Nawet 100 i 200 tys. zł dla lekarzy. Ujawniamy faktury w jednym z najbardziej zadłużonych szpitali

7 min. czytania
28.07.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Rekordzista wystawił w jednym miesiącu rachunki na ponad 200 tys. zł. Faktury przekraczające 100 tys. zł miesięcznie nikogo nie szokują. RadioZET.pl dotarło do faktur lekarzy z nowego oddziału neurochirurgii wojewódzkiego szpitala w Lublinie. To jedna z najbardziej zadłużonych placówek w kraju. Podlega marszałkowi z PiS.

Szpital podlega marszałkowi województwa
fot. Jacek Bodzak/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile zarabiają specjaliści w dużym szpitalu wojewódzkim w Lublinie.
  • Co wpływa na wysokość wynagrodzeń lekarzy w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie.
  • Dlaczego dyrektorzy zadłużonych szpitali oferują wysokie stawki specjalistom.
  • Jakie zmiany w wynagrodzeniach lekarzy planuje rząd.

Dyskusja na temat szokująco wysokich zarobków lekarzy pracujących na kontraktach toczy się od kilku tygodni. Media opisywały pojedyncze przykłady medyków, którzy za swoją pracę inkasowali grubo ponad 100 tys. zł. Dane, do których dotarliśmy potwierdzają, że w publicznej służbie zdrowia można zarobić naprawdę dużo. Świadczą o tym faktury lekarzy z oddziału neurochirurgii w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Lublinie. To lecznica podlegająca marszałkowi województwa lubelskiego Jarosławowi Stawiarskiemu z PiS.

- Rozumiem, że lekarze, zwłaszcza specjaliści muszą dobrze zarabiać. Ale to, co się dzieje przy al. Kraśnickiej (przy tej ulicy mieści się główna część szpitala - przyp. red.) to już gruba przesada. Jeden z lekarzy wystawił faktury na ponad 200 tys. zł. Żeby nie wyglądało to szokująco, rozbił kwotę na kilka mniejszych rachunków. Podobnie jest w przypadku innych medyków, choć oni zarabiają „skromne” 100 tysięcy. A później się dziwimy, że służba zdrowia ledwo dyszy - mówi RadioZET.pl osoba, która przekazała nam faktury.

Prawie 100 tys. za same operacje. Podobnych faktur jest więcej

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie jest jednym z największych w województwie lubelskim. Po połączeniu z dwoma innymi lecznicami dysponuje około tysiącem łóżek, mieszczących się w kilku lokalizacjach na terenie miasta. Pracuje tu grubo ponad dwa tysiące osób. Od lat szpital zmaga się też z rosnącym zadłużeniem. Co roku jest wymieniany w czołówce placówek z największymi zobowiązaniami. Obecnie sięgają one już 741 mln zł. Ubiegły rok placówka zamknęła stratą w wysokości 88 mln zł.

W tym kontekście naszych rozmówców szokują zarobki lekarzy. A konkretnie specjalistów z niedawno otwartego oddziału neurochirurgii. Uruchomiono go na początku 2024 roku. Pomoc otrzymują tu pacjenci z chorobami układu nerwowego, w tym mózgu, czy kręgosłupa. Większość z nich musi przejść skomplikowane operacje. Utworzenie oddziału kosztowało 32 mln zł. Znaczna część tej kwoty, bo ponad 29 mln zł pochodziła z Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych. A Jarosław Stawiarski, marszałek województwa lubelskiego w oficjalnym komunikacie przekonywał, że dzięki inwestycji „na którą czekali przede wszystkim pacjenci z naszego województwa” znacznie skrócą się kolejki. Na neurochirurgii jest zatrudnionych w sumie 11 lekarzy.

Pracownicy szpitala są jednak zszokowani kwotami, jakie dyrekcja wypłaca zatrudnionym na neurochirurgii lekarzom. Dokumenty, które otrzymało RadioZET.pl otrzymało potwierdzają bardzo wysokie zarobki lekarzy.
Jeden ze specjalistów 29 lutego 2024 roku, czyli na koniec pierwszego miesiąca działania oddziału wystawił w sumie trzy faktury. Pierwsza opiewa na kwotę ponad 99,6 tys. zł, druga na 91,6 tys. zł, a trzecia – 27,2 tys. zł. Daje to łącznie blisko 220 tys. zł. W polu „nazwa usługi” dwóch najwyższych faktur czytamy „wykonane procedury w Oddziale Neurochirurgii za okres 1-6”, w kolejnej „za okres 7-12”.

- Wynikałoby z tego, że może są to kwoty za półrocze. Problem w tym, że nie można było wystawić rachunków za pół roku, skoro oddział działał od miesiąca. Moim zdaniem nieprzypadkowo wszystko rozbito na trzy faktury. Chodziło o to, aby nie szokować kwotą - przekonuje nasz informator.

Redakcja poleca

Nie tylko neurochirurgia. Na innych oddziałach także zarobki w okolicy 100 tys.

Faktura innego lekarza także jest wystawiona po oficjalnie pierwszym, pełnym miesiącu pracy oddziału neurochirurgii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie. Specjalista za „udzielanie świadczeń zdrowotnych w ramach dyspozycji godzinowej”, bez operacji, otrzymał blisko 46 tys. zł brutto. Natomiast za „zabiegi operacyjne rozliczone w lutym” kolejne 60 tys. zł. Daje to ponad 106 tys. zł w skali miesiąca. Z innych rachunków wystawionych przez lekarzy, w których posiadaniu jesteśmy, wynika że wypłaty w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych są standardem. Największe pozycje stanowią właśnie zabiegi operacyjne.

Nasi rozmówcy dodają, że kwoty w okolicach 100 tys. zł zarabiają też specjaliści na innych oddziałach, m.in. radiologii zabiegowej czy kardiologii. - Wszystko zależy od tego jaki procent od danej procedury sobie wynegocjują. Czasem może to być nawet 25 proc. od zabiegu. Kwoty idą w tysiące złotych. Jeśli operuje powiedzmy pięciu specjalistów to każdy z nich zarobi po kilkadziesiąt tysięcy. Jeśli jest ich dwóch-trzech to kwota spokojnie może przekroczyć 100 tys. zł. W skali roku można więc zarobić w okolicach 1,2-1,5 mln zł. Nie dotyczy to jednego lekarza, ta grupa jest znacznie większa - dodaje nasz rozmówca ze szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie.

Najprawdopodobniej na takie zarobki mogliby liczyć także lekarze z oddziału kardiochirurgii, który otwarto na początku ubiegłego roku. Do tej pory szpital nie otrzymał jednak kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia. I najprawdopodobniej nie otrzyma. NFZ od dawna przekonywał, że kolejny taki oddział w regionie nie jest potrzebny. Mimo tego marszałek Stawiarski i dyrektor szpitala Piotr Matej dążyli do otwarcia nowej specjalizacji. Oddziałem przez ponad pół roku kierował znany kardiochirurg prof. Michał Zembala. W połowie ubiegłego roku złożył jednak rezygnację. A zadłużona placówka musi dokładać do działalności oddziału.

Dyrektor potwierdza nasze ustalenia. I przyznaje: takie są stawki na rynku

Nasze ustalenia, w tym wysokość faktur wystawianych przez specjalistów z oddziału neurochirurgii potwierdza dyrektor szpital Piotr Matej. - Rzeczywiście są lekarze, którzy na tym oddziale wystawiają faktury na ponad 100 tys. zł miesięcznie. Procedury neurochirurgiczne są procedurami wysokospecjalistycznymi, przez to wysoko wycenionymi przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Na neurochirurgii zatrudniamy pięciu lekarzy na stałe. Z nich dwóch wykonuje ok. 70 proc. wszystkich zabiegów. Zgodnie z umową mają wypłacany procent od danej procedury. Stąd takie zarobki – tłumaczy RadioZET.pl Piotr Matej, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie.

Piotr Matej jest dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie
Fot. Michal Janek/REPORTER
Piotr Matej, dytektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Lublinie

Jednocześnie przekonuje, że faktury wystawione przez jednego z lekarzy na kwotę blisko 220 tys. zł nie dotyczą tylko jednego miesiąca pracy. Jak to możliwe, skoro szpital na swojej stronie internetowej informował, że oddział uruchomiono z początkiem lutego, faktura jest z końca miesiąca i dotyczy procedur neurochirurgicznych? - Kontrakt z NFZ mieliśmy od początku roku, część procedur opisanych w fakturze było wykonanych już w styczniu. Wskazane w opisie liczby dotyczą tygodni roku, w których wykonano zabiegi - twierdzi dyrektor Matej. Problem w tym, że od początku roku do momentu wystawienia rachunku (29 lutego 2024) minęło niespełna dziewięć tygodni, a rachunek obejmuje 12.

Czy wypłacanie lekarzom tak wysokich kwot, w sytuacji, gdy placówka mierzy się z ogromnym zadłużeniem nie przyczynia się do kolejnych problemów? Piotr Matej przekonuje, że oddział, przy założeniu, że NFZ opłaca wszystkie wykonane procedury, wypracowuje zysk. A bilansuje się nawet w sytuacji, gdy Fundusz nie zapłaci całości nadwykonań.

Tłumaczy też, że tworząc oddział musiał pozyskać specjalistów, co nie jest łatwym zadaniem. W związku z tym zaproponował wysoki procent od procedur, podobny do tego, jaki oferują inne szpitale w regionie. - Stawki to jednak nie wszystko. Dla lekarzy ważne były też inne czynniki. Nowoczesny oddział, nowy sprzęt, dobre warunki w bloku operacyjnym. A także to, że jesteśmy szpitalem wysokospecjalistycznym, co zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa. To też miało znaczenie. Po roku usiedliśmy do negocjacji i udało się zmniejszyć ten procent. Natomiast lekarze z neurochirurgii wykonują więcej procedur, więc ich zarobki są podobne do tych sprzed dwóch lat - dodaje Matej.

Według dyrektora dziś o stawkach lekarzy decyduje rynek. A specjaliści wybierają miejsca, gdzie po prostu zarobią więcej. Szpitale, nawet te zadłużone, konkurują między sobą, żeby przyciągnąć najlepszych. W przypadku oddziałów, gdzie wykonywane są wysokospecjalistyczne i dobrze wyceniane zabiegi to szansa dla placówki na wypracowanie zysku. A dla lekarza na bardzo wysokie zarobki.

Redakcja poleca

Rząd szykuje duże zmiany w wynagrodzeniach lekarzy. Efekt głośnej afery

Niedługo ta sytuacja ma się zmienić. W ubiegłym tygodniu premier Donald Tusk ogłosił, że maksymalne miesięczne wynagrodzenie dla lekarzy wyniesie 76,8 tys. zł. I to zarówno dla tych pracujących na umowie o pracę, jak i na kontrakcie. To oznacza, że wynagrodzenie sporej grupy medyków znacząco się zmniejszy. W niektórych przypadkach o kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Górny limit to będzie 16-krotność płacy minimalnej, więc biedy nie ma - przekonywał szef rządu. Dziś mediana zarobków lekarzy na umowie o pracę to ok. 25 tys. zł brutto. Na kontrakcie, zwłaszcza na oddziałach zabiegowych można zarobić kilkukrotnie więcej.

Od 5 sierpnia ma obowiązywać tzw. ustawa PESEL-owa. Na jej podstawie Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) będzie mogła zbierać szczegółowe dane o wynagrodzeniach medyków na podstawie numeru PESEL lub numeru prawa wykonywania zawodu. Pierwszy raport Agencja ma opublikować w październiku. Ujawni w nim dane za wrzesień. Z kolei od 1. lipca obowiązuje centralny rejestr umów szpitali. Ministerstwo Zdrowia zapowiada też projekt ustawy ujawniającej konkursy na świadczenia medyczne.

Wymienione zmiany to efekt ujawnienia ogromnych zarobków Dawida Kacprzyka, młodego lekarza związanego z Koalicją Obywatelską. Kacprzyk pracował w oddziale ratunkowym Szpitala Południowego w Warszawie, był też radnym dzielnicy Ursus. Z jego oświadczenia majątkowego wynika, że w ubiegłym roku zarobił ponad 1,6 mln zł. Z kolejnych publikacji medialnych wynikało jednak, że Kacprzyk w czasie kiedy wykazywał pracę w szpitalu gościł w mediach lub uczestniczył w sesjach rady. Po ujawnieniu afery lekarz zrezygnował z członkostwa w KO, mandatu radnego i pracy w Szpitalu Południowym. Zwrócił też część pieniędzy. Prokuratura prowadzi jednak kilka śledztw dotyczących nieprawidłowości w placówce. Odwołana została rada nadzorcza i zarząd szpitala, a następnie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zdymisjonował także dwie swoje zastępczynie.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET