`

Potworny smród dobija mieszkańców. "Drapiący w gardło, wyciska łzy. Żyć się nie chce"

2 min. czytania
18.07.2024 20:58
Obserwuj nas na Google

Koszmarne wyziewy gazów powstających ze składowanych śmieci spowijają Ełk i okolice. Okoliczni mieszkańcy nie mogą już wytrzymać - zwłaszcza latem wyziewy potwornych zapachów uprzykrzają im życie, od rana do nocy. W rozmowie z reporterem Radia ZET Tomaszem Kubatem przyznają, że odpowiada za to lokalne przedsiębiorstwo przetwarzania odpadów Eko-Mazury. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Olsztynie wstępnie potwierdza te przypuszczenia, jednak prezes firmy ocenia, że problem jest wyolbrzymiany.

Śmieci
fot. Tomasz Kubat/Radio ZET

Ełk. Potworny smród uprzykrza życie mieszkańcom

Zdaniem mieszkańców, którzy poinformowali Radio ZET o problemie i poprosili o wsparcie, głównym źródłem smrodu jest przedsiębiorstwo przetwarzania odpadów Eko-Mazury. - Ten smród jest codziennie. Rano, wieczorem, w nocy. Jest okropnie, żyć się nie chce. Jest gryzący, drapiący w gardło, wyciskający łzy – mówi reporterowi Radia ZET Tomaszowi Kubatowi jedna z mieszkanek okolicy.

Potwierdzamy, że gdy tylko dojedzie się na szczyt wzniesienia, tuż obok granic Ełku, czuć trudny do zniesienia zapach. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Olsztynie wstępnie potwierdził te przypuszczenia. - Inspektorzy prowadzący kontrolę organoleptycznie stwierdzili, że najbardziej dokuczliwy odór przypomina zapachem gaz składowiskowy – powiedziała rzecznik WIOŚ w Olsztynie Ada Wasilewska.

Redakcja poleca

Prezes przedsiębiorstwa przetwarzania odpadów: To normalny proces

Wydawałoby się, że w tej sytuacji łatwo będzie skutecznie uporać się z wyjątkowo natarczywym smrodem z okolicznego wysypiska i sortowni śmieci. Niestety okazuje się, że jest dokładnie odwrotnie. Prezes spółki Eko-Mazury Bartosz Detkiewicz odbiera to inaczej. W jego ocenie sytuacja nie jest aż tak problemowa. - To normalny proces, to są odpady z naszych mieszkań, naszych domów – mówi w rozmowie z reporterem Radia ZET. Jego zdaniem większy odór generują lokalni rolnicy, np. przy nawożeniu pól. Zaznacza, że wokół jest dużo ptaków, co jedynie potwierdza, że problem jest wyolbrzymiany.

Właścicielem wysypiska są mazurskie gminy, w tym miasto Ełk. Władzie miasta nie mają jednak dla mieszkańców pozytywnych wieści. - Jeżeli nie mamy prawa i narzędzi pomiarowych możemy jedynie apelować o dobrosąsiedzkie stosunki - mówi nam wiceprezydent Ełku Mirosław Hołubowicz. Zapowiada inwestycje, które mają ulżyć mieszkańcom, w tym kurtynę antyodorową. - Na kierunku wiatru, który wieje w stronę miasta i ma rozpylać antyodoranty – wyjaśnia. Czy to wystarczy, by przestało cuchnąć? Jego zdaniem nie ma przepisów, które pomogłyby skutecznie działać w takich sytuacjach. Wiceprezydent Ełku podkreśla, że tzw. ustawa antyodorowa obiecywana jest od ponad 20 lat, ale ciągle jej nie ma.

Zdesperowani mieszkańcy nie zamierzają dalej znosić smrodu. Zapowiadają blokady dróg na Mazurach i walkę do skutku, aż odczują na co dzień realną poprawę.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET