Michał semestr zaliczył w godzinę. "Druzgocący raport", uczelnia się tłumaczy

3 min. czytania
24.02.2026 13:37
Obserwuj nas na Google

Możliwość zaliczenia semestru w godzinę była efektem usterki technicznej – poinformował PAP rektor WSKZ we Wrocławiu. Zapewnił, że uczelnia działa zgodnie z prawem, prowadzi rekrutację i wymaga od słuchaczy spełnienia wszystkich wymogów. To odpowiedź na publikację "Newsweeka". Resort nauki uznał, że sprawa pokazuje potrzebę zmian w przepisach.

wpisywanie zaliczenia do indeksów
fot. LECH GAWUC/REPORTER (zdj. ilustr.)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dziennikarze "Newsweeka" ujawnili, że na Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego (WSKZ) we Wrocławiu występują nieprawidłowości w przebiegu studiów podyplomowych, umożliwiające studentom szybkie i niepełne zdobywanie materiałów dydaktycznych.
  • Rektor WSKZ dr Henryk Fedewicz przyznał, że problem z łatwym dostępem do materiałów wynikał z incydentu technicznego i podkreślił, że został on szybko naprawiony, a uczelnia prowadzi wszystkie procedury rekrutacyjne zgodnie z przepisami.
  • Kontrola ministerstwa ujawniła szereg nieprawidłowości w działalności WSKZ, w tym prowadzenie nieautoryzowanych kierunków i brak dowodów na przeprowadzanie zajęć, co podkreśla potrzebę zmian w przepisach dotyczących studiów podyplomowych.

"Newsweek": Semestr studiów w godzinę? Rektor WSKZ komentuje

Dziennikarze "Newsweeka", po sygnałach "z różnych stron", sprawdzili, jak wyglądają  studia podyplomowe w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we  Wrocławiu. "Na studia zapisał się Michał, wybrał podyplomowy kierunek zarządzanie kapitałem ludzkim. Formalności zajęły kilka minut: opłacił czesne (430 zł) i wniósł jednorazową opłatę wpisową (499 zł). Wybrał droższą opcję, bo chciał dołączyć do grupy, która zaczęła naukę cztery miesiące wcześniej. A potem dostał już dostęp do panelu studenta, gdzie czekały na niego materiały dydaktyczne. Wydawało się, że będzie musiał odsłuchać nagrane wykłady albo przejrzeć kolejne strony prezentacji, ale wystarczyło odhaczyć je w systemie i można było przystąpić do rozwiązywania testów cząstkowych" - podano.

Rektor Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu dr Henryk Fedewicz odniósł się do artykułu opublikowanego w tygodniku, który wskazywał na nieprawidłowości w przebiegu studiów podyplomowych. "Newsweek" podał, że studenci mogą łatwo uzyskać dostęp do materiałów dydaktycznych bez konieczności ich zgłębiania, co mogło skracać czas edukacji. Rektor Fedewicz zapewnił, że sytuacja była wynikiem incydentu technicznego, który został niezwłocznie naprawiony. Podkreślił, że  uczelnia posiada zaawansowany system informatyczny, choć jak każdy system, może on sporadycznie ulec awarii. "W analizowanym przypadku, opisanym w artykule, po aktualizacji systemu wystąpiła usterka techniczna dotycząca konta słuchacza (…) platforma umożliwiała przejście przez część materiałów dydaktycznych bez wymaganego nakładu czasu przewidzianego na realizację tych treści" - przekazał PAP dr Fedewicz.

Redakcja poleca

W artykule podano, że testy cząstkowe można było powtarzać do skutku, "bo okazało się, że można podchodzić do nich wiele razy, aż do zaliczenia". Po ostatnim teście słuchacz "otrzymał od systemu gratulacje i przypomnienie, że ma dostarczyć dyplom ukończenia studiów licencjackich. Wcześniej tego nie zrobił, a mimo to właśnie dotarł do półmetka studiów podyplomowych w Wyższej Szkole Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu. Zajęło mu to dokładnie godzinę" - podkreślono. Władze uczelni wyjaśniły, że testy służą monitorowaniu postępów.

"Należy podkreślić, że nie stanowią one formy sprawdzania wiedzy wprost wymaganej ani narzuconej przez obowiązujące przepisy prawa" - napisał rektor. Dodał, że to rozwiązanie wprowadzone z inicjatywy uczelni. W odpowiedzi na pytania PAP władze uczelni zapewniły, że prowadzą postępowanie rekrutacyjne oraz wymagają przedłożenia przez kandydatów na studia prawnie wymaganych dokumentów. Podkreślono przy tym, że zgodnie z przepisami studia podyplomowe trwają nie krócej niż dwa semestry, a ich programy są zgodne z zapisami ustawy o szkolnictwie wyższym.

Redakcja poleca

Kontrola ministerstwa i jej wnioski. "Potrzeba zmiany przepisów"

Kontrola przeprowadzona przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wykazała szereg nieprawidłowości. Jak podaje "Newsweek", oceniono, że raport okazał się "druzgocący dla WSKZ". "Wynikało z niego m.in., że uczelnia oferowała kierunki, których nie miała prawa prowadzić, a kandydatów wprowadzała w błąd niepełną lub mylącą ofertą edukacyjną. Brakowało dowodów na to, że zajęcia stacjonarne naprawdę się odbywały, bo harmonogramy zjazdów nie zgadzały się z fakturami za wynajem sal. Dokumentacja, która powinna pokazywać przebieg studiów, była niekompletna lub zawierała sprzeczne dane" - ujawniono.

Informację o wynikach kontroli potwierdziło Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w przekazanym PAP w poniedziałek stanowisku. Jak podano, w sierpniu 2024 r. wszczęto kompleksową kontrolę działań uczelni w granicach kompetencji wyznaczonych resortowi nauki ustawą Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (PSWN). "Kontrola w uczelni zakończyła się wystąpieniem pokontrolnym z 25 czerwca 2025 r. (...), wykazując szereg nieprawidłowości. Działalność WSKZ we Wrocławiu w zakresie przeprowadzonej kontroli została oceniona jednoznacznie negatywnie. Uczelni wskazano dziesięć precyzyjnych zaleceń pokontrolnych, a ich realizacja jest na bieżąco monitorowana przez Ministerstwo. Aktualnie, 8 z 10 zaleceń uznano za zrealizowane, natomiast pozostałe dwa – z uwagi na ich charakter - są w trakcie realizacji" - czytamy. Według ministerstwa doświadczenia z tej sprawy "potwierdzają potrzebę zmiany przepisów dotyczących studiów podyplomowych, w szczególności w obszarach jakości kształcenia i prowadzenia kształcenia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość".

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET