Dramatyczna walka o utrzymanie wału w Nysie. W akcji helikopter
Coraz bardziej dramatyczna jest sytuacja w Nysie (woj. opolskie). Władze miasta zarządziły ewakuację, a służby walczą, by nie dopuścić do zniszczenia wału na rzece Nysa Kłodzka. Jeśli doszłoby do przerwania zapory, woda może sięgnąć na wysokość nawet 4 metrów. W mieście brakuje prądu, wody, nieczynne są także sklepy.
Powódź w Polsce 2024. Dramatyczna sytuacja w Nysie
Nysa w woj. opolskim to jedno z miast w największym stopniu odczuwających skutki powodzi, która nawiedziła południową Polskę. Sytuacja jest tam krytyczna, istnieje poważne ryzyko przerwania wałów przy ulicy Wyspiańskiego. Władze powiatu proszą, by śledzić komunikaty i apelują o odpowiedzialność, a burmistrz miasta wezwał mieszkańców do natychmiastowej ewakuacji.
- Sytuacja jest bardzo groźna, zagraża zdrowiu i życiu mieszkańców - podał w oficjalnym komunikacie Kordian Kolbiarz, apelując do osób przebywających w Nysie, by ewakuowali się z miasta bądź przynajmniej na wyższe kondygnacje. Jak informuje reporter Radia ZET Michał Dzienyński, sytuacja wcale nie uległa poprawie w ciągu ostatnich kilku godzin.
Istnieje bardzo dużo ryzyko przerwania wału w centrum miasta. Powyżej Nysy pękła tama, a zbiorniki retencyjne nie są już w stanie przyjąć kolejnej wody. Porta Remiza.pl udostępnił nagrania z akcji z wykorzystaniem śmigłowców, by umocnić uszkodzony wał na rzece Nysa Kłodzka.
"Aktualnie trwa wzmacnianie wału na rzece Nysa Kłodzka" - czytamy w kolejnym wpisie na platformie X.
Przez jeszcze czynny most wciąż przewożone są kolejne osoby. Jeśli wał, który już teraz jest nasiąknięty niczym gąbka, pęknie, woda wleje się do centrum, gdzie już teraz stoi woda z wczorajszej fali powodziowej. Wojsko i strażacy wciąż próbują uratować sytuację, sypiąc kolejne worki z piaskiem. - Jeśli się nie uda, woda może sięgać nawet 4 metrów - relacjonuje Dzienyński. - Jak będzie więcej wody płynęło, to tam na pewno więcej przerwane - mówiła Radiu ZET jedna z mieszkanek.
W części Nysy nie ma prądu, wody brakuje niemal w całym mieście. Nieczynne są sklepy i stacje benzynowe. Dochodzi także do coraz większych problemów z połączeniami komórkowymi. Policja natomiast apeluje, żeby w regionie nie jeździć "na pamięć", bo wiele lokalnych dróg zostało całkowicie zalanych.
Źródło: Radio ZET/PAP/Facebook/Remiza.pl/Michał Dzienyński
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET