Morderstwo pod Warszawą. Wyszedł na jaw szokujący motyw zbrodni
Mieszkańcy podwarszawskiej miejscowości Kanie są wstrząśnięci po zbrodni na 70-letnim mężczyźnie. Sprawca zaatakował również jego kilka lat młodszą opiekunkę, która wylądowała w szpitalu. „Fakt” ustalił nieoficjalnie, z jakiego powodu agresor miał dopuścić się zabójstwa.
Zabójstwo w Kaniach pod Warszawą wstrząsnęło 30 sierpnia całą miejscowością niedaleko Pruszkowa. „Fakt” ustalił, że ofiarą padł 70-letni Tadeusz, mężczyzna z niepełnosprawnością.
Poszkodowana w ataku została 64-letnia kobieta, która opiekowała się seniorem. Opiekunka została przetransportowana śmigłowcem do szpitala.
Morderstwo w Kaniach. Szokujący motyw zbrodni
Policja nie udzielała szerszych informacji na ten temat. Oficer prasowa pruszkowskiej KPP przekazała, że w czwartek zatrzymana została w tej sprawie jedna osoba. Z ustaleń „Faktu” wynika, że mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa. - Na wniosek prokuratora został przez sąd aresztowany na trzy miesiące – przekazała dziennikowi w sobotę Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
„Fakt” podał w sobotę również, że są już wstępne wyniki sekcji zwłok zamordowanego 70-latka. Ofierze zadano liczne ciosy nożem, mężczyzna był też duszony.
"Nieoficjalnie wiadomo, że napastnik znał się ze starszym mężczyzną i jego opiekunką. Miał im pomóc lub pośredniczyć w zakupie auta. Ale do transakcji nie doszło" – ustalił nieoficjalnie tło zbrodni dziennik. Podejrzany miał nie rozliczyć się z mężczyzną, a w środę zjawił się u ofiary. Wtedy doszło do zabójstwa w Kaniach.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET