są rzeczy naprawdę będące zagrożeniem życia ludzkiego. Przy wszystkich negatywnych wnioskach, do tego, co pokazuje się na mój temat, żadne z moich działań nie było zagrożeniem, choć powtarzam: jeśli ono jest prawdziwe, było błędem i powinno mieć swoje konsekwencje. Jestem do dyspozycji, gdyby to była prawda - zadeklarował Macierewicz.

Istotnie, szef KO w 2021 roku miał jechać z prędkością 107 km/h w terenie zabudowanym. Policja zatrzymała wówczas jego prawo jazdy i wystawiła mandat. "Jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji" - napisał wówczas Tusk w mediach społecznościowych.

Źródło: Radio ZET/Telewizja Republika

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET