Sąsiedzi wezwali policję, makabryczne odkrycie na podwórku. Żona poćwiartowała ciało męża?
50-letnia kobieta usłyszała zarzuty w związku z ciałem znalezionym pod Olkuszem. Do zabójstwa doszło w styczniu, ale zwłoki 55-latka zostały odkryte dopiero teraz. Jak ustalił "Fakt", ofiara była mężem zatrzymanej kobiety.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Kowalski poinformował, że do przestępstwa doszło 9 stycznia 2024 roku w powiecie olkuskim, ale zwłoki znaleziono dopiero w zeszły czwartek. Od razu zatrzymano 50-letnią kobietę, która jest podejrzana o popełnienie wyjątkowo brutalnej zbrodni.
- W sobotę odbyło się przesłuchanie podejrzanej. Zostały przedstawione jej trzy zarzuty: spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała skutkującego śmiercią, nieudzielenia pomocy oraz zbezczeszczenia zwłok - powiedział rzecznik. Według niego podejrzana przyznała się do zarzucanych jej czynów i złożyła obszerne wyjaśnienia.
- Te wyjaśnienia muszą zostać oczywiście przez prokuratora zweryfikowane, natomiast z uwagi na obawę matactwa i zagrożenie surową karą prokurator podjął decyzję o złożeniu wniosku w sądzie o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania - dodał rzecznik.
Makabryczna zbrodnia. Co wydarzyło się w Zimnodole pod Olkuszem?
Jak ustalił "Fakt", tragedię, do której doszło w styczniu tego roku, poprzedziły inne traumatyczne wydarzenia. Zamordowany 55-latek był przed laty mężem kobiety. Para pobrała się w 1995 roku. Kilka lat później zamieszkali w Zimnodole pod Olkuszem. Siedem lat temu małżeństwo straciło syna, który w wieku 22 lat zmarł na nowotwór. Wtedy kobieta zażądała rozwodu i związała się z innym mężczyzną.
Kiedy małżonkowie rozstali się, on zamieszkał ze swoimi krewnymi. W rozmowie z "Faktem" krewni przyznali, że odetchnęli z ulgą, gdy ich bliski rozstał się z żoną. Para nie stroniła od alkoholu, a ich związek rodzina określała jako "burzliwy". Kobieta jednak po pewnym czasie wróciła i para znów zamieszkała razem.
Tragedia w Zimnodole. Ponad miesiąc ukrywała szczątki męża?
Nie wiadomo, co miałoby skłonić kobietę do morderstwa swojego partnera ani jak zdołałaby go zaatakować. Zmarły był postawnym mężczyzną, a ona drobnej postury. Sekcja zwłok wykazała, że powodem śmierci ofiary była jedna, duża rana w okolicy ręki. Ciało mężczyzny zostało poćwiartowane, a szczątki zakopane przed domem.
Jak podaje "Fakt", kobieta od 9 stycznia prowadziła normalne życie, a sąsiadom mówiła, że mąż choruje na COVID-19. W końcu, 22 lutego, sąsiedzi wezwali policję, bo w domu od kilku dni było ciemno. Gdy strażacy i policja dostali się do środka, zastali 50-latkę na miejscu.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku
Źródło: Radio ZET/PAP/fakt.pl
- Nowe bilety w Krakowie to ukryta podwyżka? "Robią nas, jak chcą". "Drożej niż w Warszawie"
- 26 milionów dni na "chorobowym". Zatrważające dane. Zwolnienia od tego specjalisty
- Ogromny kompleks na Ruczaju. Pierwsi klienci jeszcze przed wakacjami
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET