Nakaz aresztowania Wołodymyra Z. Przełom w śledztwie ws. ataków na Nord Stream

2 min. czytania
14.08.2024 12:10
Obserwuj nas na Google

Niemiecka prokuratura generalna uzyskała pierwszy nakaz aresztowania w sprawie ataków na gazociągi Nord Stream – poinformowały w środę "Die Zeit", ARD i "Sueddeutsche Zeitung". Według ich ustaleń dotyczy on obywatela Ukrainy, którego ostatnie znane miejsce pobytu to Polska.

Śledztwo ws. ataków na Nord Stream. Nakaz aresztowania Wołodymyra Z.

Podejrzany to Ukrainiec Wołodymyr Z. Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa. Jak podają niemieckie media, śledczy uważają za podejrzanych także dwoje innych obywateli Ukrainy, w tym kobietę. Mieli być zaangażowani w ataki, prawdopodobnie jako nurkowie, którzy umieścili ładunki wybuchowe na rurociągach Nord Stream. "Wydaje się, że śledczy z Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) i policji osiągnęli przełom w jednej z najbardziej spektakularnych spraw ostatnich dekad" – ocenił w środę portal tagesschau.

Podczas gdy Szwecja i Dania zamknęły swoje dochodzenia w tej sprawie już na początku 2024 roku, prokurator generalny Jens Rommel kontynuował postępowanie w sprawie podejrzenia "umyślnego spowodowania eksplozji ładunku wybuchowego" i aktu sabotażu. Jak zauważają media, w ostatnich miesiącach śledczy najwyraźniej zdołali zebrać wystarczające dowody, aby uzyskać nakaz aresztowania Wołodymyra Z. od niemieckiego Trybunału Sprawiedliwości na początku czerwca.

Redakcja poleca

Tagesschau podaje, że w czerwcu niemieccy prokuratorzy zwrócili się do polskich władz z europejskim nakazem aresztowania w nadziei na ujęcie podejrzanego. Według portalu strona polska nie odpowiedziała dotąd na niemiecki wniosek o pomoc prawną. Nie wiadomo też, dlaczego Ukrainiec nie został aresztowany w Polsce. Zgodnie z ustaleniami ARD, "SZ" i "Die Zeit" niemieccy śledczy założyli, że Wołodymyr Z. ostatnio mieszkał w mieście położonym na zachód od Warszawy. Miał się ukrywać. Nie jest jasne, czy wrócił do Ukrainy.

Zniszczenie Nord Stream

26 września 2022 roku trzy z czterech nitek dwóch gazociągów Nord Stream 1 i 2 zostały zniszczone na głębokości około 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego. Duża część rosyjskiego gazu ziemnego dla Niemiec była przez lata dostarczana bezpośrednio przez Nord Stream 1. Wiele krajów wschodnioeuropejskich i zachodnich wielokrotnie stanowczo krytykowało projekt i ostrzegało przed geopolitycznymi konsekwencjami ominięcia Europy Wschodniej w tranzycie surowca. W trakcie rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie Kreml zawiesił dostawy gazu jeszcze przed zniszczeniem Nord Stream 1. Z kolei gazociąg Nord Stream 2 ostatecznie nie został uruchomiony z powodu rosyjskiej inwazji i wynikłych sporów politycznych.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET