Mieszkańcy uciekają z tego miasta w woj. dolnośląskim. Mają dość turystów
Szklarska Poręba to jedna z popularniejszych miejscowości turystycznych w polskich górach. Okazuje się, że nie jest to jednak koniecznie dobra wiadomość dla mieszkańców. Masowy napływ turystów w sezonie powoduje wiele problemów. Część osób decyduje się nawet na przeprowadzkę.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
- Szklarska Poręba zmaga się z wyzwaniami związanymi z dużą liczbą turystów. Problemem są m.in. korki i niedobory wody
- Mieszkańcy narzekają na turystów, których obecność przekłada się na wysokie ceny w sklepach, ale też nieruchomości
- - Koszty życia są takie, że ludzie zaczynają się wyprowadzać do tańszej Jeleniej Góry - powiedział jeden z mieszkańców w rozmowie z "Polityką"
Problemy w Szklarskiej Porębie. Mieszkańcy narzekają na Turystów
Szklarska Poręba to miejscowość w województwie dolnośląskim, słynąca przede wszystkim ze szlaków Karkonoszy. Każdego roku przewijają się tu tłumy turystów, którzy chcą skorzystać z górskich uroków południa Polski. Taka popularność ma swoje zalety. Przyjezdni zostawiają niemałe pieniądze w lokalnych restauracjach, hotelach czy prywatnych kwaterach. Okazuje się jednak, że taka sytuacja jest nieco problematyczna dla mieszkańców, co opisała "Polityka".
Miasto liczy niespełna 6 tys. mieszkańców. Zimą liczba turystów ma przekroczyć 2,5 mln. To ogromna liczba, z której wynikają problemy. Mieszkańcy skarżą się na korki, puste półki w sklepach i wysokie ceny, nastawione przede wszystkim na zarobek na turystach. "Nieoficjalnie można też usłyszeć, że 40 tys. miejsc noclegowych to jednak było za dużo. Że takiego najazdu nie wytrzymuje infrastruktura - stąd braki wody, problemy ze ściekami, śmieciami. Urząd miasta przyznaje, że miejsc noclegowych rzeczywiście jest dużo, ale 40 tys. to liczba niepotwierdzona, a bliższe prawdzie jest 30 tys." - opisała "Polityka".
Trudnością dla mieszkańców Szklarskiej Poręby stał się m.in. zakup mieszkania, mimo że nie brakuje tu nowych apartamentów. - Koszty życia są takie, że ludzie zaczynają się wyprowadzać do tańszej Jeleniej Góry - powiedział "Polityce" jeden z mieszkańców. Wśród miejscowych panuje opinia, że "padli ofiarą własnego sukcesu". Niegdyś urokliwe krajobrazy dziś przysłaniają nowe budynki.
Problematyczne zachowania turystów. "Czasami są groźnie bezmyślni"
Władze Szklarskiej Poręby są świadome sytuacji. - Nie mamy żadnych narzędzi, żeby nad tą zabudową zapanować. Nie możemy zmienić planów już zaakceptowanych, bo nie stać nas na koszty odszkodowań. Żadnej gminy na to nie stać, a pozwolenia na budowę procedowane są w starostwie powiatowym i często bywa tak, że o kolejnej inwestycji dowiadujemy się, kiedy koparka wjeżdża na jakiś teren - dodał w rozmowie z "Polityką" burmistrz miasta Paweł Popłoński.
Problemy stwarza zresztą nie tylko sama obecność turystów, ale też niekiedy ich zachowanie. To zresztą charakterystyczne dla większości górskich miejscowości, nie tylko w Karkonoszach. - Często są wygodni lub leniwi. Czasami groźnie bezmyślni, jak grupa, która weszła na dach spodków obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce, żeby zrobić sobie selfie. Wolałbym, żeby turyści nie zadeptywali akurat Karkonoszy, żeby szanowali przyrodę i sprzątali po sobie, jeśli już wybrali nasze góry - podkreśliła Monika Rusztecka-Rodziewicz z Karkonoskiego Parku Narodowego.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wspomniana kwestia braków wody. Z jednej strony w ostatnich latach znacznie wzrosło zapotrzebowanie, a z drugiej - infrastruktura jest już przestarzała. Większość ujęć wody powstała jeszcze przed drugą wojną światową. Na to wszystko nakładają się także zmiany klimatu. To jedne z czynników, które doprowadziły do takiej sytuacji, jaka miała miejsce na przełomie roku, kiedy na 62 ulicach były problemy z dostępem do wody.
Źródło: Radio ZET / "Polityka"