Coraz bliżej rozwiązania zagadki pożaru przy Marywilskiej 44? Oto główna hipoteza

2 min. czytania
12.08.2024 11:22
Obserwuj nas na Google

Służby są na tropie osób, które mogą być odpowiedzialne za pożar w hali przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie - podało TVP Info. - Ten widok jest szokujący. Morze zgliszczy i wszechobecny smród spalenizny i rozkładającego się mięsa z lodówek restauracji i sklepów w hali - mówił biegły z zakresu pożarnictwa, który pracował na miejscu pożaru.

Pożar przy Marywilskiej
fot. Mateusz Grochocki/East News

Pożar przy Marywilskiej 44. Śledczy na tropie sprawców

Portal TVP Info przekazał, że śledczy są już na tropie osób, które mogą być odpowiedzialne za pożar hali targowej przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie. Główna hipoteza zakłada, że doszło do tego na zlecenie rosyjskich służb. Prokuratura Krajowa nie komentuje oficjalnie tych doniesień. Jeszcze przed kilkoma tygodniami "Rzeczpospolita" pisała, że "z ustaleń innych śledztw wynika, że Rosja, oferując pieniądze (od 10 do 15 tys. euro), werbuje m.in. przez rosyjskojęzyczny Telegram ludzi, którym zleca podpalenia miejsc publicznych w dużych miastach".

Prace służb w zniszczonej hali przy ul. Marywilskiej 44 w Warszawie trwają od 30 lipca. - Pracujemy od godziny 7 do 17. Najpierw jedzie koparka wyburzeniowa i usuwa przede wszystkim elementy dachu, które stanowią największe zagrożenie. Te blachy w każdej chwili mogą runąć na ziemię. Wyburzamy na 10 metrów w głąb  jak jest bezpiecznie robimy oględziny - mówi jeden ze śledczych działających na miejscu, cytowany przez TVP Info.

"Czegoś takiego w życiu nie widziałem"

- Ten widok jest szokujący. Morze zgliszczy i wszechobecny smród spalenizny i rozkładającego się mięsa z lodówek restauracji i sklepów w hali. Do tego te stoiska są najczęściej doszczętnie spalone. Do tego stopnia, że trudno nawet ocenić na pierwszy rzut oka, co tam sprzedawano - mówił śledczy, który to, co zastał na miejscu określił jako "armagedon". TVP Info cytuje też biegłego z zakresu pożarnictwa, który pracował na miejscu. - Czegoś takiego w życiu nie widziałem, aby ogień rozprzestrzenił się tak szybko i dokonał takich zniszczeń - powiedział. 

Redakcja poleca

Pożar w hali przy Marywilskiej 44 wybuchł w niedzielę 12 maja. Służby otrzymały zgłoszenie na 30 minut przed otwarciem centrum handlowego. - Gdyby ogień pojawił się w chwili, gdy byli tam ludzie, mielibyśmy do czynienia z wielką tragedią, bo pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie. Stąd mocniejsze podejrzenia, że to było podpalenie - ocenił jeden ze śledczych. 

Źródło: Radio ZET/TVP Info/"Rz"

Redakcja poleca

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET