`

Koszmar turystów na wrocławskim lotnisku. "Czuliśmy się upodleni". Wizz Air przeprasza

2 min. czytania
18.07.2024 14:41
Obserwuj nas na Google

To miała być wymarzona podróż, skończyło się na wakacyjnym koszmarze. Pani Edyta 12 lipca miała wylecieć z Wrocławia do Tirany samolotem linii Wizz Air. Lot został odwołany, a przyczyn nie podano. Podróżni ponad 40 godzin czekali w niepewności. - Byliśmy wszyscy głodni, brudni, zmęczeni, śmierdzący, bo było parno. Mieliśmy fatalne samopoczucie - opowiadała kobieta w rozmowie z o2.pl. 

Lotnisko we Wrocławiu
fot. Bartlomiej Magierowski/East News - zdj. ilustracyjne

Koszmar turystów na lotnisku we Wrocławiu 

Pani Edyta po raz pierwszy od 15 lat postanowiła wybrać się na wakacje. Wykupiła bilety z Wrocławia do Tirany. Miała lecieć z przyjaciółką, której syn mieszka w Albanii. Na lotnisku czekała ją jednak niemiła niespodzianka. Lot miał się rozpocząć 12 lipca (piątek) o godzinie 11:25. - Dopiero, gdy poszliśmy do odprawy, poinformowano nas, że lot w piątek się nie odbędzie. Nie było żadnej informacji drogą mailową lub SMS-em - opowiadała kobieta w rozmowie z o2.pl. - Otrzymaliśmy informacje od służb lotniska, co nam się należy. Lot miał się odbyć w nocy z soboty na niedzielę. 

Pasażerom zaproponowano nocleg w hotelu ze śniadaniem i obiadem, z tym, że w sobotę do 10:00 musieli wymeldować się z obiektu. Później pasażerowie nie wiedzieli więc, gdzie się podziać. Pogoda we Wrocławiu tego dnia była fatalna, podróżni nie mieli jak się odświeżyć  Dostali za to vouchery w kwocie 60 zł na kawiarnię. - Było sporo młodych osób z dziećmi, osoby starsze. Takie, które po raz pierwszy wyjeżdżały na wakacje. To było starsze małżeństwo. Byli przerażeni tym, co się dzieje - relacjonowała pani Edyta. - Będąc na lotnisku, otrzymaliśmy informację, już po odprawie, oddając walizki, że lot znowu się przesuwa. Byliśmy przemęczeni, spaliśmy po prostu. Dzieciaczki na tych krzesłach. Gdzie kto mógł, to leżał. Kiedy się wydawało, że polecimy, ekrany zgasły. Dostaliśmy znowu informację, że lot się nie odbędzie i polecimy w poniedziałek 15 lipca. 

Redakcja poleca

Pasażerowie stracili cierpliwość 

Po tym, jak pasażerowie usłyszeli, że lot się nie odbędzie, stracili cierpliwość. - Wszyscy byli do tej pory bardzo grzeczni, ale wtedy nie wytrzymali. Zdecydowaliśmy, że nie wychodzimy z  lotniska, dopóki nie pojawią się jakieś media - opowiadała pani Edyta. Grupa podróżnych postanowiła zostać na miejscu. W końcu z pomocą przyszła im jedna z funkcjonariuszek Straży Granicznej. Interweniowała u pracowników Wizz Air. Finalnie lot do Tirany rozpoczął się o 3:00 nad ranem. Tym samym od sobotniego poranka, gdy należało opuścić hotel, do momentu wylotu minęło 17 godzin  - Byliśmy wszyscy głodni, brudni, zmęczeni, śmierdzący, bo było parno. Mieliśmy fatalne samopoczucie. Wszyscy w tym samolocie po prostu popadaliśmy. Nie zrobiłam zdjęcia tylko z powodu szacunku do ludzi. Czuliśmy się upodleni - relacjonowała pani Edyta. 

Całą sprawę skomentował również Wizz Air, tłumacząc, że lot został przełożony z powodu konieczności przeprowadzenia nieplanowanego przeglądu samolotu. "Pasażerowie, którzy dokonali rezerwacji bezpośrednio w Wizz Air, zostali poinformowani o planowanym czasie odlotu oraz wszelkich zmianach dotyczących lotu. Przepraszamy za niedogodności i zapewniamy, że bezpieczeństwo naszych pasażerów oraz załogi niezmiennie pozostaje naszym priorytetem" - przekazała portalowi o2.pl Anna Robaczyńska z biura prasowego Wizz Air.

Źródło: Radio ZET/o2.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET