`

"Poniżenie", "ośmieszenie", "zastraszanie", "terror". Mobbing w sądzie w Słupsku

7 min. czytania
25.03.2024 08:31
Obserwuj nas na Google

W jednej z sekcji Sądu Apelacyjnego w Gdańsku stwierdzono mobbing. Komisja, do której ustaleń dotarł dziennikarz Radia ZET Maciej Bąk, uznała, że dwie osoby zatrudnione na stanowiskach kierowniczych „dopuściły się mobbingu wobec grupy pracowników”, a także, że panowała „atmosfera terroru” i dochodziło do „poniżenia pracowników, ich ośmieszenia, nawet obrażania”. Dodatkowo poszkodowani skarżą się na działania sądu. Twierdzą, że po zgłoszeniu nieprawidłowości dotknęły ich kolejne represje.

Toga sędziowska
fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Historia ta wydarzyła się w Słupsku. To tam działa Sekcja Wsparcia Systemów Centralnych będąca częścią Oddziału Informatycznego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Zatrudnione w niej osoby zajmują się żmudną pracą, jaką jest transkrypcja rozpraw sądowych, a także anonimizacja treści orzeczeń sądowych i ich uzasadnień przeznaczonych do publikacji. Równolegle od lat sekcja wykonywała też zadania związane z obsługą centralnych rejestrów (chodzi tu o pracę na infolinii przy rozwiązywaniu problemów związanych na przykład z Krajowym Rejestrem Karnym). Słupską sekcją przez lata kierowały dwie kobiety, prywatnie przyjaciółki. Ich niedawni podwładni, którzy zgłosili się do Radia ZET z prośbą o pomoc, mówią, że proceder mobbingowy zaczął się już w okolicach 2015 roku.

Pracownicy sądu nie chcą wracać pamięcią do szczegółów z tamtych lat. Wspominają, że przez długi okres nie byli w stanie obronić się przed praktykami stosowanymi przez kierownictwo sekcji. Mówią, że czuli się bezsilni. Część osób zdecydowała się odejść z pracy, inne zaczęły korzystać z pomocy lekarzy. Ale w końcu, w 2023 roku, postanowili działać. Zgłosili działania mobbingowe nowej dyrektor Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, która powołała komisję do zbadania, czy taki proceder miał miejsce.

Redakcja poleca

Czym dokładnie jest mobbing? Jak podaje rządowa strona Biznes.gov.pl, „oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko niemu, które polegają na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu go. Mobbing występuje gdy działania te lub zachowania wywołują u pracownika zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodują lub mają na celu jego poniżenie lub ośmieszenie, a także izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników. Mobbing może mieć formę biernego zachowania. Działania lub zachowania sprawcy nie mogą być jednorazowe”.

„Nie ma określonego katalogu zachowań sprawcy, które zostaną zinterpretowane jako mobbing” – czytamy dalej. „Każdy mobber działa w sposób indywidualny i może dopuszczać się mobbingu w niespotykanej wcześniej formie. Mobbing może również polegać na kombinacji różnych zachowań sprawcy”.

Poniżenie pracowników, zastraszanie, ośmieszanie, obrażanie

W listopadzie 2023 roku komisja działająca w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku zakończyła prace i jednoznacznie stwierdziła, że do mobbingu doszło. Wnioski komisji w protokole, do którego dotarło Radio ZET, są wstrząsające. „Jednogłośnie uznano, iż zarówno pani kierownik, jak i zastępca kierownika dopuściły się mobbingu wobec grupy pracowników sekcji poprzez uporczywe i długotrwałe nękanie pracowników sekcji, ich zastraszanie, które to zachowania i działania spowodowały poniżenie pracowników, ich ośmieszenie, nawet obrażanie, a także izolowanie oraz nawet wyeliminowanie (jak w przypadku osób już nie pracujących) z zespołu współpracowników, a także wywołały u pracowników zaniżoną ocenę przydatności zawodowej” – czytamy w części podsumowującej protokół.

Autorzy dokumentu zwracają uwagę, że „najgorzej była traktowana grupa transkrybentów” i że „wszyscy transkrybenci, ale i inne osoby pracujące na innych portalach, podkreślali w sprawie atmosferę terroru, upokorzenia, strachu, obrażania, niechęci do pracy, złej atmosfery. […] Co także istotne, niektórzy pracownicy doznali na tle atmosfery pracowniczej poważnych konsekwencji zdrowotnych, zaburzeń zdrowia psychicznego, lęku, strachu, paniki przed pójściem do pracy. Zatem ponieśli dodatkowe szkody osobiste”. Mimo to, gdy przyszło do wyciągnięcia wobec obu kobiet konsekwencji, komisja zasugerowała kierownictwu Sądu Apelacyjnego w Gdańsku jedynie „zmianę osób kierujących sekcją”.

W konsekwencji kobiety oskarżane o stosowanie mobbingu zostały pozbawione stanowisk kierowniczych, a do pracy zostały początkowo oddelegowane do pomieszczenia znajdującego się tuż obok miejsca pracy osób, które były ofiarami ich praktyk. – Kiedy przechodziły obok nas, śmiały nam się w twarz – mówi Radiu ZET jedna z pracownic sekcji. Po kilku dniach i głośnym sprzeciwie transkrybentów, sąd postanowił wynająć nowe pomieszczenie w budynku, w którym działa sekcja, i tam przenieść byłe kierowniczki. Tymczasem osoby, które podpisały się pod zgłoszeniem mobbingu, otrzymały dyspozycję, że przestają pracować przy obsłudze infolinii rejestrów centralnych i mają zająć się wyłącznie pracą przy transkrypcji. – Dla nas możliwość pracy raz przy transkrypcji, a raz przy rejestrach, była bardzo dobrym urozmaiceniem, bo samo przepisywanie ze słuchawkami na uszach przez osiem godzin to praca żmudna i szalenie męcząca. Tymczasem przywilej posiadania kilku różnych zajęć zachowały jedynie osoby, które na mobbing postanowiły się nie poskarżyć – zwraca uwagę jedna z pracownic Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Komentuje sąd, poszkodowani się skarżą

O działania sądu i reakcję na wyniki prac komisji antymobbingowej Radio ZET zapytało Rafała Terleckiego, rzecznika prasowego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. – Osoby, co do których potwierdziły się zarzuty, że dopuszczały się praktyk mobbingujących, pracują dalej w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku, w budynku Sądu Okręgowego w Słupsku. Nie jest prawdą, że pracują w bezpośrednim sąsiedztwie osób co do których stosowano praktyki mobbingowe – zapewnia Terlecki i dodaje: – Chciałem podkreślić, że wynikiem prac komisji antymobbingowej było zalecenie, aby osoby te nie kierowały dalej zespołami ludzkimi, co zostało wykonane.

Zapytaliśmy też o zmiany w obowiązkach pracowników sekcji w Słupsku wprowadzone po zakończeniu prac komisji antymobbingowej. – Pracownicy Sekcji co do zasady zajmują się wykonywaniem transkrypcji, dodatkowo z uwagi na obciążenie pracą Oddziału Informatycznego Sądu Apelacyjnego w Gdańsku rozszerzono im zakres obowiązków o obowiązki wsparcia systemów centralnych w postaci pracy przy infolinii i odbieranie zgłoszeń co do wadliwości działania systemów informatycznych. Z uwagi na to, że pracownicy wskazywali, że stanowi to nadmierne obciążenie, szczególnie biorąc pod uwagę obowiązki związane z transkrypcją, po zatrudnieniu nowych pracowników w sekcji pracującej w Elblągu udało się te obowiązki zdjąć z pracowników sekcji w Słupsku – mówi Radiu ZET rzecznik Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

Redakcja poleca

Pracownicy sądu kategorycznie jednak zaprzeczają, jakoby traktowali pracę na infolinii jako nadmierne obciążenie. – Było wręcz przeciwnie! To był oddech od pracy na transkrypcji – zwraca uwagę jedna z mobbowanych pracownic.

Ale zdaniem Terleckiego sytuacja pracowników się… polepszyła. – Praca przy infolinii jest pracą trudną, uciążliwą, związaną z dużą odpowiedzialnością. Przesuwani są do niej pracownicy o najdłuższym stażu i możliwie najwyższych kwalifikacjach. Praca transkrybenta wydaje się pracą mniej wymagającą i na pewno wiąże się z mniejszą odpowiedzialnością niż praca na infolinii – dodaje rzecznik sądu.

Zaznaczmy: pracownicy sekcji uważają, że jest odwrotnie, a transkrypcje są dla nich obowiązkiem bardzo męczącym. Identyczne zdanie wyraziła w protokole komisja badająca zgłoszenia mobbingowe. „Nie ma wątpliwości dla komisji, iż praca całej sekcji jest ciężka i wymagająca ciszy, skupienia, jednakże praca transkrybentów najbardziej obciąża fizycznie i umysłowo. To nieustanne wykonywanie kolejnych przydzielanych zadań” – pisze komisja. Zwraca również uwagę, że znacznie mniej obciążająca była praca przy infoliniach.

Podkreślmy: to do niej delegowane zostały dwie sprawczynie mobbingu, wobec których komisja w swoich konkluzjach stwierdza, że „ewentualny wynik postępowania nie może (…) skutkować zmianą na lepsze warunków pracy dla osób dopuszczających się mobbingu”.

Niskie oceny pracownicze, utrudniony dostęp do awansu

Pracownicy sądu, którzy zgłosili, że są mobbowani, czują się represjonowani w jeszcze jednej sprawie. Kiedy komisja antymobbingowa prowadziła swoje prace, obie kierowniczki, którym zarzucono niewłaściwe działania, brały udział w wystawianiu swoim podwładnym ocen okresowych. Skończyło się na tym, że część osób zaangażowanych w zgłoszenie mobbingu otrzymało bardzo niskie oceny, utrudniające dostęp do awansów czy premii.

Co na to rzecznik sądu? – Wstępna opinia była sporządzana przez kierowników. […] Przy zapoznawaniu pracowników z opiniami kierownika I Sekcji w Słupsku byli obecni Kierownik i Zastępca Kierownika Oddziału Informatycznego (na zmianę). Następnie opinie były badane przez Komisję Kwalifikacyjną, a ostatecznie oceny dokonała osobiście dyrektor Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Podkreślić należy, iż opiniowanie w celu wydania oceny odbywało się w okresie, kiedy nie była znana opinia Komisji Antymobbingowej (procedura antymobbingowa była w toku). Nie było więc formalnych możliwości, aby kierownicy sekcji byli pozbawieni prawa wydawania oceny. Niezależnie jednak od tego, z uwagi na toczące się postępowanie przed Komisją, zastosowano wyżej wskazaną specjalną procedurę – zaznacza sędzia Terlecki.

Kierownictwo sądu jeszcze w listopadzie zapowiedziało, że ofiary mobbingu będą mogły liczyć na pomoc psychologa. Poszkodowani twierdzą, że do dziś nie została im ona zaoferowana.

"Wtórna wiktymizacja, mobbing, eskalacja"

O to, czy reakcja kierownictwa sądu była prawidłowa, zapytaliśmy prawniczkę, ekspertkę do spraw mobbingu, mecenas Karolinę Sikorską-Bednarczyk. Jak oceniła, z prawnego punktu widzenia działania pracodawcy można uznać za prawidłowe, ponieważ zastosował się on do rekomendacji komisji antymobbingowej i uznał jej ustalenia. – Od strony etycznej czuję jednak pewien niedosyt. Powiedziałabym, że reakcja sądu na wykryty mobbing i podjęte działania są pozorne. I mam wątpliwości, czy są skuteczną i efektywną formą przeciwdziałania mobbingowi w miejscu pracy – mówi Radiu ZET ekspertka.

Pytana, na co narażeni zostają pracownicy, gdy osoby dopuszczające się wobec nich mobbingu ponoszą niewielkie konsekwencje, odpowiada: – Na wtórną wiktymizację, na powtórny mobbing i jego eskalację, wzmożoną na skutek działań odwetowych. Dodatkowo, na skutek ponownego przeżywania doświadczonych sytuacji może dojść u pracowników do wystąpienia zaburzeń psychosomatycznych i problemów zdrowotnych – wymienia.

W jej opinii w działaniach antymobbingowych zabrakło refleksji ze strony kierownictwa sądu. – Pracodawca wykazał się – moim zdaniem – w tym wypadku brakiem skutecznego działania przeciwko mobbingowi. Nadto nie wziął pod uwagę pracowników, którzy tego mobbingu doświadczyli. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że nie zadbał o ich bezpieczeństwo – zwraca uwagę mecenas Sikorska-Bednarczyk. Zaznacza, że niezależnie od efektów pracy komisji antymobbingowej poszkodowanym pracownikom przysługuje prawo skierowania sprawy do sądu pracy i domagania się roszczeń.

Prawa ofiary mobbingu

Kodeks pracy w artykule 94(3) zatytułowanym „Obowiązki pracodawcy w zakresie przeciwdziałania mobbingowi” mówi, że „Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę”, a także, że „Pracownik, który doznał mobbingu lub wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów”.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET