"Mamy obowiązek". Sikorski zabrał głos ws. nadlatujących rosyjskich pocisków
Polska i inne kraje graniczące z Ukrainą mają „obowiązek” zestrzelić nadlatujące rosyjskie pociski, zanim wejdą w ich przestrzeń powietrzną - ocenił minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "Financial Times".
Sikorski: polska ma obowiązek zestrzeliwać rosyjskie pociski
Radosław Sikorski w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla brytyjskiego dziennika "Financial Times" wyjaśnił, że Polska ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom niezależnie od obaw, że przechwycenie pocisków nad terytorium Ukrainy może uwikłać NATO w wojnę Rosji z Ukrainą. - Polska i inne kraje graniczące z Ukrainą mają „obowiązek” zestrzelić nadlatujące rosyjskie pociski, zanim wejdą w ich przestrzeń powietrzną - ocenił.
Zdaniem polskiego ministra spraw zagranicznych „członkostwo w NATO nie uchyla odpowiedzialności każdego kraju za ochronę własnej przestrzeni powietrznej". - To nasz własny konstytucyjny obowiązek - podkreślił. - Osobiście jestem zdania, że gdy wrogie pociski rakietowe są na kursie wejścia w naszą przestrzeń powietrzną, byłoby uzasadnioną samoobroną (uderzenie w nie), ponieważ gdy przekroczą naszą przestrzeń powietrzną, ryzyko zranienia kogoś odłamkami jest znaczne - powiedział Sikorski.
Wypowiedź Sikorskiego padła dokładnie tydzień po tym, jak niezidentyfikowany obiekt powietrzny wleciał na terytorium Polski. Ostatnie okazało się, że był to obiekt rosyjski, ale wojsko straciło go z radarów w gminie Tyszowce na południe od Hrubieszowa (woj. lubelskie). Przeszukano obszar ok. 32 km kwadratowych terenów w rejonie miejscowości Krzywystok i Komarów Osada, a także na zachód od miejscowości Jarosławiec i Łabuńki Drugie. To tereny w powiecie zamojskim.
Analiza trajektorii lotu, prędkości i wysokości, z jaką się ten obiekt poruszał - według przypuszczeń wojska - pozwala domniemywać, że był to bezzałogowy statek powietrzny, np. typu Shahed, jakiego używają Rosjanie, atakując Ukrainę. Wojsko nie wyklucza też, że obiekt ten mógł nie spaść na terenie Polski, tylko poleciał dalej lub zawrócił, ale systemy radiolokacyjne nie były w stanie tego zaobserwować. Poszukiwania obiekty wciąż trwają - w poniedziałek 2 września ma zapaść decyzja, czy zostaną zawieszone. "FT" przypomniał, że od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku już zdarzały się przypadki, by na terytorium Polski spadały pociski rakietowe, a ostatnio rosyjskie drony wleciały w przestrzeń powietrzną Rumunii.
Sikorski: za wcześnie, by oceniać sukces kontrofensywy Ukrainy
W innym wątku wywiadu Sikorski powiedział, że jest zbyt wcześnie, aby oceniać militarny sukces rozpoczętej 6 sierpnia ukraińskiej ofensywy na obwód kurski w zachodniej Rosji. Dodał jednak, że z zadowoleniem przyjął tę operację jako sposób na zaszokowanie Władimira Putina i pokazanie mu, że "ofiara nie zawsze robi to, czego się po niej oczekuje".
Nie tylko Ukraina, ale cały Zachód powinien wytrącać Putina z równowagi, a jednym z błędów, które nasza strona konsekwentnie popełnia, jest mówienie Putinowi z wyprzedzeniem, co zrobimy, a czego nie zrobimy - i dlatego wynik tego ataku jest o wiele lepszy niż kontrofensywa w zeszłym roku, która była bardzo łatwa do przewidzenia, a tym samym łatwo było się do niej przygotować
Powiedział też, że przed wyborami prezydenckimi w USA europejscy politycy powinni zrobić więcej, aby przekonać amerykańską opinię publiczną i amerykańskich polityków, że Europa nie jest opóźniona w przyczynianiu się do bezpieczeństwa międzynarodowego. - Mamy dobrą historię do opowiedzenia: nie tylko wydajemy więcej na obronę, ale w rzeczywistości wydajemy więcej na Ukrainę niż Stany Zjednoczone - przekonywał, zwracając uwagę, że Europa, oprócz przekazywania broni, udziela też Ukrainie większej pomocy finansowej i humanitarnej.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET