`

Matka 20-letniej Pauliny ujawnia: "Mówił, że zabił człowieka. On już wiedział"

3 min. czytania
23.09.2024 22:52
Obserwuj nas na Google

Matka 20-letniej Pauliny, która w ciężkim stanie trafiła do szpitala po wypadku na Trasie Łazienkowskiej, ujawniła treść rozmów z Łukaszem Ż. Z jej słów wynika, że zarówno on oraz jego kompani, którzy uciekli z miejsca zdarzenia, liczyli, że 20-latka umrze i wina za spowodowanie wypadku spadnie na nią.

wypadek warszawa
fot. Dariusz Borowicz/ Agencja Wyborcza.pl

Tragedia na Trasie Łazienkowskiej. Nowe informacje

Do tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 14 na 15 września. Rozpędzony volswagen arteon uderzył w tył osobowego forda, którym jechała czteroosobowa rodzina. Na miejscu zginął 37-letni mężczyzna z forda. Jego żona oraz ich 8-letnia córka i 4-letni syn w ciężkim stanie trafili do szpitala.

Wiadomo, że volkswagenem jechało pięć osób. Za kierownicą siedział 26-letni Łukasz Ż. Jak informowała prokuratura, pomimo młodego wieku  Ż. jest "pod względem kryminalnym, bardzo doświadczony". Prokuratura dysponuje obecnie czterema wyrokami sądów rejonowych, oceniających pięć różnych zachowań, z czego jeden z tych wyroków to kara bezwzględnego pozbawienia wolności.

Poza Ż. samochodem jechały jeszcze cztery osoby: trzech kolegów, którzy wraz z nim tuż po wypadku oddalili się z miejsca zdarzenia oraz 20-letnia Paulina, którą zostawili ciężko ranną na miejscu wypadku. Wcześniej wszyscy brali udział w suto zakrapianej imprezie, a potem urządzili sobie nielegalne wyścigi ulicami miasta.

Redakcja poleca

Matka 20-letniej Pauliny: Padło, że on zabił człowieka i ucieka

W programie "Uwaga!" matka Pauliny ujawniła treść swoich rozmów z Łukaszem Ż. - Wzięłam telefon i dzwonię do niego. Zapytałam: "Co z Pauliną?", a on: "Co mam pani powiedzieć?". Mówił, że zabił człowieka. On już wiedział. Zapytałam: "Jakiego człowieka? Co się stało?". Padło, że on zabił człowieka i ucieka. Zapytałam, co z moją córką, jakiego człowieka zabił. On się rozłączał - powiedziała.

Z ustaleń śledczych wynika, że żaden z mężczyzn nie pomógł rannej Paulinie. Co więcej, okazało się, że odganiali nawet świadków wydarzeń, którzy ruszyli jej z pomocą. - Taki był plan, że zwalą na Paulinkę, że to ona prowadziła. Twierdzili, że pewnie nie przeżyje. A jemu kazali s*********, Łukaszowi - relacjonowała matka 20-latki.

Paulina na stałe mieszka w Szwecji. Łukasza Ż. poznała kilka miesięcy temu, gdy przyjechała do Polski. Matka dziewczyny twierdzi, że dobrze go nie znała, ale sprawiał wrażenie grzecznego. Powiedziała także, że Ż. dzwonił do niej przez całą niedzielę po wypadku. Mówił, że ucieka do Hiszpanii.

Łukasz Ż. zatrzymany w Niemczech

- Ostatni telefon, jaki od niego odebrałam, był chyba około godz. 6-7. Krzyczałam do niego, a on: "Co pani na mnie krzyczy, to nie jest moja wina, to nie ja prowadziłem!". Przeklinałam do niego, mówiłam: "Ty 20 minut temu sam się przyznałeś. Co ty k**** robisz?". On się przyznał, że prowadził, mam to w wiadomościach w telefonie - mówiła kobieta.

Łukasz Ż. został zatrzymany w Lubece w Niemczech. Prokurator Antoni Skiba podał, że w piątek (20 września) w godzinach porannych odbyło się posiedzenie przed sądem niemieckim i wobec Łukasza Ż. zastosowano tymczasowy areszt. Przekazał również, że podejrzany nie zgodził się na uproszczoną ekstradycję do Polski, ale procedura związana z ENA została wdrożona.

Jak informowała Wirtualna Polska, 20-latka została wybudzona ze śpiączki. - Według informacji przekazanych nam w piątek nie została jeszcze przesłuchana przez prokuratora, nie zostały z nią przeprowadzone czynności - powiedział prok. Skiba. Dodał, że nie można wykluczyć przesłuchania młodej kobiety w najbliższych dniach.

Źródło: Radio ZET/ "Uwaga!" TVN/ Wirtualna Polska/ PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET