Turyści z Polski jedzą tu za darmo. Miasto spłaca dług wdzięczności polskiej legendzie
Polacy wybierający się do jednej z restauracji w serbskim Valjevie mogą liczyć na szczególne względy. W lokalu nie muszą płacić rachunku za posiłek. Z miłym gestem gospodarza wiąże się niezwykła historia sprzed ponad stu lat, gdy miasto ogarnęła zaraza.
Przeczytaj także:
- Turyści zapłacą wysokie kary. Nowe przepisy na ulubionej wyspie Polaków
- To będzie hit wrocławskiego lotniska? Rusza nowe połączenie z włoską perełką
- Nowe zasady wjazdu. Egipt szykuje zmianę przepisów dla polskich turystów
W tej restauracji w serbskim Valjevie Polacy nie płacą
W serbskim mieście Valjevo oddalonym o około 100 kilometrów na zachód od Belgradu znajduje się restauracja o nazwie "Corner". Miejsce gości przybywających tu turystów z Polski w wyjątkowy sposób. Właściciel lokalu, Đorđe Momić, zdecydował się, że każdy Polak odwiedzający jego przybytek będzie mógł zjeść za darmo - jak tłumaczy - w geście wdzięczności za działalność Ludwika Hirszfelda i jego żony Hanny, którzy uratowali miasto przed zagładą w wyniku zarazy. Historia o czynie polskich lekarzy tak poruszyła Momića, że postanowił uczcić ich pamięć, oferując turystom z Polski symboliczny "opłacony rachunek".
W hołdzie Ludwikowi Hirszfeldowi
Wydarzenia, o których mowa, sięgają czasów I wojny światowej. W 1915 roku pracujący na uniwersytecie w Zurychu Ludwik Hirszfeld, wybitny bakteriolog i immunolog, oraz jego żona Hanna, lekarka, przyjechali do Serbii, aby pomóc w walce z epidemią tyfusa plamistego. Valjevo było wówczas jednym z epicentrów zarazy, która zdążyła rozprzestrzenić się na cały kraj, dotykając ponad pół miliona ludzi, w tym prawie wszystkich lekarzy.
Hirszfeldowi udało się stłumić epidemię, nie tylko poprzez wdrożenie skutecznych metod leczenia, ale także zarządzenie masowej dezynfekcji przy użyciu siarki. Dzięki temu setki mieszkańców Valjeva uniknęły śmierci. Ponadto polski bakteriolog opracował dla armii szczepionki przeciwko cholerze i różnym odmianom tyfusu. Podano je 110 tys. serbskich żołnierzy. Po wyzwoleniu kraju w 1918 r. Ludwik Hirszfeld został pierwszym dyrektorem oddziału bakteriologicznego szpitala wojskowego w Belgradzie.
Ojciec polskiej szkoły immunologicznej ma w stolicy Serbii ulicę swojego imienia i monument. W setną rocznicę zakończenia Wielkiej Wojny na Bałkanach serbska poczta wyemitowała specjalne znaczki z podobiznami zasłużonych lekarzy, w tym jeden poświęcony Ludwikowi Hirszfeldowi.
Źródło: Radio ZET/PAP/national-geographic.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET