`

"Myśleliśmy, że to ćwiczenia". Trzy osoby są w szpitalu

2 min. czytania
16.05.2024 17:05
Obserwuj nas na Google

Trzy osoby, pilot i dwóch pasażerów, trafiło do szpitala po awaryjnym lądowaniu prywatnego śmigłowca Bell 505 pod Mińskiem Mazowieckim. Mieszkańcy, którzy słyszeli nagłe przyziemienie maszyny, nie kryją przerażenia. "Myśleliśmy, że to ćwiczenia", "Wyło tak, że mnie głowa zaczęła boleć" – powiedzieli Wirtualnej Polsce świadkowie zdarzenia.

Śmigłowiec Bell 505
fot. PAP/Przemysław Piątkowski

Wypadek na Mazowszu. Śmigłowiec lądował awaryjnie, 3 osoby w szpitalu

Wypadek śmigłowca wydarzył się w czwartek przed południem pod Mińskiem Mazowieckim. Służba Poszukiwania i Ratownictwa Lotniczego ASAR poinformowała, że w wypadku brał udział śmigłowiec Bell 505.

- Miało miejsce awaryjne lądowanie śmigłowca cywilnego z trzema osobami na pokładzie - przekazała PAP rzeczniczka komendy wojewódzkiej PSP w Warszawie mł. kpt. Katarzyna Urbanowska. Dodała, że śmigłowiec wylądował nieuszkodzony na polanie. Pilot dokonał jednak ostrego przyziemienia maszyny. Później, już po lądowaniu, uskarżał się na ból nóg i kręgosłupa, a jeden z pasażerów na ból głowy.

Wszyscy lecący śmigłowcem zostali zabrani do szpitali. Dwóch pasażerów trafiło na pokładzie śmigłowca grupy poszukiwawczo-ratowniczej z bazy wojskowej w Mińsku Mazowieckim do szpitala przy ul. Szaserów w Warszawie. Pilot maszyny został zabrany śmigłowcem LPR.

Helikopter Bell 505 lądował awaryjnie

Mieszkańcy okolicy, w której doszło do niespodziewanego lądowania helikoptera, w niejednoznaczny sposób komentowali całe zajście. - Widziałem, jak ten helikopter leciał, potem zaczęły wyć syreny. Z dołu zasłaniają wszystko drzewa, nie zorientowałem się, że ląduje awaryjnie. Dopóki nie zaczęło się to zbiegowisko, myślałem, że to ćwiczenia - powiedział WP pan Marian, mieszkaniec wsi Mienia. Dodał, że w rejonie "co chwilę latają jakieś śmigłowce".

Redakcja poleca

- Słyszałam huki, chciałam zobaczyć, co się stało, ale dojechali już strażacy i kazali nam wracać do domów - powiedziała WP kobieta z domu usytuowanego najbliżej polany, na której awaryjnie lądował śmigłowiec.

Fot. PAP/Przemysław Piątkowski

- Wyło tak, że mnie głowa zaczęła boleć. Nie podchodziliśmy bliżej, bo zaraz ogrodzili teren. Mam nadzieję, że ci ranni są w dobrym stanie i że przeżyją - komentowała natomiast pani Urszula.

Źródło: Radio ZET/Wp.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET