Ciało 14-latka w pensjonacie. Tak ojciec zareagował na postawiony zarzut

2 min. czytania
22.08.2024 16:40
Obserwuj nas na Google

Nowe informacje ws. mordu w Białym Dunajcu. Zarzut zabójstwa usłyszał w czwartek 45-latek podejrzany o morderstwo swojego 14-letniego syna w pensjonacie na Podhalu. Mężczyzna nie ustosunkował się do postawionego mu zarzutu. W prokuraturze sporządzany jest wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie. Jak nieoficjalnie dowiedział się reporter Radia ZET Michał Dzienyńsk, 45-latka będzie musiał też zbadać biegły psychiatra.

Biały Dunajec. Zabójstwo 14-latka
fot. Pawel Murzyn/East News

Biały Dunajec. Zarzut zabójstwa dla ojca 14-latka

- Podejrzany został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Zakopanem. Usłyszał zarzut zabójstwa - art. 148, par. 1. Nie ustosunkował się do postawionego mu zarzutu - powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Justyna Rataj-Mykietyn. Prokurator sporządza wniosek o zastosowanie wobec mężczyzny środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego, trzymiesięcznego aresztowania. Za czyn grozi mu dożywocie. Posiedzenie, na którym Sąd Rejonowy w Zakopanem rozpatrzy wniosek, odbędzie się najprawdopodobniej w piątek. Sekcja zwłok 14-latka została zaplanowana na piątek w Zakładzie Medycyny Sądowej Collegium Medicum UJ.

Reporter Radia ZET Michał Dzienyński informuje, że prawdopodobnie podejrzanego będzie musiał też zbadać biegły psychiatra. Dwójka młodszych dzieci 45-latka została już zabrana przez najbliższą rodzinę do domu. W pensjonacie w Białym Dunajcu policja pod nadzorem prokuratury zakończyła swoje prace. Cały czas przesłuchiwani są jednak kolejni świadkowie.

Biały Dunajec. Zabójstwo 14-latka

Policja w środę rano otrzymała zgłoszenie o martwym 14-latku, odnalezionym w pensjonacie na osiedlu Stołowy w Białym Dunajcu. W sprawie został zatrzymany ojciec dziecka. Wiadomo, że zatrzymany 45-latek przyjechał z trzema synami w wieku czterech, siedmiu i 14 lat z Mazowsza na wakacje. Jak informowały media, w pensjonacie ojciec dzieci sprawiał wrażenie obojętnego i trudno było się z nim porozumieć. Miał załamać się po śmierci swojej żony. Po zatrzymaniu, gdy siedział skuty w policyjnym radiowozie, śmiał się histerycznie, ubliżał policjantom i mówić im, że mają mu oni "paść do stóp", i pytać, czy "nie wiedzą, kim on jest". Określał siebie "bogiem" - podawał Onet.

Źródło: Radio ZET/PAP/Onet

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET