`

Najbliższy sąsiad rodziców Izabeli P. uchyla rąbka tajemnicy. "Ja to podejrzewam"

2 min. czytania
21.08.2024 19:40
Obserwuj nas na Google

Odnaleziona 35-letnia Izabela P. przyznała śledczym w złożonym oświadczeniu, że nie została przez nikogo uprowadzona, ani nie była przetrzymywana. "Fakt" dotarł do sąsiada rodziców 35-latki z Kruszyna. - Jeśli sama zniknęła, to musiała być w dramatycznej sytuacji. To bardzo dobra dziewczyna - mówił w rozmowie z gazetą.

Izabela P.
fot. Policja

Izabela P. złożyła śledczym oświadczenie

Izabela P. została odnaleziona we wtorek, 20 sierpnia. 35-latka zapukała do drzwi mieszkania swoich znajomych w Bolesławcu. - Oni powiadomili służby, na miejsce przyjechali funkcjonariusze policji, którzy wezwali zespół ratownictwa medycznego, aby sprawdził jej stan zdrowia - wyjaśniła w rozmowie z RadioZET.pl prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Tego samego dnia 35-letnia kobieta trafiła do szpitala w Bolesławcu. Dyrektor placówki Kamil Barczyk powiedział portalowi Istotne.pl, że kobieta jest "w dobrym stanie". - Ta diagnostyka potrwa kilka godzin, zanim spłyną wszystkie wyniki badań i wtedy będziemy podejmować decyzje, czy pacjentka będzie wymagała hospitalizacji, czy też nie - podkreślił. Okazuje się jednak, że Izabela P. opuściła już szpital. Lekarze nie chcieli ujawniać szczegółów na temat jej pobytu w placówce, ale określali jej stan jako "dobry". 

W środę 21 sierpnia miało odbyć się przesłuchanie Izabeli P. przez prokuratora. To bardzo ważne, bo od tego co zezna zależeć będzie, czy dotyczące jej śledztwo zostanie umorzone. Możliwe też, że trzeba będzie je kontynuować.  Zaplanowane przesłuchanie zostało jednak odwołane. Wcześniej przekazano, że Izabela P. "stanowczo zaprzeczyła, aby w okresie od 9 sierpnia 2024 r. do 20 sierpnia 2024 r. była przez kogoś więziona lub też w jakikolwiek inny sposób skrzywdzona". - Izabeli P. nie ma już u nas w szpitalu - powiedział Onetowi Kamil Barczyk. Przesłuchanie kobiety nastąpi wtedy, gdy wyrazi na to zgodę biegły lekarz.

Sąsiad rodziców Izabeli P. komentuje zachowanie 35-latki

"Fakt" dotarł do sąsiada rodziców Izabeli P. - Jeśli sama zniknęła, to musiała być w dramatycznej sytuacji. To bardzo dobra dziewczyna, kocha rodziców i jest z nimi mocno związana - mówił w rozmowie z "Faktem" Henryk Szymański ze Starej Rudnej, który panią Izę zna od dziecka. - Ona zawsze z daleka wołała dzień dobry, uśmiechała się, no nic złego o niej nie mógłbym powiedzieć – dodawał.

- Wiedzieliśmy, że w tym małżeństwie nie dzieje się dobrze, bo zawsze przyjeżdżała do rodziców sama, a bywała u nich często - mówił mężczyzna. - Ja podejrzewam, że ona chciała uciec od tego męża. Słyszałem, że sprawa rozwodowa to już nawet w toku była, a ponieważ ona, jej rodzice i mąż należą do Świadków Jehowy, to na pewno nie było to łatwe do przeprowadzenia – przyznał w rozmowie z "Faktem".

Źródło: Radio ZET/"Fakt"/Onet/Istotne.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET