`

Mieszkańcy żyją w strachu, apel do premiera Tuska. Niedźwiedzie coraz bliżej domów

2 min. czytania
16.04.2025 13:22
Obserwuj nas na Google

Mieszkańcy bieszczadzkiej gminy Solina chcą odstrzału niedźwiedzi, które są dla nich coraz większym zagrożeniem. Trwa zbieranie podpisów pod petycją do premiera Donalda Tuska z prośbą o zgodę na zabicie kilku sztuk. - Jest kilka osobników, które są problematyczne - mówi w rozmowie z Radiem ZET wójt Adam Piątkowski.

Mieszkańcy apelują do premiera ws. odstrzału niedźwiedzi
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER
  • W Bieszczadach coraz większe zagrożenie dla ludzi stanowią niedźwiedzie
  • Mieszkańcy gminy Solina kierują petycję do premiera Tuska z prośbą o odstrzał
  • Eksperci twierdzą jednak, że odstrzał nic nie da

Mieszkańcy apelują do premiera ws. odstrzału niedźwiedzi

Nie mamy nic przeciwko niedźwiedziom, ale kilka osobników trzeba zabić - apelują do premiera o zgodę na odstrzał mieszkańcy bieszczadzkiej gminy Solina. Jak już informowaliśmy, mieszkańcy będą zbierać podpisy pod petycją w tej sprawie. Jak mówił w rozmowie z reporterem Radia ZET Tomaszem Kubatem wójt Adam Piątkowski, z każdym dniem coraz bliżej jest do tragedii i trzeba podjąć stanowcze decyzje, by już teraz jej zapobiec.

- Jest kilka osobników, które są problematyczne, dlatego, że przyzwyczaiły się do życia nie w lesie, tylko wśród mieszkańców i to jest bardzo niebezpieczne, bo to są dzikie zwierzęta – mówił Piątkowski, dodając, że jeden osobnik pojawił się nawet na terenie przedszkola.

Gmina dostała zgodę na różne metody odstraszania niedźwiedzi, a nawet na odłowienie kilku sztuk i ich wywóz w leśną głuszę, ale niedźwiedzie wróciły. Ostatnio we wsi Bukowiec nocą wdarły się do zagrody i zagryzły ponad 20 kóz.

Odstrzał nic nie da?

- To wina ludzi, że niedźwiedzie nauczyły się, gdzie jest najłatwiej o pokarm i teraz trudno je będzie od tego odzwyczaić – przekonuje w rozmowie z Radiem ZET dr Robert Maślak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Wrocławskiego.

Zdaniem eksperta odstrzał bieszczadzkich niedźwiedzi nic nie da, bo na ich miejsce przyjdą nowe osobniki, które będą zachowywać się tak samo. Jedynym sposobem rozwiązania problemu jest skuteczny system odstraszania tzw. niedźwiedzi problemowych, jaki działa w Tatrach. Jest drogi, ale dzięki niemu nie trzeba potem płacić za szkody powodowane przez zwierzęta i nikt nie musi żyć w zagrożeniu.

- Mamy nadal niezabezpieczone gospodarstwa czy pasieki. Śmietniki, które nie są odporne na niedźwiedzie. Dodatkowo w Bieszczadach mamy do czynienia dodatkowo z czymś takim, jak nęciska dla celów fotograficznych, gdzie nielegalnie wykłada się mięso – dodaje dr Maślak.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET