Małe uzdrowisko czy mekka bakterii? Szokujące wyniki badań w tężniach
Bakterie kałowe, ptasie odchody i brak jasnych przepisów prawnych – krakowska naukowczyni bezlitośnie obnaża stan sanitarny miejskich tężni solankowych i wprost odradza korzystanie z nich. Choć Zarząd Zieleni Miejskiej zapewnia o cotygodniowej dezynfekcji i regularnym czyszczeniu instalacji gorącą wodą, to sami urzędnicy ubolewają nad jednym: wytyczne GIS są jedynie zaleceniami, których nikt nie musi rygorystycznie przestrzegać.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co kryje się za popularnością tężni solankowych w Polsce.
- Jakie zagrożenia mikrobiologiczne mogą występować w tężniach.
- Dlaczego wytyczne GIS dla tężni są uważane za niewystarczające.
- Jakie kroki podejmuje Kraków, aby zadbać o czystość tężni.
Badacze sprawdzili, co dzieje się w tężniach
Tężnie solankowe zyskują w Polsce coraz większą popularność. Charakterystyczne miejsca możemy spotkać w wielu miastach i miasteczkach, co więcej - mieszkańcy bardzo chętnie z nich korzystają, głównie z myślą o ich prozdrowotnym działaniu. Okazuje się jednak, że prawda o takich obiektach może być zupełnie inna niż utrwalony w powszechnej świadomości obraz.
Prof. Katarzyna Wolny-Koładka z Katedry Mikrobiologii Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie od pięciu lat bada tężnie w stolicy Małopolski. - Wykrywałam zarówno bakterie środowiskowe, jak i chorobotwórcze. W zeszłym roku wykryliśmy bakterie Escherichia coli. To są bakterie kałowe, które bardzo rzadko występują w powietrzu - mówi.
- Te bakterie biorą się np. z tego, że ludzie łamią regulamin tężni, czyli opłukują w niej ręce, twarz, wpuszczają do niecki zwierzęta z którymi przychodzą. Są również ptaki, które siadają na gałązkach tężni, zanieczyszczając ją odchodami. W ten właśnie sposób bakterie kałowe dostają się do obiegu.
Główny Inspektorat Sanitarny wydał wytyczne dla zarządców tężni. Wynika z nich, że solanka - jeśli krąży w zamkniętym obiegu - powinna być regularnie badana i wymieniana. Instalacje powinny być też czyszczone i dezynfekowane. GIS zaleca też, aby takie konstrukcje nazywać „elementami małej architektury miejskiej zasilanymi solanką". - To jest oczywiście nazwa nieprzyjemna dla ucha, ale już bliższa prawdzie - twierdzi prof. Katarzyna Wolny-Koładka.
Wytyczne GIS. „To za mało"
W ocenie badaczki wytyczne GIS-u są jednak zbyt wąskie. - Ja od początku prowadzenia badań apelowałam o to, żeby one powstały. Oczekiwałam, że będzie tam jasno napisane w jaki sposób należy myć i dezynfekować tężnie oraz jak ma wyglądać szczegółowy monitoring mikrobiologiczny solanki i mgiełki, aby zapobiec skażeniu. Niestety, tego tam nie znajdziemy - mówi.
Podkreśla przy tym, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy tężniami w uzdrowiskach, a „elementami małej architektury...", które są w miastach. - To jest zupełnie inny temat, one różnią się przede wszystkim gabarytami - wyjaśniła ekspertka.
Prof. Wolny-Koładka jednocześnie stanowczo odradza budowę kolejnych tego typu obiektów i korzystanie z nich. - Chodzenie tam, żeby się inhalować prozdrowotnie to jest aktywność całkowicie pozbawiona sensu. Musimy mieć świadomość, w jakim celu tam idziemy - ocenia.
Miasto zapewnia: Dokładamy wszelkich starań
Aleksandra Mikolaszek z Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie informuje, że - mimo niepokojących wyników badań - miasto nie planuje wyłączyć obiektów z użytkowania. - Prowadzimy działania zgodne z wytycznymi GIS, które stosujemy od momentu, w którym w Krakowie powstała pierwsza tężnia solankowa - mówi.
Zapewnia, że miasto dokłada wszelkich starań, aby utrzymać obiekty w najwyższym standardzie sanitarnym. - Natomiast pojawiły się wątpliwości co do ich skuteczności. Bardzo ważne jest też utrzymanie czystości na tych obiektach przez samych użytkowników. Regulamin jest jasny, do koryta nie można wchodzić, nie można też wprowadzać zwierząt - dodaje.
Jak miasto dba o tężnie?
Podkreśla przy tym, że Zarząd Zieleni Miejskiej cyklicznie prowadzi badania i reaguje na wszelkie nieprawidłowości. - Każdą z trzech tężni, które znajdują się pod naszym nadzorem sprawdzamy codziennie pod kątem stanu stężenia solanki. To jest bardzo istotne, bo im niższe jest to sężenie, tym większa jest możliwość namnażania się patogenów - wyjaśnia.
- Dodatkowo raz w tygodniu każdy obiekt jest wyłączany z użytkowania i przeprowadzane jest czyszczenie i dezynfekcja. Instalacja jest czyszczona wodą o temperaturze minimum 65 st. Celsjusza, natomiast przy wymianie solanki, czyli co najmniej raz w sezonie, czyszczony i dezynfekowany jest cały obiekt - informuje. Dodaje, że na ten moment nic w funkcjonowaniu tężni czy też „elementów małej architektury..." się nie zmieni.
Zapewnia też, że miasto w pełni realizuje wytyczne wydane przez GIS, a badania mikrobiologiczne - zgodnie z zaleceniami - są przeprowadzone raz minimum raz w sezonie. - Jednak są to tylko wytyczne, nie ma więc regulacji prawnych, które zobowiązują zarządców do konkretnych zachowań czy działań, nad czym my ubolewamy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET