Nastolatkowie terroryzują klientów i pracowników Posnanii. "Można się ich bać"

2 min. czytania
24.01.2024 12:52
Obserwuj nas na Google

Gangi nastolatków w galerii handlowej Posnania terroryzują klientów i pracowników. Na terenie obiektu dochodzi do bijatyk oraz kradzieży. W internecie pojawiają się też informacje, że niepełnoletnie osoby spożywają alkohol i zażywają narkotyki. Z pracownikami galerii rozmawiał reporter Radia ZET Krzysztof Grządzielski. Co mu powiedzieli?

fot. ig: poznan_moment

Posnania w Poznaniu każdego miesiąca obsługuje ponad milion klientów. W ostatnich dniach galeria handlowa zyskała niechlubną popularność za sprawą gangów nastolatków, którzy uprzykrzają życie klientów i pracowników obiektu. Posnania w ciągu kilku godzin stała się jednym z najniebezpieczniejszych miejsc w Polsce za sprawa kilku tysięcy zgłoszeń w Krajowej Mapie Zagrożeń.

W internecie pojawiły się setki relacji osób, które doświadczyły przemocy lub usłyszały wyzwiska ze strony małoletnich. To jednak nie wszystko. Na profilu poznan_moment opublikowane zostały informacje o poważniejszych przestępstwach, których mieli dopuszczać się nastolatkowie. Chodzi o spożywanie alkoholu, zażywanie narkotyków, ciężkie pobicia i gwałty.

Redakcja poleca

Posnania wzmocniła ochronę. W galerii jest więcej policji

Władze galerii podjęły odpowiednie działania, aby ograniczyć przestępczy proceder. Tematem zajęła się też poznańska policja. Finalnie ochrona została wzmocniona, a w okolicy pojawiło się więcej policyjnych patroli. Z pracownikami galerii na temat gangów nastolatków rozmawiał reporter Radia ZET Krzysztof Grządzielski.

- Są bijatyki, zaczepiają nas, żeby kupić im energetyki, papierosy lub alkohol, a jeśli odmówimy, to od razu spotykamy się ze zniewagą, wyzywaniem - powiedziała jedna z kobiet, która pracuje w Posnanii. Inna dodała, że szczególnie w piątki młodzież pije alkohol w toaletach.

- Toalety są zwykle zapchane. Po trzy, cztery osoby są zamknięte w kabinach. Potem, jak się wchodzi po takiej grupie, to rzeczywiście jest sodoma i gomora. Nawet strzykawki leżą - dodał kolejny pracownik. Jedna ze sprzedawczyń stwierdziła także, że ochroniarze nie reagują na zachowania grup młodzieży, a "stoją i się z nimi śmieją".

- Chodzą w dużych grupach, krzyczą, awanturują się, bałaganią, używają wulgaryzmów, są agresywni. Można się ich bać - opisał sprzedawca. Pracownicy galerii w rozmowie z reporterem Radia ZET Krzysztofem Grządzielskim przyznali, że problem dostrzegają od wielu miesięcy, a ochrona sklepu do tej pory nie reagowała należycie.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET